Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jak św. Filip Neri wyprzedził o 500 lat papieża Franciszka

Fr Lawrence Lew OP CC
Udostępnij

Co ciekawe, amerykańskie siły specjalne obrały go za patrona - uzasadniając, że św. Filip posiadał cechy idealnego żołnierza.

Św. Filip Neri wydaje się mniej znaną postacią niż inni energiczni reformatorzy XVI wieku. Wiedza katolików zwykle kończy się na tym, że był to radosny święty.

To prawda, Filip był radosny. Teresa z Avila – urodzona jak on, w 1515 roku – zapewne uwielbiałaby go. Nie był jednym ze „świętych o smutnych twarzach”, których się bała.

Neri był niespotykanym człowiekiem, pełnym paradoksów. Był uczonym, ale i dowcipnisiem. Poważnym spowiednikiem, ale nie sztywniakiem. Na przyjęcie zorganizowane na jego cześć przyszedł z brodą ogoloną z jednej strony – nie chciał, by uważano go za kogoś nadzwyczajnego. Nie wpadł w pułapkę popularności. A jednocześnie był poważnym reformatorem i mistykiem, którego śmiało można porównywać ze św. Teresą z Avila. Dlaczego więc jego postać nie jest tak mocno obecna w katolickiej kulturze, jak Teresa, Karol Boromeusz, Franciszek Ksawery czy jego dobry przyjaciel Ignacy Loyola?

Być może reputacja dowcipnisia sprawia, że Filip Neri jawi się jako święty „wagi lekkiej”. Z pewnością nie uważał tak bł. John Henry Newman, który napisał modlitwy i litanie do Filipa. Co ciekawe, amerykańskie siły specjalne obrały go za patrona – uzasadniając, że św. Filip posiadał cechy idealnego żołnierza, a także był bezinteresownym, doskonałym nauczycielem i inspirującym szefem.

W czasach, gdy wielu duchownych żyło w rozwiązły sposób lub szukało przywilejów, Filip posługiwał chorym oraz bezdomnym na brudnych ulicach Rzymu. Namawiał ich, by przychodzili do kościołów parafialnych, nie tylko po to, by uczestniczyć we mszy świętej lub przyjąć sakramenty. Zachęcał do brania udziału w dyskusjach, koncertach, do lektury dobrych pisarzy. Zapraszał wiernych na spacery, podczas których rozmawiano, żartowano, śpiewano. Na koniec spożywano wspólne posiłki, na które każdy przynosił, co mógł, na wzór wspólnych agap pierwszych chrześcijan.

Dziełem Filipa jest pielgrzymka do siedmiu kościołów w Rzymie. Podobnie, jak czterdziestogodzinne nabożeństwo. Neri był katolickim nowatorem!

Podobnie jak papież Franciszek, św. Filip był troskliwy, pokorny, opanowany, miłosierny, stanowczy, śmiertelnie poważny, kiedy to potrzebne, ale poza tym łagodny. Neri wydawał się już 500 lat temu realizować wizję Kościoła papieża Franciszka.

Chociaż od dawna podziwiam Filipa, nie rozumiałam na początku tego, co miał na myśli Franciszek, kiedy mówił o Kościele wychodzącym na zewnątrz. Dopóki nie wzięłam udziału w dyskusji panelowej w kościele św. Bonifacego na Brooklynie. Msza św. została odprawiona nabożnie i pięknie.

Po Eucharystii wierni zjedli wspólne, składkowe śniadanie. Najświętszy Sakrament został nabożnie przeniesiony w inne miejsce, a oratorium stało się miejscem rozmowy, spotkania i porozumienia, jakiego chciał Filip.

Do tego także wzywa nas Franciszek. Chce, by kościół parafialny wyszedł na zewnątrz i zaprosił ludzi do środka. Pragnie, by wierni poczuli, że naprawdę mają swoje miejsce w kościele. Wzywa też do zostawienia miejsca dla Ducha Świętego, aby dokonywał dzieł zgodnie z Bożym zamysłem.

W oratorium każdy jest mile widziany. Dyskusja jest otwarta i pełna wzajemnego szacunku. Jej celem jest zawsze lepsze poznanie Chrystusa. To przestrzeń, w której każdy może swobodnie wyrazić swoją opinię. Jak powiedział Rumer Godden, „spotkanie umysłów wznieca ciepło”. Pełni tego ciepła wierni chcą zabrać ze sobą na ulice poczucie braterstwa i miłosierdzia. Może właśnie dlatego w Anglii, w spolaryzowanym, zimnym świecie, mówi się o „niepowstrzymanym wzroście oratorian”.

Trudno nie zgodzić się z ks. Rogerem Landry, który chce uczynić Filipa patronem nowej ewangelizacji.

Tekst opublikowany w angielskiej edycji portalu Aleteia
Tłumaczenie: Aleteia

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail