Aleteia

Pracuje z najlepszymi piłkarzami z polskiej ligi…

Andrzej Iwanczuk/REPORTER
Udostępnij

… głosząc im Ewangelię. Poznajcie trenera mentalnego, Łukasza Bujoka.

Kto z nas ze wzruszeniem nie patrzył na brazylijskich piłkarzy, którzy przed rozpoczęciem meczu wbiegali na boisko robiąc znak krzyża, a po strzelonej bramce z wdzięcznością patrzyli w górę? Kto nie słuchał słów Roberta Lewandowskiego, który mówi, że nie wstydzi się Jezusa? Czy wiara rzeczywiście pomaga w strzelaniu bramek i czy Pan Bóg ma coś wspólnego ze sportem? Łukasz Bujok z ruchu chrześcijańskiego Mt28 przekonuje, że tak.

Zanim zaczął pracować z piłkarzami, trenerami i działaczami jako trener mentalny, sam przez 17 lat grał w piłkę. Dziś twierdzi, że piłkarz świadczący o swojej wierze na boisku to ogromna wartość, ale jeszcze ważniejsze jest to, czy jest on uczniem Jezusa w codziennym życiu. Łukasz Bujok to właśnie chce przekazywać swoim podopiecznym, a są wśród nich sportowcy z najlepszych polskich klubów. Życie rodzinne, umiejętność radzenia sobie ze stresem, codzienne trwanie przy Bogu są według niego prawdziwymi wyznacznikami sukcesu na boisku.

– Można wygrać złoto, a przegrać duszę. Ewangelia jest skarbem cenniejszym niż złoto, to coś najważniejszego. Nasze życie tutaj trwa krótko, błysk fleszy jeszcze krócej, warto więc mieć trwały fundament. Gromadźmy sobie skarby w niebie – takie słowa można usłyszeć na spotkaniach prowadzonych przez Łukasza Bujoka.

Wspomina, że przez 12 lat pracy w sportowym środowisku widział różne ludzkie dramaty. Jak mówi, bardzo łatwo jest ulokować swoje serce w tym, co przemijalne, w sławie, która jest tak kusząca. Dlatego zachęca, żeby raczej skupiać się na tym, co nie przemija.

Dlaczego zajął się głoszeniem Ewangelii sportowcom? – Duży wpływ miał na mnie wierzący piłkarz, jego świadectwo bardzo mnie przyciągało, a w czasie studiów na AWF poznałem misję sportową, w którą się zaangażowałem. Sport jest uniwersalnym nośnikiem wartości, nawet w słowie Bożym jest sporo porównań naszego codziennego życia do sportu, np. naszych zmagań duchowych czy samodyscypliny do zmagań zapaśnika, który walczy albo biegacza, który musi widzieć cel i do niego dążyć – wyjaśnia.

Choć przyznaje też, że temat Boga to wciąż tabu – trzeba być bardzo delikatnym i wrażliwym. Zasady są takie, że najpierw ustala z trenerem, na ile może sobie pozwolić w czasie spotkań ze sportowcami. Jak mówi, wiara w Boga jest zbyt cenną rzeczą, by ją wciskać na siłę, ale równocześnie zbyt ważną, by ją zignorować. Wiara to niezwykle ważny element całościowej budowli, która sprawia, że człowiek może dać z siebie maksimum.

Postanowił więc przekazywać wiarę od strony praktycznej – bez kazań, pouczania, moralizowania. Swoim podopiecznym mówi o podwójnej motywacji: – Nie gramy tylko dla siebie, kibiców, trenera albo zysków. Czy na stadion przyjdzie 10, czy 10 tys. kibiców, dla mnie to nie będzie miało znaczenia, moje zaangażowanie będzie na 110 procent, bo gram dla Króla.

To też podwójna odpowiedzialność. Łukasz Bujok wyjaśnia, że w sportach zespołowych jest się odpowiedzialnym przed kolegami z drużyny, ale prawda jest taka, że koledzy nie zawsze cię widzą, nie wiedzą, co robisz w domu ani z kim się umawiasz. – A przecież to, co dzieje się poza boiskiem, jest już przygotowaniem do tego, co pokażesz podczas tych 90 minut meczu – mówi.

Chodzi o proste, codzienne decyzje – czy pójść na imprezę z alkoholem, czy zaszaleć z dziewczynami. Ogromną rolę odgrywa tu samodyscyplina. – Charakter to właśnie to, jaki jesteś, kiedy nikt nie patrzy. Mam podwójną odpowiedzialność. Nie tylko przed kolegami z zespołu. Wiele z tych rzeczy, które robimy w ukryciu nie są cenione przez ludzi, ale są cenione przez Boga – wyjaśnia.

Liczy się też rodzina. Sportowcy i trenerzy bardzo często są poza domem, dlatego warto zainwestować w to, by ona funkcjonowała prawidłowo. Łukasz Bujok namawia więc piłkarzy, żeby byli dobrymi mężami, dobrymi ojcami, żeby jak najwięcej czasu spędzali z dziećmi. Bo rodzina jest jak kotwica, która nie pozwala dryfować, ale daje siłę do płynięcia przez życie pełną parą.