Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Szymon Majewski: Moja twarz brzmi znajomo

Udostępnij

Mam wory pod oczami, mam je od lat. Dłużej je mam niż nie mam. Nie przeszkadzają mi, ale też i nie pomagają. Po prostu są i już, taki jestem, akceptuję je, nie budzę się w nocy zlany potem z okrzykiem: „Jezu! Mam wory, ludzie co robić!?“ Oczywiście rano czasami budzę się „zworowany“, czyli z niewyspanymi torbami pod okiem.

Tak naprawdę to ja nawet do pewnego momentu nie wiedziałem, że je mam. Patrzyłem rano w lustro i widziałem …siebie, Szymona, z całym dobrodziejstwem posiadania Szymonowej twarzy, czyli z perkatym nosem, zmiętą cerą i …moimi worami.

Jednak w momencie, kiedy moja twarz przestała być moją twarzą, czyli stała się twarzą TVN- u, a potem twarzami różnych innych instytucji, wtedy wielcy i mniejsi show-bizu zaczęli oceniać moją twarz, wytykać ją, analizować. To jasne, bo moja twarz zaczęła wędrować po czerwonych dywanach, bywać na ściankach, okładkach i wyświetlaczach ekranów. Twarz więc zaczęła zbierać recenzje niezależnie ode mnie. Wtedy dowiedziałem się np., że wyglądam jak cocker spaniel, Sylwester Stallone, pomarszczony lowelas. To jeszcze było całkiem ok, ale za tym poszło, że niechybnie ćpam, piję, puchnę i gniję.

Wtedy moje wory zaczęły prowokować wczesnych artystów chirurgii plastycznej. Raczkujący jeszcze przemysł powoli kreował swoje gwiazdy. Przodowniczką w tej dziedzinie była pewna pani, która była żywą reklamą swojej działalności, niestety dostrzegła mnie gdzieś na bankiecie i się zaczęło:

– Szymon, Szymon zrobię ci te worki!

– Ale ja nie wiem, czy ja chcę…

– Za darmo. Za darmo ci zrobię!

Czy to premiera w teatrze czy promocja nowego eyelinera pani namierzała moje wory.

– Po ci te wory!? Wyglądasz na zmęczonego! Daj mi te worki zoperować!!

Bałem się już chodzić na bankiety, miałem lęk, że pani dopadnie mnie, uśpi drinkiem, zaciągnie do garażu i gdzieś tam zoperuje!

W końcu przetrwałem te i inne ataki na moje worki, bo jak to by miało być? Przecież cała Polska znała mnie już jako Pana Wesołego, pogniecionego pod okiem. I co miałem zrobić?

Wrócić nagle po wakacjach z wygładzoną, naciągniętą twarzą i wmawiać ludziom, że dieta cud, holenderskie algi, mleko krów tybetańskich?

Albo może, że jogą sobie twarz wygładziłem, w pozycji psa z głową w dół worki przesunęły się na plecy!

Nie dałem się. Przetrwałem te lata czerwonych dywanów, żyjąc z moimi workami pod oczami i wiecie co!?

Zabieram je ze sobą!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail