Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Biskup, który został bezdomnym

Kippy Yaworski / CNS
Udostępnij

Właściwie to dla bp. Bolena było najtrudniejsze. „Niektórzy nawet na nas nie spojrzeli. Poczułem, jak niewidzialni i bezbronni czują się bezdomni” – wspominał.

Wyobrażasz sobie, że na dwa dni stajesz się bezdomnym? Bp Donald Bolen z Kanady wraz z dziewięcioma innymi osobami trafił na ulicę na 36 godzin. Nocował w parku. Wszystko po to, by lepiej zrozumieć ubogich. I pozyskać fundusze na pomoc dla nich.

 

Przetrwać na ulicy

Grupa osób, które – prócz biskupa Saskatoon – wzięły udział w niecodziennym eksperymencie, była dość egzotyczna: piosenkarz, emerytowany policjant, muzyk, lekarz, dziennikarz. W dwuosobowych zespołach na blisko dwa dni trafili na ulicę – ubrani w używane ciuchy, bez grosza przy duszy. Mieli jedynie telefony komórkowe, żeby w kryzysowej sytuacji organizatorzy eksperymentu mogli ich zlokalizować, ale zasada była taka, że w „normalnych” warunkach ich nie używają.

Ich zadaniem było… przetrwanie na ulicy. Wydaje Ci się to banalne? Więc spróbuj wyobrazić sobie, gdzie byś się umył i wyprał swoje ubranie, gdybyś z dnia na dzień stracił dom. Jak zdobyłbyś jedzenie?

Uczestnicy eksperymentu na liście zadań do wykonania mieli np. znalezienie miejsca, gdzie umyją ręce (dziewięć razy dziennie!) oraz zęby, naładowanie komórki czy przygotowanie posiłku. (Jak otworzyć puszkę bez otwieracza? To nie lada wyzwanie!).

Grupa, która na dwa dni trafiła na ulicę, zmierzyła się też z innymi trudnościami, jakie są codziennością bezdomnych chorych – znalezienie pomocy lekarskiej, zdobycie recepty czy wymiana igieł do robienia zastrzyków…

 

Niewidzialni bezdomni

Ale eksperyment uwzględniał również nieco dalszą perspektywę – uczestnicy mieli skorzystać z komputerów i internetu (np. w publicznej bibliotece) po to, by poszukać ofert mieszkaniowych (z maksymalnym czynszem 460 dol. miesięcznie) oraz znaleźć telefon, z którego mogliby zadzwonić do właściciela lokum i umówić się na spotkanie.

To jeszcze nie wszystko. Podczas 36 godzin na ulicy mieli zrobić coś dobrego dla bezdomnych z Saskatoon. Trudnym zadaniem, jak wspominali uczestnicy już po zakończeniu projektu, było proszenie obcych osób o pieniądze.

Dzielili się później różnymi reakcjami przechodniów, którzy zbywali lekceważeniem ich prośby. Właściwie to dla bp. Bolena było najtrudniejsze. „Niektórzy nawet na nas nie spojrzeli. Poczułem, jak niewidzialni i bezbronni czują się bezdomni” – wspominał.

 

Noc w parku

Jednym z największych wyzwań dla bezdomnych jest znalezienie noclegu. Część grupy mogła przenocować w placówce Armii Zbawienia, ale inni… spędzili noc pod gołym niebem w Kinsmen Park. „Miałem to szczęście, że nigdy nie doświadczyłem głodu czy zimna. Aż do tej nocy” – mówił Marketin, który noc przespał na ziemi w miejskim parku. Temperatura, dodajmy, spadła wtedy do sześciu stopni.

Johnerowi udało się wprawdzie zdobyć dwa koce, ale to niewiele pomogło. Co więcej, w parku wciąż ktoś się kręcił, więc to nie było zbyt bezpieczne miejsce na nocleg.

Z kolei Louttit, jako emerytowany policjant, myślał, że o problemach bezdomnych ma sporą wiedzę. Ale te dwa dni na ulicy przeniosły go na nowy, głębszy poziom zrozumienia.

Celem doświadczenia było nie tylko wejście w buty bezdomnych, by lepiej zrozumieć ich bolączki, ale także zebranie funduszy dla Sanctum Care Group, która prowadzi hospicja dla ubogich i chorych na AIDS/HIV. Organizacja ma teraz w planach stworzenie specjalnych miejsc opieki dla zarażonych wirusem kobiet w ciąży. Dzięki przeprowadzeniu niecodziennego eksperymentu oraz wpłatom darczyńców udało się zebrać 135 tys. dol.

Tekst powstał na podstawie relacji K.L. Yaworskiego

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail