Aleteia

Czy Bóg w ogóle zauważył, że mnie stworzył? Książki Reginy Brett

Udostępnij
Komentuj

„Zawsze miałam wrażenie, że w chwili moich narodzin Bóg akurat mrugnął. Przegapił je i nigdy się nie dowiedział, że przyszłam na świat" – pisze Regina Brett. Na czym polega fenomen jej książek?

Autorka książki „Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudniejsze chwile w życiu” jest amerykańską dziennikarką. Pochodzi z wielodzietnej rodziny. Regina Brett była molestowana przez ojca, uzależniona od alkoholu. Mając 21 lat została samotną matką. W wieku 40 lat wyszła za mąż, rok później dowiedziała się, że cierpi na złośliwy nowotwór piersi. Rozpoczęła walkę o życie.

Jej refleksje nie są „pustymi” frazesami, ale mają poparcie w konkretnych przykładach z życia jej samej oraz osób, które dały jej ważne lekcje.

Bóg w bałaganie

Książkę Brett dostałam od przyjaciela. To był trudny dla mnie czas. Podobnie jak autorka sądziłam, że w momencie moich narodzin Bóg mrugnął i przegapił moje istnienie. Jej felietony szczerze mną poruszyły i pozwoliły na nowo zrozumieć osobiste doświadczenia. Bolesne chwile stały się darami, dzięki którym mogłam na nowo zrozumieć siebie, dojrzeć w wierze i w relacjach z innymi ludźmi.

Autorka w wielu miejscach odwołuje się do Boga, ale ze względu na poruszane tematy i ludzkie zmagania z cierpieniem treści są uniwersalne i dotyczą każdego, niezależnie od wyznania. Brett przekonuje, że na każdą trudną sytuację w życiu można spojrzeć z zupełnie z innej perspektywy, nie tylko przez pryzmat niepowodzeń. „Bóg objawia się w całym bałaganie naszego życia, czasem można porzucić osobę, którą się było, na rzecz osoby, którą możemy się stać” – przekonuje.

Szczególnie dotknął mnie fragment, w którym autorka opisuje swoje zmagania z chorobą, a później poznaje miłość swojego życia i z determinacją dąży do uzyskania posady dziennikarki. Pokazuje jednak, że w walce trzeba zachować umiar. „Gdy zachorujesz, nie zaopiekuje się tobą twoja praca, tylko twoi przyjaciele. Rak nauczył mnie, że jeśli przyjaciele są wysoko na twojej liście priorytetów, nawet gdy stracisz zdrowie, to i tak zachowasz to, co liczy się najbardziej” – zapewnia.

Bez kokardki

Zdaniem Brett, wiele zależy od wyborów indywidualnych oraz od tego, jaki sens nadamy doświadczeniom. Mamy prawo kłócić się z Bogiem, gdy nie zgadzamy się z tym, co nas spotyka. „Boga bardziej interesuje twój charakter niż wygoda” – pisze. „Życie to prezent, ale nie licz na pudełko z kokardką. Tak bardzo bałam się cierpienia (…), że obserwowałam je z boku. Rak mnie z tego wyleczył. Już się nie martwię, czy się ubrudzę, tylko bawię się na całego i bardzo możliwe, że wyjdę z tego przyjęcia jako ostatnia” – uzupełnia.

Świat nie potrzebuje drugiej Matki Teresy, dlatego każdy człowiek i jego misja jest wyjątkowa, sprawia, że stajemy się lepszymi wersjami siebie. Książka Brett mobilizuje do podjęcia refleksji nad swoim życiem. Czasem trudno powstrzymać łzy. Nie jest to typowy poradnik. Autorka nie zmusza, daje wolność wyboru, pomaga nabrać dystansu. Zacytuję kilka najważniejszych dla mnie myśli:

Szczęście nie polega na tym, żeby zdobyć to, czego pragniesz; polega na tym, żeby pragnąć tego, co już masz.

Każdy skrywa w sobie ruchome piaski, w których tonie.

Nie patrz na życie z boku. Kto o nic nie prosi, nic nie dostaje.

Trzeba być silnym, żeby płakać. Łzy nie są oznaką słabości.

Niektóre sformułowania mogą wydawać się na pierwszy rzut oka banalne. „Możesz być szczęśliwy albo nie, to zależy od ciebie”. „Czas leczy niemal wszystkie rany”… Dlatego rozumiem, że niektórych styl amerykańskiej pisarki może po prostu drażnić.

Autorce jednak udaje się uniknąć męczącej narracji przez to, że wplata w tekst elementy własnej biografii, historie innych osób, przykłady z książek czy filmów. Lektura Reginy Brett to przede wszystkim porządna lekcja zmiany myślenia. Moje patrzenie na pewne sprawy udało się jej zmienić. Szczerze polecam.

 

Udostępnij
Komentuj
Ten artykuł jest otagowany:
kryzysksiążkawiara
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail