Aleteia

Obejrzyj La La Land i zapytaj siebie: czego naprawdę pragnę?

Avalon/REPORTER
Share
Comment

Czy to, co potencjalnie zyskasz jest warte tego, co potencjalnie stracisz?

Niech Was nie zwiedzie opis filmu, stereotyp musicalu i słodka buzia Ryana Goslinga, to nie jest kolejna komercyjna komedia romantyczna. Choć przyznam, że po pierwszych scenach filmu złapałam się na myśli “o nie, jednak przereklamowany banał”, to im bardziej wciągała mnie fabuła i im dłuższy czas od obejrzenia “La La Land” minął, tym bardziej czuję się poruszona i odkrywam bogactwo wątków i treści w nim zawartych. Piękne obrazy i doskonała muzyka przenika i szarpie struny mojego serca. 

Czy sukces odnoszą Ci, którzy nie poddają się zwątpieniu? Ilu marzycieli musiało zaniechać swych marzeń w zderzeniu z rzeczywistością? Czy z marzeń trzeba wyrosnąć, a może wystarczy je nieco zmodyfikować? Ile warta jest pasja, której nikt nie docenia i czy żyjąc samą pasją “się wyżywisz”?

To tylko kilka pytań i to tych powierzchownych, które zadaję sobie w ślad za bohaterami opowieści. Jeszcze mocniej od ich słów przemawiają ich wybory. To my kształtujemy, nadajemy kierunek naszemu życiu poprzez nasze decyzje. A jednak, czy jest to wybór świadomy, skoro nigdy w pełni nie znamy konsekwencji, które nas po tej decyzji spotkają?

Żyjemy trochę tak, jakbyśmy z biegiem lat wspinali się na ogromne drzewo. Wybierasz jeden konar, stąpasz po nim ku kolejnemu, a z każdym pokonanym rozwidleniem ucinasz inne gałęzie potencjalnych możliwości, zamykając sobie drogę odwrotu. Pieniądze, kariera, rodzina, sława, miłość, przyjaźń… Starasz się pogodzić wszystko, ale ostatecznie musisz opowiedzieć się za konkretem, bo coś będzie kosztem czegoś, coś ucierpi, coś poświęcisz. Szukasz równowagi, ale i tak musisz się zmierzyć z pytaniem jakie masz priorytety? Do czego zmierzasz, w jakim kierunku dążysz?  Bo “gdzie jest Twój skarb, tam będzie i serce Twoje”, tylko czy po drodze nie obumrze jakaś jego cząstka?

Będąc bardzo ciekawa ich opinii, poleciłam ten musical moim rodzicom, parze z ponad 30-letnim małżeńskim stażem. Tak jak i ja podchodzili do tak mocno promowanego kina sceptycznie, ale po ich rozemocjonowanych głosach w słuchawce, gdy zadzwonili po seansie, odniosłam wrażenie że film poruszył ich nawet bardziej niż mnie. Siedzą dużo wyżej na życiowych gałęziach, więcej rozwidleń i zamkniętych dróg za nimi, mogą więc pokusić się o wstępny bilans zysków i strat.

I wiecie co? Cudownie jest usłyszeć od swojego taty “wyszedłem z kina szczęśliwy, z poczuciem, że wszystkie ważne decyzje jakie podjąłem, podjąłbym jeszcze raz tak samo”. Z kolei zarówno mi i mojej mamie wryła się w pamięć bardzo wymowna scena, w której filmowy Sebastian wiąże krawat, mimowolnie słysząc telefoniczną rozmowę swej ukochanej i jej matki…

Hollywoodzki film który pokazuje, że życie to nie hollywoodzka bajka. Zostawia z pewnym bólem, że nie można mieć wszystkiego, każdy wybór ma konsekwencje, poświęcasz coś, bo coś innego jest dla Ciebie ważniejsze. Nie chodzi o zamęczanie się pytaniami „co by było gdyby”, a bardziej o zapytanie siebie czy to, co potencjalnie zyskasz, jest warte tego, co potencjalnie stracisz? Oczywiście starasz się najlepiej, ale w danej chwili masz właśnie to konkretne przekonanie, doświadczenie, emocje…

Czy siedząc na czubku, spojrzysz w dół i stwierdzisz, że to co wygrałeś, było tego warte? Myślę, że tym bardziej w Tygodniu Małżeństwa “La La Land” stanowi doskonałą alternatywę  dla “innych odcieni szarości”. Gorąco polecam i zachęcam do obejrzenia i podzielenia się swoimi spostrzeżeniami z małżonkiem i z nami w komentarzach!

Share
Comment
This story is tagged under:
filmLa La Landmusicalrecenzjarelacje
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail