Aleteia
poniedziałek 19/10/2020 |
Bł. Jerzego Popiełuszki
Styl życia

Poślubiłam minimalistę!

Robert Kneschke/Shutterstock

Kimberly Cook - publikacja 12.07.16

Jako klasyczna „chomikara” doświadczyłam (nie bez walki!), że pozbycie się nadmiaru rzeczy czyni człowieka wolnym.

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam kawalerkę mojego przyszłego męża, wydała mi się przytulna, jak gabinet dentystyczny. Ściany były zupełnie białe i  całkiem puste. Ani jednego plakatu drużyny piłkarskiej! Tylko absolutnie niezbędne meble. Jego zdaniem, mieszkanie było doskonałe. Jasne, czyste i bez niepotrzebnej rzeczy. Nic go nie rozpraszało, a co ważniejsze – nie było nic do odkurzania.

Mieszkałam wtedy z czterema młodymi kobietami, przeważnie bałaganiarami. Nasze pokoje były małe, a każda zgromadziła od czasów szkoły średniej całkiem sporo rzeczy. W epoce przed serialem dokumentalnym „Hoarders” („Rupieciarze”) nazwano by mnie łagodniejszym słowem – „chomikara”. Możecie sobie wyobrazić niepokój przyszłego małżonka na widok moich domowych pieleszy.

Choć studiowałam teologię i pojęcie ewangelicznego ubóstwa było mi dobrze znane, trudno było mi rozstać się z czymkolwiek. Poza wymiarem życia konsekrowanego nie miałam pojęcia o minimalizmie. Uważałam, że taki styl życia osób duchownych (eremici na pustyni nie mogli przecież wieszać swoich skarbów na kaktusach) miał sens, ale mnie to nie pasowało.

Mój wielkoduszny narzeczony wiele razy gryzł się w język. Ale szybko zbliżał się dzień, w którym moje rzeczy miały stać się jego rzeczami. A dla niego to było po prostu za dużo.

Podczas przygotowań do ślubu napomknął, że co najmniej połowa moich rzeczy będzie musiała „zniknąć” w drodze do naszego przyszłego mieszkania. Z początku poczułam się trochę zraniona i zapragnęłam uchronić moje skarby, które „nigdy nie wiadomo kiedy mogą się przydać”. Ale kiedy wróciłam do domu tamtego wieczoru, zaczęłam je przeglądać. Dokopałam się do ciuchów, o których zapomniałam, że w ogóle istnieją, bezsensownych  drobiazgów oraz całych hałd rupieci. Nagle sama poczułam niepokój.

Co ja, na litość boską, z tym wszystkim robiłam? Dlaczego pozwoliłam, by przy kolejnych przeprowadzkach wlec za sobą piętrzącą się górę śmieci?  Te rzeczy mnie „zjadały” i potrzebowałam pomocy. Byłam skostniała.

Potem przyszła wielka ulga. Zaczynałam od nowa. Pozbywałam się mojego bagażu. Bogu dzięki, nie robiłam tego sama. Mężczyzna u mego boku zadbał, by każdy sznurek do jo-ja, papierek od gumy do żucia i torba na zakupy zniknęły tak szybko, jak się pojawiły.

Minimalizm ostatecznie nie był taki zły. Czułam coś w rodzaju obawy przed porzuceniem grzechu, ze strachu przed utratą czegoś, czego potrzebuję. A jednocześnie traciłam wolność. A teraz wychodziłam z tego zaklętego kręgu! Odkryłam, dlaczego mniej znaczy więcej i jak ważna jest wolność od pułapek konsumpcjonizmu.

Moje droga do minimalistycznego stylu życia nie była prosta. Ale w końcu małżeństwo to kompromis. W przypadku takiej dziewczyny jak ja, białe ściany nie wchodziły w grę, wiec mój świeżo upieczony mąż z grymasem bólu na twarzy pomagał mi je malować na jaskrawoczerwony kolor (to dopiero jest miłość!). Innym razem, wyrzucając śmieci wróciłam z ramką, która do dziś wisi w naszym domu.

Chociaż nigdy nie stałam się minimalistką, której do życia wystarczy nie więcej niż sto przedmiotów, staram się przestrzegać kilku podstawowych zasad, by rzeczy mnie nie zasypały. Znacznie zmniejszyłam liczbę przedmiotów, wśród których żyję.

Zasady minimalistki:

  1. Gruntowne porządki rób nie rzadziej, niż z nastaniem kolejnej pory roku, kiedy zmieniasz ciuchy.
  2. Stowarzyszenie Wincentego a Paulo i strony innych organizacji charytatywnych to twoi przyjaciele. Odwiedzaj je często, aby coś oddać, nie kupić!
  3. Jeśli coś ci przybędzie, co najmniej jednej rzeczy musisz się pozbyć.
  4. Jeśli nie używałaś lub nie nosiłaś czegoś przez rok, to tego już nie ma.
  5. Zawsze pytaj: czy naprawdę tego potrzebuję?
  6. Skupiaj się na jakości, nie na ilości.

Tekst opublikowany w angielskiej edycji portalu Aleteia
Tłumaczenie: Aleteia 

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
minimalizm
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Aleteia
Oczy Matki Bożej z Guadalupe. Jedna z najwięk...
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [15 paździe...
Nie czujesz się kochany, kochana? Cytaty, które przypomną Ci o sile Bożej miłości
Redakcja
Nie czujesz się kochany, kochana? Cytaty, któ...
FATIMA
Michał Lubowicki
„Następnie powrócę tu jeszcze siódmy raz”. Do...
ANGEL,CHILD,STATUE
Philip Kosloski
Mamo, martwisz się o swoje dzieci? Módl się t...
CARLO ACUTIS
Domitille Farret D'Astiès
Perełki Carla Acutisa: 10 zaskakujących wypow...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail