Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

84-letni pacjent wzrusza podziękowaniami dla pielęgniarza. Napisał je na serwetce

Udostępnij

Lekarstwa uśmierzają ból, leczą infekcje, koją nerwy. Jednak nic nie zastąpi troskliwej opieki drugiego człowieka.

Skrawek papierowej serwetki, a na nim kilka słów wdzięczności – dla wielu to może być mało znaczący gest. Jednak kryje się za nim historia, która podbija internet. A wszystko zaczęło się tak…

Nery dos Santos (84 l.) przebywał na oddziale ratowniczym Szpitala Uniwersyteckiego Najświętszej Maryi Panny w Rio Grande do Sul. Złamał kość udową i czekał na operację.

 

Szpitalne łóżko na korytarzu

Jak to czasem w służbie zdrowia bywa, brakowało wolnych miejsc na sali, więc pan Nery najpierw musiał rezydować przez kilka dni na korytarzu. Dla nikogo nie jest to ani łatwe, ani przyjemne. W tych trudnych okolicznościach wyjątkową troskę okazał mu jeden z pielęgniarzy, Eduardo de Campos.

Szczególne wrażenie na pacjencie zrobiło to, w jaki sposób Eduardo go mył. Często pytał pana Nery’ego, czy wszystko w porządku, a na koniec z delikatnością go golił.

Pan Nery, bardzo tym wszystkim poruszony, napisał na szpitalnej serwetce: „To dobry pielęgniarz, ma dla chorego wiele cierpliwości podczas kąpieli”.

Ten „liścik”  trafił potem do Eduarda.

 

Podziękowanie dla pielęgniarza

Tak życzliwy gest ze strony pacjenta wzruszył z kolei pielęgniarza, który opublikował zdjęcie serwetki-listu na swoim profilu na Facebooku, dodając do niego następujący komentarz:

„Lekarstwa uśmierzają ból, leczą infekcje, koją nerwy, jednak nic nie zastąpi troskliwej opieki drugiego człowieka. Dla nas czasami opieka ta nie jest niczym więcej niż zajęciem się kolejnym pacjentem wymagającym kąpieli. Jednak człowiek chory, dopóki jest przytomny, wszystko obserwuje, ocenia; niektórzy dzielą się opiniami na portalach, inni komentują. Ten pacjent napisał to do swojej żony, a ona mi to przyniosła”.

 

 

Facebookowy post Eduarda zebrał kilkadziesiąt tysięcy polubień i został kilka tysięcy razy udostępniony.

Historia odbiła się takim echem, że Eduardo stał się na moment medialną gwiazdą. On jednak komentował sprawę w ten sposób: „Jestem tylko człowiekiem, miewam swoje gorsze dni, chwile irytacji, zmartwienia itp. Nie ma czego mi gratulować, nie ma czego podziwiać; nie zrobiłem niczego niezwykłego. To należało do moich kompetencji zawodowych”.

A na pytanie, co właściwe tak poruszyło w jego postawie pana Nery’ego, Eduardo odpowiedział: „To, co sprawiło różnicę, to nie technika, a kontakt z pacjentem. Obecnie bardzo tego brakuje, brakuje rozmowy z chorym. Nie zrobiłem niczego nadzwyczajnego. Wpadamy w rutynę, wykonujemy wszystko zupełnie mechanicznie, tracimy kontakt z pacjentem – łapiemy go po prostu za ramię i aplikujemy zastrzyk. A ten kontakt i uśmiech to podstawa”.

Ta prosta historia o czułej trosce i wdzięczności za nią – oraz jej niebywały zasięg – pokazują, jak bardzo w chwilach cierpienia potrzebujemy obecności ludzkiego, dobrego człowieka.

Tekst pochodzi z portugalskiej edycji portalu Aleteia

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail