Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Jola Szymańska: Kilka wypowiedzi Franciszka, którymi zaskoczył mnie Bóg

Uśmiechnięta Jola Szymańska
fot. Marek Straszewski
Udostępnij

Leniwa jestem okrutnie. Żeby przeczytać to, co mówił Franciszek w czasie ŚDM, potrzebowałam bodźca. Stały się nim – o zgrozo – pytania o atmosferę tych dni w Krakowie. Bóg nie pierwszy raz posłużył się tą metodą, żeby mi coś powiedzieć.

Nie jestem dumna ze swojego lenistwa, ale obawiam się, że nie tylko mnie nie było łatwo usiąść do analizy kazań papieża. Bez telewizji, czasu i z pracą w głowie ciężko było przeżyć ŚDM jak rekolekcje. A przecież nimi były. Dlatego mam nadzieję, że owoce mojego czytania przekonają Was do sięgnięcia do kilku niedługich kazań Franciszka.

Chcę sławy i pieniędzy

Pragnienie władzy, wielkości i sławy jest rzeczą tragicznie ludzką. Dawać siebie innym, eliminując dystanse, pozostając w małości i konkretnie wypełniając codzienność, to subtelnie Boskie – Papież Franciszek w Częstochowie, 29 lipca 2016 r.

Jak wiemy, wszyscy katolicy są skromni, cisi i pełni pokory. Przynajmniej na obrazku. I mówię tu w pierwszej kolejności o sobie. Dobrze wiem, jak opowiadać o ciszy i prostocie, bo z całego serca o nich marzę. Ale w życiu bywa różnie. Kiedy pytam siebie samą o intencje, czasem muszę sobie odpowiedzieć: „ziemia”. Nie „niebo”.

Franciszek nie szydzi z tych, którzy się zamotali. Przyznaje, że to ludzkie. Ale zachęca do życia inną perspektywą, perspektywą codziennej obecności, życzliwości, ciepła. Uniżenia się przed drugim człowiekiem i rezygnacji z bezpiecznej wyniosłości. Kiedy podchodzi do mnie ktoś słabszy, smutny, delikatny, mam ochotę oblać go czułością i nadzieją.

Kiedy rozmawiam z kimś wyniosłym, więc poranionym i uciekającym, w sercu staram się zobaczyć w nim dobro. Wyłączam wtedy przycisk „ego control” i skupiam się na drugiej osobie. Pokój serca w takiej sytuacji jest jednym z moich ulubionych Bożych „prezentów”. Papież Franciszek daje na takie podejście własny znak jakości.

Lek na niechęć

Nie chcemy pokonać nienawiści większą nienawiścią, przemocy większą przemocą, pokonać terroru większym terrorem. A nasza odpowiedź na ten świat w stanie wojny ma imię: nazywa się przyjaźnią, nazywa się braterstwem, nazywa się komunią, nazywa się rodziną – Papież Franciszek w Brzegach, 30 lipca 2016 r.

Tę wypowiedź można odczytać w kluczu konfliktów zbrojnych na świecie. To bardzo wygodne odczytanie, kiedy mieszka się w Europie i narzeka na polityków. Dla mnie to słowa o czymś dużo głębszym. O czymś, co dzieje się w każdym z nas.

Nie wydaje wam się, że wszelkie ludzkie tragedie, wojny i zamachy zaczynają się w sercu jednego człowieka? Kiedy ktoś mnie skrzywdzi, wolę planować zemstę niż pomodlić się za niego. Papież zachęca nas do tego, żeby przypominać ludziom, że łatwiej jest budować mosty niż wznosić mury.

Łatwiej kochać niż szydzić, mścić się i nienawidzić? A tak. Kochając, nie jesteśmy gladiatorami rzymskich aren, ale pokracznie wypełniamy podstawową radę Jezusa. W dodatku nie za darmo. Dostajemy w zamian wolność od wszystkiego, co negatywne, podchwytliwe i złośliwe.

Niski, zawstydzony i wierzący

W Brzegach papież komentował historię Zacheusza z Ewangelii św. Łukasza. Zwrócił uwagę na trzy cechy celnika, z którymi ciągle mierzę się we własnym życiu: niską samooceną, lękiem przed oceną i wpływem otoczenia na moje decyzje.

Zacheusz był niski. I mnie też wydaje się, że lepiej stać z dala od Jezusa, bo przecież nie dorastam. Kim ja jestem? Zapętlam się w niskiej opinii o sobie i „przywiązuję się do smutku”. Czy to nie genialne określenie? Zupełnie niepotrzebnie. Papież proponuje wszystkim melancholijnym osobom prostą modlitwę: „Panie, dziękuję Ci, że mnie kochasz; spraw bym zakochał się w moim życiu”.

Makijaż duszy

Zacheusza ogarniał też paraliżujący wstyd. Przecież znali go wszyscy w okolicy. Urzędnik na drzewie, dobre sobie! A przecież sama ciągle boję się cudzych komentarzy, opinii. W tłumie stałabym pewnie z tyłu niepozornie, żeby nikt się na mnie nie gapił, żeby nikomu nie przeszkadzać. Papież mówi: daj spokój. Po prostu kochaj i przestań się wstydzić wyrażania miłości.

Żeby tego było mało, Zacheusza faktycznie otaczał szemrzący tłum. Bo ludzie często wolą gardzić niż kochać. Wolą krytykować niż uszanować czyjąś inność. Wolą, żeby wszyscy żyli tak samo. I w sumie co z tego? Czy ja muszę się tym przejmować?

Nie zatrzymujcie się na powierzchni rzeczy i nie ufajcie światowym liturgiom pozorów, „makijaży” duszy, aby wydawać się lepszymi – Papież Franciszek w Brzegach, 31 lipca 2016 r.

Swój wstyd, lęk i niską samoocenę bardzo łatwo przykryć zbytnią pewnością siebie. Ale czy wydawanie się lepszym niż się jest jest warte tego, żeby żyć w klatce „makijażu”? Nie sądzę.

Od multikulti do pokoju

Uśmiechnięci policjanci, okrzyki radości w przepełnionych spoconymi tłumami tramwajach, luźna atmosfera multikulti. Podczas Światowych Dni Młodzieży przez Kraków przeszła fala tańca i śmiechu. Było bezpiecznie, głośno i wszyscy czuli się wspólnotą.

Wszyscy też, no, może poza zapracowanymi wolontariuszami, świetnie się bawili. I ja też. Najbardziej cieszę się jednak z tego, że udało mi się wczytać i wsłuchać w słowa papieża. To one napełniły mnie nadzieją na życie, o którym zawsze marzyłam, a na które nie zawsze miałam odwagę.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail