Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Papież emeryt, który daje siłę Franciszkowi i całemu Kościołowi

AFP PHOTO / L'OSSERVATORE ROMANO
Udostępnij

65. rocznica święceń kapłańskich Josepha Ratzingera.

„Pamiętam bardzo dokładnie ten słoneczny letni dzień. Był to punkt kulminacyjny mojego życia. W chwili gdy sędziwy biskup położył na mnie ręce, jakiś skowronek wzbił się z ołtarza głównego katedry i zanucił radosną melodię. Było to dla mnie jakby zawołanie z góry: tak jest dobrze, jesteś na właściwej drodze!” – tak kard. Joseph Ratzinger opisał moment przyjęcia święceń kapłańskich w swych wspomnieniach zatytułowanych „Moje życie”.

Było to dokładnie 65 lat temu: 29 czerwca 1951 roku w uroczystość świętych Piotra i Pawła w bawarskiej Fryzyndze. To wtedy i tam rozpoczęła się wspaniała droga, która przez wielką teologię i karierę uniwersytecką doprowadziła niemieckiego księdza najpierw do arcybiskupstwa, następnie do kapelusza kardynalskiego oraz kierowania Kongregacją Nauki Wiary w Watykanie, a potem do wyboru na Stolicę Piotrową.

Powrót do Pałacu Apostolskiego

Jeśli tyle lat wcześniej Joseph Ratzinger śpiewającego skowronka odczytywał jako Boży znak, potwierdzający słuszność obranej drogi, czy otrzymał również inne znaki, które doprowadziły go do decyzji o rezygnacji z posługi biskupa Rzymu? Tego pewnie nigdy się już nie dowiemy. Ale w uczciwość i rozumność tego wydarzenia – poprzedzonego kilkuletnim rozeznaniem – nie wolno nam wątpić. Gdy 28 lutego 2013 roku w Sali Klementyńskiej Benedykt XVI oficjalnie zakończył swój pontyfikat, katolicki świat wstrzymał oddech. Ze zdumieniem obserwowaliśmy historię, która działa się na naszych oczach. Oto pierwszy od XV wieku papież zadecydował o przejściu na emeryturę.

Wczoraj, w wigilię uroczystości świętych Piotra i Pawła – dokładnie 40 miesięcy od tamtego dnia, jakby symbolicznie przypominających 40 dni Jezusa na pustyni – papież emeryt po raz pierwszy powrócił do tej samej Sali Klementyńskiej w Pałacu Apostolskim, by w obecności nowego biskupa Rzymu oraz hierarchów kurialnych świętować 65. rocznicę swych kapłańskich święceń.

Warto przypomnieć, że gdy odchodził, prosił przyjaciół i wiernych, by w tej nowej dla wszystkich sytuacji zwracać się do niego „ojcze Benedykcie”. Dziś już wiemy, że ta prośba – wynikająca zapewne z pokory – nie została przez lud przyjęta. Wszyscy myślą i mówią o nim jako o emerytowanym papieżu, który co prawda zrzekł się urzędu i władzy, ale zachował honorowy tytuł. Z drugiej strony sam Joseph Ratzinger przez postawę milczenia, modlitwy i cichego życia na uboczu Watykanu nieustannie daje znaki szacunku oraz poddania wobec nowego papieża.

Wasza Świątobliwość nadal służy Kościołowi

Pięknie było to widać podczas wczorajszej uroczystości. Gdy do sali wszedł Franciszek, jubilat zdjął z głowy piuskę. Wymowny znak uniżenia, który nie pozostał niezauważony. Papież podszedł bezpośrednio do niego, serdecznie uściskał jak brata i wygłosił krótkie przemówienie, używając tradycyjnej formy grzecznościowej przynależnej biskupom Rzymu.

„Wasza Świątobliwość nadal służy Kościołowi, nie przestaje naprawdę przyczyniać się z mocą i mądrością do jego wzrostu” – mówił Franciszek. Dziękował też Opatrzności za to, że doprowadziła kard. Ratzingera do stanu i miejsca, „skąd emanuje pogoda ducha, pokój, zaufanie, dojrzałość, wiara, oddanie i lojalność, które są dla mnie tak cenne, dając siłę mnie samemu i całemu Kościołowi”.

Jubilat nie pozostał dłużny i w serdecznych słowach zwrócił się do papieża: „Dziękuję przede wszystkim Tobie, Ojcze Święty. Twoja dobroć, od pierwszej chwili po wyborze, w każdej chwili mojego życia tutaj, porusza mną wewnętrznie. Bardziej niż w Ogrodach Watykańskich z całym ich pięknem, czuję że dobroć Waszej Świątobliwości jest miejscem, w którym przebywam”. I dodał na koniec: „Mamy nadzieję, że będziesz mógł iść dalej z nami wszystkimi tą drogą Bożego Miłosierdzia, wskazując nam drogę Jezusa, drogę do Jezusa, do Boga”.

Manifestacja mądrej symbiozy

Watykańscy komentatorzy zwrócili uwagę na te ostatnie słowa. Zostały one odczytane jako pełne wsparcie papieża emeryta dla papieża urzędującego. Szczególnie ważne stają się one w kontekście prób medialnego poróżnienia czy też przeciwstawiania sobie dwóch najważniejszych żyjących duchownych katolickich.

Pojawiają się również w Kościele teorie o nieważnym wyborze kard. Bergoglio lub o „poszerzonym urzędzie papieskim”. Nic z tych rzeczy. Joseph Ratzinger wyraźnie w ostatnich latach potwierdzał legalność zarówno swej rezygnacji, jak i kolejnego konklawe. Natomiast kwestię „dwóch papieży” skomentował kilka dni temu sam Franciszek. „Jest tylko jeden papież” – powiedział podczas konferencji prasowej na pokładzie samolotu lecącego z Armenii do Rzymu. I po raz kolejny obecność swego poprzednika w Watykanie porównał do mieszkania z mądrym dziadkiem pod jednym dachem.

W perspektywie tych sporów uroczystość 65. rocznicy święceń kapłańskich Josepha Ratzingera była manifestacją pięknej i mądrej watykańskiej symbiozy, w której każdy zna swoje miejsce, dba o drugiego tak, jak tylko może, wspiera go, jak tylko potrafi i gdzie nie zapomina się o wzajemnym szacunku.

Źródło: Katolicka Agencja Informacyjna, Radio Watykańskie

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail