Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

W filmie „Braveheart” pominięto jeden istotny wątek – katolicki

Materiały prasowe
Udostępnij

23 sierpnia 1305 r. w Londynie został stracony szkocki bohater narodowy i przywódca powstania antyangielskiego - William Wallace.

Nie nosił kiltu, ale habit. Pół wojownik, pół mnich uzbrojony głównie w „żarliwą katolicką wiarę” – to ponoć prawdziwa historia Williama Wallace’a, szkockiego bohatera narodowego znanego na całym świecie dzięki kultowemu filmowi „Braveheart”.

Takie rewelacje można znaleźć na konserwatywnym portalu pontifex.roma.it, gdzie przytoczono analizy i badania przeprowadzone w Szkocji przez stowarzyszenie Tradycja, Rodzina i Własność.

William Wallace katolikiem?

Według portalu, film Mela Gibsona pomija jeden istotny fakt z życia głównego bohatera „Braveheart”: jego katolicką wiarę. Urodzony 1270 roku William miał otrzymać katolickie wykształcenie – najpierw u augustianów, potem u benedyktynów. Młody Szkot władał ponoć nie tylko ojczystym językiem – gaelickim, ale również angielskim, francuskim, niemieckim i łacińskim.

Seria brutalnych wydarzeń w jego życiu sprawiła, że porzucił swój religijny żywot. Z rąk angielskich żołnierzy zginął jego ojciec oraz najstarszy brat. Zostali oni skazani za odmowę złożenia przysięgi na wierność Edwardowi I, królowi Anglii (zwanemu także „Młotem na Szkotów”) i za wspieranie szkockiego monarchy, Johna Balliola. W akcie zemsty William zabił kilku wrogich żołnierzy, przez co musiał się ukrywać. Był to początek narodzin bohatera, który – z pomocą biskupa Glasgow – stanął na czele powstania przeciwko angielskiemu najeźdźcy.

Jego plany pokrzyżowała jednak zdrada jednego z najbliższych przyjaciół. „22 kwietnia 1305 roku – czytamy na portalu Pontifex – Wallace został osądzony w Westminster Hall w Londynie i skazany na śmierć. Będąc już na szafocie, wyspowiadał się arcybiskupowi Canterbury i poprosił – to było jego ostatnie życzenie – o Psałterz. Umarł w męczarniach, recytując psalm pokutny. (…) Angielski ksiądz obecny podczas egzekucji miał widzieć duszę Williama przyjmowaną do nieba przez anielski zastęp. Niezależnie od tego, czy to tylko legenda, czy też nie, wizja Bravehearta wstępującego do raju stała się na wiele lat kultowym tematem kazań”. Podobnie jak kultową filmową sceną stała się ta, gdy główny bohater – grany przez katolika Mela Gibsona – ginie z rozdzierającym okrzykiem na ustach: „Wolność!”.

Tekst ukazał się na portalu Vatican Insider

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail