Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail
Aleteia

Czy możemy angażować dzieci w sprzątanie domu?

Jessica Lucia/Flickr
Udostępnij
Komentuj

Domowe obowiązki pomagają kształtować odpowiedzialność, zaradność, wytrwałość, umiejętność planowania i przekonanie, że wiele rzeczy w życiu człowieka zależy od niego samego.

Czy dziecko musi pomagać w domu?

Co w ostatnich miesiącach najczęściej lajkowali moi znajomi na Facebooku? Paragraf drugi artykułu 91 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego: „Dziecko, które pozostaje na utrzymaniu rodziców i mieszka u nich, jest obowiązane pomagać im we wspólnym gospodarstwie” oraz obrazek:

Jakie to pocieszające! Widocznie nie tylko ja i mój mąż mamy problem z nakłonieniem dzieci do zajęć domowych. Na szczęście, przy trojgu dzieciach, z których najmłodsze ma już osiem lat, opanowaliśmy kilka tricków.

Po co w ogóle włączać dzieci do sprzątania? Bądźmy szczerzy – na początku to wcale nie ułatwia życia.

 

Czego uczy sprzątanie?

Wprawdzie dwulatek aż pali się do mycia podłogi, ale sprzątanie z nim trwa dłużej, bo najpierw trzeba mu udzielić instrukcji i pomóc, potem pocieszyć, gdy się pośliźnie i przewróci, a na końcu sprzątnąć pobojowisko. Zapał do pomagania szybko mija. I mniej więcej wtedy, kiedy młody człowiek jest już zdolny do skutecznego obsługiwania odkurzacza i smartfona, przestaje wykazywać zainteresowanie tym pierwszym. A namawiany do sprzątania, przejawia do tego zajęcia stosunek wysoce niechętny, a czasem nawet nienawistny. Oczywiście, im wcześniej częściej angażuje się go do prac domowych i im częściej te zajęcia bywają zabawą, tym mniej bolesne jest przejście od fazy I do fazy II.

Moim zdaniem, wdrożenie dzieci do prac domowych to obowiązek rodziców. Odkurzanie, rozwieszanie prania czy mycie naczyń są częścią życia – oczywistą, konieczną i naturalną – więc nie ma żadnego powodu, żeby wyłączać z nich najmłodszych członków rodziny. I tak właśnie trzeba im to przedstawiać.

Domowe obowiązki pomagają kształtować odpowiedzialność, zaradność, wytrwałość, umiejętność planowania i sprawczość, czyli przekonanie o tym, że wiele rzeczy w życiu człowieka zależy od niego samego.

 

Sprzątanie – czas dla nas

Nie wymagasz od dziecka, żeby porządkowało swój pokój, bo planujesz dla niego przyszłość prezesa korporacji? Błąd! Tym bardziej powinieneś je wdrażać do prac domowych. Jeśli nauczy się ono dbać o pokój, łatwiej będzie mu się nauczyć dbać o firmę. No i ostatni argument – sprzątanie czy gotowanie dla innych to szkoła altruizmu i miłości, bez których nie sposób szczęśliwie przeżyć życia.

Sprzątanie czy gotowanie to też rodzaj aktywności fizycznej – niezwykle ważnej dla dzieci, wspomagającej ich rozwój fizyczny i umysłowy. Czasem ćwiczy się motorykę dużą (odkurzanie, trzepanie dywanu, mycie samochodu), czasem motorykę małą (przyszywanie guzika, krojenie warzyw), a najczęściej trenuje się oba rodzaje motoryki. Pół godziny pracy to to samo, co jedne zajęcia z integracji sensorycznej.

Prace domowe to też okazja do wspólnego spędzania czasu. Internetowe poradniki dla rodziców podsuwają nam dziesiątki pomysłów na rodzinne wyjścia albo wyjazdy. Pewnie, że warto to robić. Ale przecież to, co najważniejsze, dzieje się w domu. Wspólne pieczenie ciasta albo pielenie ogródka może być nie mniejszą przygodą (albo survivalem!) niż wejście na Nosal.

Trudno robić sprawnie, dokładnie i bez jęczenia coś, czego się nie lubi. Dlatego warto ułatwić małemu człowiekowi domowe zajęcia. Dobrym pomysłem jest grafik. Jeśli na ścianie wisi plan, kto we wtorek nakrywa do stołu, kto wynosi śmieci, a kto rozwiesza pranie, to dzieci łatwiej akceptują powierzone im zadania i lepiej o nich pamiętają niż wtedy, kiedy mama albo tata wydają im polecenia. Natomiast rodzice nie ryzykują, że niesprawiedliwie rozdzielą prace.

 

Sprzątajcie razem z dziećmi!

Dorośli koniecznie muszą wpisać do grafiku także siebie samych. Powiesz, że to śmieszne, bo zmywanie to jedna z dziesiątek rzeczy, które masz do zrobienia w domu? Ale przecież twoje dzieci też mają mnóstwo zajęć – trzeba zbudować wieżę z klocków, odrobić lekcje, pójść do koleżanki.

Warto dziękować dzieciom za wykonaną pracę i chwalić je za efekty i za starania. Pochwała powinna być konkretna, realistyczna i szczera – nie mów dziecku, że prasuje najlepiej na świecie ani nie płacz ze wzruszenia nad umytym kubkiem. Jeśli coś wymaga poprawki, najpierw pochwal potomka za to, co zrobił dobrze, a dopiero później ewentualnie omów braki.

Bądźcie wyrozumiali i cierpliwi. Ile lat zajęła Ci nauka zawodu, który teraz wykonujesz? Dziecko też potrzebuje czasu, żeby się nauczyć sprzątać. Przyjmujcie ze spokojem wszystkie niepożądane skutki samodzielności malucha – nie tylko niedoróbki, ale też drobne skaleczenia czy urazy, które mogą mu się niekiedy przytrafić. Każdy sparzył się kiedyś żelazkiem przy prasowaniu. Jeśli twojemu dziecku również się to przytrafiło, nie wpadaj w panikę.

Kiedy tylko możesz, dawaj dziecku możliwość wybrania zajęcia. Jeśli nie cierpi myć samochodu, zaproponuj mu do wyboru dwie albo trzy inne rzeczy. Na przykład u nas w domu dziewczynki z niejasnych dla mnie powodów chętnie zamieniają różne zadania na sprzątanie łazienki. I wszyscy są zadowoleni.

Kiedy prosisz dziecko, żeby coś zrobiło, zrób to spokojnie, życzliwie i z uśmiechem. Unikaj pretensji o zaprzeszłe problemy („Może byś wreszcie ułożył te książki?”), złośliwości („Więcej wody nie dało się rozlać?”), szantażu emocjonalnego („Oczywiście nikt się poza mną nie zainteresuje się tym, że naczynia zaraz wyjdą ze zlewu!”) i błagalnego tonu. Dobrym pomysłem jest podawanie poleceń w formie zdań oznajmujących, np. „Przygotowałam ci worek ze śmieciami do wyniesienia”, „Jeśli chcesz wyjść za godzinę, to chyba powinieneś już się zacząć sprzątać”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail