Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Armenia. Duma i piękno

Krzysztof Smólski
Udostępnij

Ten kraj jest zagubionym (brakującym?) ogniwem między Wschodem a Zachodem.

Wracam myślą do dnia, gdy pierwszy raz znalazłem się na granicy Armenii, ustawiając się w obezwładniającym słońcu wczesnego popołudnia w kolejce po wizę. Był poniedziałek 20 sierpnia 2007 roku. Zaraz po przekroczeniu granicy – zmiana czasu i jedna godzina mniej do końca dnia, do końca podróży. Armenia to inna przestrzeń, inny czas, inny stan ducha.

Ulice i place Erewania, niezliczone kościoły, klasztory, ponad wszystkim i ponad wszystko oderwany od ziemi Armenii i jakby od samej ziemi – biały Ararat. Co jeszcze?
Liczące ponad półtora tysiąca lat księgi przechowywane w erewańskim Matenadaranie, kościoły z V wieku (choć najpiękniejsze są te z X), rozsiane wszędzie kamienne tablice chaczkarów – płaskorzeźbionych krzyży, kościół Odzun w wąwozie rzeki Debed, gdzie św. biskup Howannes (Jan) poskramiał węże, ogromny klasztor Tatew położony nad urwiskiem, już blisko granicy z Iranem, ale też zabytki dawniejsze – z epoki brązu (ormiańskie Stonehenge – Zorac Karer) i z I tysiąclecia p.n.e. (ruiny rozległego państwa Urartu)…

WEB_ARMENIA_TATEW_CHRZEŚCIJAŃSTWO_PODRÓŻ_Krzysztof_Smólski
Tatew, Krzysztof Smólski

Miejsca i obrazy zmieniały się jak slajdy. Spieszyłem się, jakbym miał tam być raz w życiu. A jednak w kolejnych latach wracałem do Armenii trzykrotnie – z żoną, potem również z dziećmi.

Na czym polega siła przyciągania tego małego-wielkiego kraju Hajów – Hajastanu? Niełatwo o odpowiedź. Jest to coś w historii, coś w krajobrazie, może przede wszystkim – coś trudnego do uchwycenia w mieszkańcach tej krainy. Duma i piękno.

WEB_ARMENIA_ODZUN_PODRÓŻ_CHRZEŚCIJAŃSTWO_Krzysztof_Smólski
Odzun, Krzysztof Smólski

Armenia to najstarszy chrześcijański kraj na świecie – jej król Tyrdat przyjął chrzest z rąk św. Grzegorza Oświeciciela na przełomie III i IV wieku (301?, 314?). Jednak tradycje chrześcijańskie sięgają tutaj czasów apostolskich, a nowa wiara docierała do wielonarodowych, leżących na handlowych szlakach miast również wraz z karawanami syryjskich kupców i z pochodami rzymskich legionów.

Sam moment nawrócenia władcy poprzedzony był – choć trudno tu rozpleść wątki historii i legendy – latami prześladowań chrześcijan i gehenną samego Grzegorza, więzionego w podziemnym lochu. Cierpienia Ormian w imię wiary, a potem w imię ojczyzny i wiary (tego w Armenii nie da się już oddzielić) miały powracać niemal w każdym wieku. Ich sprawcami byli Asyryjczycy, Persowie, Arabowie, wreszcie Turcy – to do dziś niezabliźniona rana Genocydu z lat 1915–1917, gdy zginęło około półtora miliona Ormian.

Oto Armenia, nie tylko samotna wobec sąsiadów z Południa i Wschodu (choć pod przemożną, chcianą-niechcianą opieką Rosji), ale i odrębna jako wspólnota kościelna. Autokefalia zapewniała jej niegdyś niezależność od Bizancjum, dziś czyni z niej zagubione (brakujące?) ogniwo między Wschodem a Zachodem. Już jednak straciły na znaczeniu spory, które w V i VI wieku oddzieliły Armenię od Kościoła powszechnego. W 2001 roku Jan Paweł II i katolikos Karekin II (bliscy przyjaciele) złożyli w katedrze w Eczmiadzynie pod Erewaniem wspólne wyznanie wiary. Niech więc trudny język i archaiczna liturgia Ormian nie przesłonią nam prawdy o naszej bliskości i chrześcijańskim braterstwie również teraz, gdy Armenię ze słowami pokoju i miłosierdzia odwiedza papież Franciszek.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail