Aleteia

„Był sobie pies”, czyli witajcie w pomerdanym świecie

Materiały prasowe udostępnione przez dystrybutora - Monolith Films
Udostępnij
Komentuj

Jaki jest cel życia? Czy mamy tu coś do załatwienia? I o co w ogóle w tym wszystkim biega? Oto pytania godne filozofa, który radosne odkrycia w śmietniku kwituje przyjaznym merdaniem ogona.

A że człowiek jest najlepszym przyjacielem psa, wiadomo nie od dziś!

„Próbowałem więc zrozumieć to wszystko, co widziałem. Czy jest jakiś sens tej mojej wędrówki? Jak ma się do tego boczek? No i dlaczego oni szczerzą zęby, gdy my przyjaźnie merdamy ogonem?” – zastanawiał się Bailey.

Na szczęście zawsze wiedział o czym myślą jego właściciele. Uff, co za okropne słowo! Lepiej byłoby zastąpić je słodkim – darczyńcy!

„Pizza? Lody? Jak dobrze, że ludzkie szczenięta mają podobne marzenia. Lecz czemu znowu nie było dokładki? I z jakich powodów oni nie lubią żarcia ze śmietnika? Jest przecież o wiele lepsze niż proszek z pudełka! Zauważyłem, że pewnie muszą być głodni, bo często z ust wyrywają sobie jedzenie” – poszczekiwał z politowaniem.

„O co tym razem mu chodzi? Dlaczego tak mną tarmosi? Pewnie też miał ochotę na żółtą sztabkę, którą połknąłem przed chwilą! Ach, świat dwunożnych naprawdę jest dziwny. I jeszcze te różnice językowe! Nierówne poziomy nauczania, czy co?” – zastanawiał się w samotności.

Zacznijmy jednak od początku, czyli od tego, że pies spotkał chłopca. To nic, że z ludzkiego punktu widzenia było dokładnie odwrotnie, kto by przejmował się drobiazgami! Lecz nie da się ukryć, że świat z perspektywy czworołapych wygląda zupełnie inaczej! No chyba, że jest się miauczącym sierściuchem, ale to już zupełnie inna bajka!

Kiedy życie dołowało Ethana, Bailey zawsze znajdował sposób, by go rozruszać. Raz tylko się nie udało, bo sierściuch, nie wiedzieć czemu, zniknął pod ziemią. Nie będzie już zabaw w ganianego? Ale udało się odnaleźć biedaczynę. Schudł jakoś, wymizerniał i w ogóle był nieruchliwy. Tylko dlaczego gospodyni tak przeraźliwie piszczała? Może nie chciała już miauczybrata…

Wspólne zabawy piłką wszyscy lubili najbardziej. Lecz kiedy oboje dorośli i Ethan zamiast walczyć na boisku zaczął uganiać się za dziewczynami, Bailey wiedział, jak podać przyjacielowi pomocną łapę. Ugryźć w kostkę lub przyznać się do winy, gdy znowu wypadła szyba – to zamerdana codzienność. Jaki pies, taki pan, głosi wszak znane przysłowie!

Lata mijają szczęśliwie, bo Bailey czuje się w życiu potrzebny. Nadchodzi jednak moment, kiedy drogi przyjaciół muszą się rozejść. Wydaje się, że już na zawsze.

Lecz życie niejedno ma imię. Zwłaszcza gdy po zakończeniu pewnego etapu niespodziewanie powracasz jako policyjna suczka albo niewielkich rozmiarów corgi. Tylko nie wiedzieć czemu znowu w tym ciasnym pudełku z tektury! Lecz najważniejsze, że masz cel w życiu. Teraz jesteś psem akcji, nawet jeśli to tylko pościg za pospolitym przestępcą albo spacery z samotną dziewczyną. Ale może wywąchasz równie samotnego chłopaka? Najważniejsze, że z każdym nowym życiem uczysz się czegoś nowego!

Łyżkę dziegciu do tej pomerdanej komedii dolały niepokojące informacje z planu zdjęciowego. W sieci pojawiło się nagranie, udostępnione przez serwis TMZ, ilustrujące jak pies zmuszany był do wskakiwania do rwącej wody. Producenci wydali specjalne oświadczenie, podkreślając, że nie wiedzieli o metodach pracy ze zwierzęciem. I co najważniejsze, że pies Hercules nie odniósł żadnego uszczerbku.

Ale PETA – organizacja zajmująca się ochroną praw zwierząt, zaapelowała o bojkot filmu. W Stanach odwołano nawet uroczystą premierę i związane z nią obchody. Pojawiły się jednak również informacje o tym, że rzekome złe traktowanie zwierzęcia było tylko filmową ustawką, a śledztwo w tej sprawie nie wykazało niczego niestosownego.

Przy okazji polskiej premiery na plus możemy zapisać starania dystrybutora zmierzające do zatarcia tych nienajlepszych wrażeń. W czasie premierowego pokazu w Warszawie zbierano karmę, która miała napełnić schroniskowe brzuchy, a także zabawki i artykuły higieniczne dla psów!

Seria filmików treningowych, stworzonych pod nazwą „Akademia Był Sobie Pies” propagowała odpowiedzialne psie treningi. Czworonogi pojawiły się w kinie, dla jednego szukano nawet nowego domu.

W polskiej wersji językowej z psiego na nasze tłumaczyli Marcin Dorociński i Zosia Zborowska.

Film „Był sobie pies” w naszych kinach od 17 stycznia, a jeśli ktoś będzie chciał dłużej pozostać w towarzystwie uroczego Baileya, powinien sięgnąć po książkę pod tym samym tytułem.

Ten artykuł jest otagowany:
Był sobie piesczworonogifilmkotypsy
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail