Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Dlaczego Zesłanie Ducha Świętego tradycyjnie nazywamy: Zielone Świątki?

Ręka sięgająca po jarzębinę z krzewu
Udostępnij

W dniu Pięćdziesiątnicy w naszych domach i kościołach modlimy się o dary Ducha Świętego - byśmy mogli dojrzewać, owocować, stawać się lepszymi ludźmi. A jednocześnie tradycyjnie prosimy o dobre plony, owoce ziemi i pracy rąk ludzkich.

Jeszcze na studiach teologicznych pewien profesor zwrócił mi uwagę na fakt, że wszystko, co najważniejsze w życiu człowieka wierzącego, dzieje się w asyście trzeciej osoby Trójcy Świętej. Modlitwy rozpoczynamy od znaku krzyża oraz słów: „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Chrzest tak samo: „Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.

Bierzmowanie to przecież nowe wylanie darów Ducha. Podczas liturgii zawierania związku małżeńskiego też śpiewamy hymn do Ducha Świętego. W czasie Eucharystii tuż przed przeistoczeniem ksiądz wypowiada słowa modlitwy zwanej epiklezą, na przykład:

Uświęć te dary mocą swojego Ducha, aby stały się dla nas Ciałem i Krwią naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Duch Święty jest obecny również w naszej indywidualnej modlitwie:

Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami (Rz 8,26).

To dzięki Niemu mamy w sobie „miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (Ga 5,22-23).

Faktycznie, mój profesor miał rację – Ten, o którym prawie nic nie wiemy, towarzyszy nam po cichu, ale w sumie pojawia się w naszym życiu dość regularnie.

 

Pan i Ożywiciel

Pamiętamy z Ewangelii zapowiedzi Jezusa, że gdy On sam odejdzie, pozostawi uczniom Ducha. I tak się dzieje. Po męce, śmierci i zmartwychwstaniu następuje wydarzenie, które dziś właśnie świętujemy. Oto zmartwychwstały Pan tchnie Ducha na swych uczniów, a tym samym na cały Kościół.

Jezus Chrystus, czyli druga osoba Trójcy, odchodzi z naszego ziemskiego świata w swej ludzkiej postaci, ale Jego miejsce „zajmuje” trzecia osoba Trójcy: Duch Święty. Od tej pory wszelkie dzieła zbawcze, sakramentalne, duchowe będą dokonywały się za Jego pośrednictwem.

W naszym Credo nie przez przypadek zaraz po wyznaniu wiary w Ducha Świętego następują te słowa:

Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. Wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów. I oczekuję wskrzeszenia umarłych. I życia wiecznego w przyszłym świecie.

Ojcowie Kościoła podkreślali, że wszystkie wymienione tu rzeczywistości są dziełem Ducha właśnie. Nie bez przyczyny również nasze Credo Ducha nazywa Ożywicielem.

Stąd najprostsza odpowiedź na pytanie, dlaczego tak uroczyście obchodzimy moment zesłania Ducha Świętego, brzmi: ponieważ w dzień Pięćdziesiątnicy w pewnym sensie świętujemy urodziny Kościoła. Celebrujemy dzień, w którym de facto nasz Kościół się narodził.

 

Zielone Świątki

Tu dochodzimy do jeszcze jednego wątku. Bo okazuje się, że właśnie znaleźliśmy związek między liturgiczną uroczystością Zesłania Ducha Świętego a tradycyjnymi Zielonymi Świątkami. Wszak w obrzędowości ludowej jest to celebracja wiosny, odrodzonych po zimie sadów, pól i łąk.

Dawniej na wsiach tego dnia zdobiło się domy zielonymi gałęziami, które dopiero co wypuściły młode liście. Zatem świętowano dane od Stwórcy siły natury, które ożywiają to, co było uśpione lub obdarowują zupełnie nowym życiem. Tak, jak czyni to Duch Święty w odniesieniu do nas i do Kościoła.

W ten sposób w jednym chrześcijańskim święcie spotykają się dwa światy: materii i ducha, pokarmu dla ciała oraz pokarmu dla duszy. W naszych domach i kościołach modlimy się o dary Ducha Świętego, byśmy mogli dojrzewać, owocować, stawać się po prostu lepszymi ludźmi. A jednocześnie tradycyjnie prosimy – szczególnie na wsiach – o dobre plony, owoce ziemi i pracy rąk ludzkich, które później w jakiejś postaci trafią na nasze stoły.

Swoją drogą to ciekawe, bo na tym przykładzie widać, jak polska religijność ludowa twardo stąpa po ziemi, wzbogacając to duchowe świętowanie elementem czysto ludzkim.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail