Aleteia

10 rzeczy, o których należy pamiętać, przyjmując komunię

CPP / Polaris/East News
Udostępnij
Komentuj

Bez względu na to, jak przyjmujemy komunię, przyjmujmy to, co otrzymujemy ze zdumieniem, miłością i radością.

Ludzie będą debatować nad tym do końca świata, ale fakty są takie: bogobojne przyjmowanie Ciała Chrystusa wykracza daleko poza takie kwestie, jak pozycja klęcząca czy stojącą, czy też na język czy na rękę.  Widziałem ludzi przyjmujących komunię w każdy możliwy sposób i jedni robili to bogobojnie, a inni bez szacunku. Najważniejsze jest nasze podejście. Ważne jest to czego uczy katecheza. Miejscowy zwyczaj też ma znaczenie.

Ale pod żadnym pozorem nie należy wyciągać ręki, jeśli nie chcemy przyjąć komunii na rękę.  Takie coś zdarzyło mi się niedawno. Facet w kolejce do komunii prawie przewrócił się, próbując się schylić i przyjąć na język hostię, którą kładłem na jego dłoń. Musiałem go powstrzymać. „Co chce pan zrobić?” spytałem. Uśmiechał się zbaraniały i wyciągał rękę. „Przepraszam” wyszeptał.

Jeśli przyjmujemy na rękę, to bez rękawiczek.

Jeśli przyjmujemy na język, to bez gryzienia. Proszę.

Żadnego ssania miętówek czy pastylek podczas mszy. Rozdawałem ludziom komunię i nie dało się nie zauważyć na językach kolorowych plam pozostawionych przez dropsy na kaszel.

Pamiętajmy: komunii nie jemy, tylko ją przyjmujemy. Nie sięgajmy po hostię i nie porywajmy jej. (Tych, co tak robią znajomy kapłan nazywa „porywaczami ciał”*).

I dalej:

Stojąc w kolejce do komunii, zastanówmy się, co robimy i dlaczego, i kogo mamy za chwilę przyjąć.

Dopuśćmy do siebie uczucie bojaźni i uniesienia. Spójrzmy prawdzie w oczy: to budzi lęk i podziw.

Ciało Chrystusa spożywamy od razu, a nie bierzemy i odchodzimy. Już nie pamiętam, ile osób musiałem zatrzymać, ponieważ odchodziły z hostią przed jej spożyciem.

Pozwólmy, by Eucharystia nas zmieniła i byśmy wzrastali w łasce. Znana pieśń mówi „stajemy się tym, co otrzymujemy”. Pomyślmy o tym. (To też budzi lęk i podziw).

I nie zapominajmy: ludzie oddawali swoje życie, byśmy mogli to robić. Inni na całym świecie giną za to, że to robią. Jeszcze więcej ludzi chciałoby móc to robić, a z wielu powodów nie może. To jest nie do przecenienia: to co otrzymujemy jest cudem i darem.

Nigdy, przenigdy nie powinniśmy przyjmować komunii od niechcenia. Eucharystia znaczy w końcu „dziękczynienie”. Więc dziękujmy i chwalmy Tego, który sprawił, że możemy otrzymywać ten uczący pokory dar łaski.

I wreszcie: bez względu na to, jak przyjmujemy komunię, przyjmujmy to co otrzymujemy ze zdumieniem, miłością i radością. W momencie, gdy przyjmujemy komunię, witamy Chrystusa w naszym świecie, tak jak zrobili to Maryja, pasterze i mędrcy. Te same uczucia, które ogrzały stajenkę w Betlejem przed wiekami, powinny rozświetlać nasze serca za każdym razem, gdy witamy Chrystusa tu i teraz.

Każda msza jest Kalwarią. Ale każde przyjęcie Eucharystii jest, w pewnym sensie, Betlejem: „domem chleba”, miejscem, w którym Bóg wkracza w nasze życie, naszą historię, nasze serca, nasze ciała.  Powinniśmy pielęgnować w sobie tę myśl, zawsze gdy idziemy do komunii. Tak jak po raz pierwszy Bóg przyszedł na świat i zamieszkał wśród nas jako dziecko, tak teraz przychodzi do nas w kruchym i skromnym kawałku chleba.

Oto Baranek Boży!

* Po angielsku „The body snatchers” – nawiązanie do amerykańskiej powieści fantastyczno-naukowej z 1955 r. pod tym tytułem i kilku adaptacji filmowych tej książki. (przyp. tłum.)

 

Tekst opublikowany w angielskiej edycji portalu Aleteia

Tłumaczenie: Aleteia

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail