Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Msza Posłania mszą ostatniej szansy. Papież powiedział coś specjalnie dla mnie

© Piotr Tumidajski / KAI
Udostępnij

Homilia Franciszka uświadomiła mi, że ja jestem Zacheuszem. Że mam poczucie niższości, ogarnia mnie wstyd, a wiara w plotki i inne komentarze szemrzących potrafią mnie złamać.

Msza Posłania była dla mnie pierwszą i zarazem ostatnią okazją do uczestnictwa w modlitwie z papieżem Franciszkiem. Nie wykorzystałam poprzednich. Nie byłam jedyna? Na ostatniej liturgii podobno pojawiły się ponad dwa miliony ludzi.

Do spotkania nie przygotowałam się jednak należycie. Nie słuchałam żadnych katechez, nauk, jakie papież wygłosił podczas tych Światowych Dni Młodzieży. Docierały do mnie szczątkowe cytaty, wypowiedzi. Nie zadałam sobie trudu, by je zgłębić – no przecież pracuję… Nie przystąpiłam też do sakramentu spowiedzi. Podczas przechodzenia na Brzegach przez kontrolę bezpieczeństwa dojrzałam jednego z księży. „Czy mogę poprosić o spowiedź? Tak rzutem na taśmę…”. Udało się. Uśpiłam wyrzuty sumienia, ale to dopiero początek nadrabiania zaległości.

Ja naprawdę tęskniłam za Franciszkiem. Jest to poczucie winy trochę podobne do tego, które towarzyszy ci, kiedy nie masz czasu dla swojego przyjaciela.

Dlatego w końcu tu jestem. Jestem i czekam. Z uczuciem, którego nie umiem, ale chyba nawet też i nie chcę opisywać.

Oplatam spojrzeniem kolorowe plamy. Kilkaset tysięcy ludzi, milion, dwa, trzy miliony – ilu nas jest, nikt dokładnie nie policzy.

Na Brzegi przybyliśmy o świcie. Słońce dopiero pięło się w górę, a pielgrzymi, którzy spędzili tu noc, sennie i leniwie podnosili się z udeptanego pola. Raz po raz pobłyskiwały koce termiczne, słychać było rozsuwane zamki błyskawiczne, ktoś przygotowywał już sobie śniadanie, kolejny mył zęby. A jeszcze inny leżał w śpiworowym kokonie, wcale nie zamierzając się stamtąd wydostać.

Msza Posłania, World Youth Day 2016 in Krakow
Kamil Szumotalski/Aleteia

Wielki ołtarz ze sceną był już przygotowywany. Ostatnie poprawki, szlify, sprzątanie. Kobieta w krakowskim stroju wyciera jeszcze mopem podłogę na papieskim ołtarzu. Za chwilę w tym samym miejscu rozpoczynają się koncerty, mające rozbudzić tych, którzy jeszcze są ospali.

Uświadamiam sobie, że ten cały ŚDM to naprawdę przedziwna impreza, raban, któremu nie da się nie poddać. Rockowe koncerty, które odbywają się o godz. 8.00 rano? Miesiącami przygotowywane układy choreograficzne, które obserwujesz przy śniadaniu na trawie?

Taneczne i muzyczne występy to tylko rozgrzewka przed tym najważniejszym. Przed tym, co ma dopiero nadejść.

Przez mikrofon pada informacja, że papież opuścił już Franciszkańską 3. Czekamy.

Po sektorach rozlewają się płynnie fale okrzyków i oklasków. To zwiastun tego, że Franciszek już nadjeżdża. Chyba jest blisko, bo radosne wrzaski są coraz głośniejsze.

Nie widzę go, ale czuję, że jest w pobliżu.

Msza Posłania, World Youth Day 2016 in Krakow
Kamil Szumotalski/Aleteia

Sama msza święta jest bardzo uroczysta. Ewangelię według św. Łukasza jest odczytywana według dwóch obrządków: rzymsko-katolickim i starocerkiewno-słowiańskim. Chór z złożony z kilkudziesięciu osób śpiewa całą oprawę po łacinie.

Czas na homilię. Wtykamy słuchawki do ucha i ustawiamy fale, żeby cokolwiek zrozumieć. I rozumiem o wiele więcej, niż bym się tego spodziewała. Bo tę homilię papież wygłosił specjalnie dla mnie…

Ewangelia tego dnia opowiada o Zacheuszu, który musiał pokonać trzy przeszkody, zanim doszło do spotkania z Jezusem.

Pierwszą z nich była jego niska postura. Ja nie należę do najniższych, ale wetknięta w wielotysięczny, wiwatujący tłum, na Brzegach czułam się jak Calineczka. Wiem, że tuż obok mnie przejeżdża bohater dnia, a nie jestem w stanie go nawet zobaczyć.

Franciszek dodał, że niski wzrost może być postrzegany niekoniecznie jako cecha fizyczna, ale także jako niska samoocena, która nie pozwala uwierzyć nie tylko w siebie, ale i w Boga. I tu znów trafia w samo sedno.

Kolejną barierą, która stanęła na drodze Zacheuszowi, było poczucie wstydu. Żeby zobaczyć Jezusa, musiał wspiąć się na drzewo i narazić na ośmieszenie. Dla mnie przyjazd na ŚDM także wiązał się z kpinami i żartami. Moje środowisko jest zlaicyzowane. Choć ze znajomymi z pracy zazwyczaj dogaduję się świetnie, to decyzja o uczestnictwie w tym wydarzeniu była dla nich totalnie niezrozumiała. Ja sama stawałam się zaś tematem mniej lub bardziej zabawnych dowcipów.

Msza Posłania, World Youth Day 2016 in Krakow
Kamil Szumotalski/Aleteia

Następną trudnością był szemrzący tłum, który blokował Zacheusza, a potem go krytykował. Z przyjazdu na Światowe Dni Młodzieży zrezygnowało wiele osób. Media i inne głosy wieszczące ataki terrorystyczne, wybuchy i słabą organizację, skutecznie zniechęciły tysiące osób. Choć nie posłuchałam tego biadolenia i do Krakowa przyjechałam, to jednak też się bałam. Naprawdę się bałam. I ten strach nie pozwolił mi na pełne otworzenie się, przeżywanie i rozkoszowanie ŚDM.

Msza Posłania, World Youth Day 2016 in Krakow
Kamil Szumotalski/Aleteia

Tak. Homilia Franciszka uświadomiła mi, że ja jestem Zacheuszem. Że mam poczucie niższości, ogarnia mnie wstyd, a wiara w plotki i inne komentarze szemrzących potrafią mnie złamać. Być może właśnie dlatego ta ostatnia msza musiała być dla mnie dopiero pierwszą.

Ale ta historia miała przecież pozytywne zakończenie. Jezus sam poprosił Zacheusza, by ten pozwolił mu zatrzymać się w swoim domu. Ja nie tylko proszę, ale wręcz nalegam. Pozwól mi Cię zabrać z tego pola w Brzegach do mojego domu, do pracy, do pubu, w którym po powrocie spotkam się z przyjaciółmi. Chcę dobrze wykorzystać mszę posłania – moją mszę ostatniej szansy.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail