Aleteia

Święta Klara. Zbuntowana dziewica i Ubogie Panny

Udostępnij
Komentuj

O tym jak kobieta, która stworzyła jedną z najsurowszych reguł zakonnych, stała się patronką dziennikarzy, pracowników TV i... polskiej Aletei.

Dlaczego św. Klara, która już jako nastolatka nosiła włosiennicę (co wbrew pozorom nie było powszechne w średniowieczu) i prowadziła surowy tryb życia, została patronką pracowników telewizji i dziennikarzy? Zastanawiałem się nad tym już od dawna. Klara nie zajmowała się w zasadzie niczym, co mogłoby choć trochę przypominać pracę dziennikarza, a to, że miała okazję oglądać pierwszą znaną transmisję live w historii (o czym więcej za chwilę), jakoś mnie nie przekonuje.

Przyszła na świat w 1193 roku (lub, według innych źródeł, w 1194) w Asyżu, w szlacheckiej (czyt. majętnej) rodzinie Offreduccich. Była najstarszą córką Favarone i Ortolany, którzy w zasadzie od początku mogli spodziewać się, że ich mała Klara nie będzie, jakkolwiek to zabrzmi, normalnym dzieckiem.

W końcu nieczęsto w trakcie ciąży matki słyszą głos: „Nie bój się, gdyż to dziecko zabłyśnie swym życiem jaśniej niż słońce!” – tak jak podobno miało to miejsce w przypadku Ortolany. Stąd zresztą wzięło się imię Klara, które w języku łacińskim (clara) oznacza jasną, czystą, sławną. Rodzice nie spodziewali się jednak, że była to też zapowiedź… buntu ich małego aniołka.

W wieku 12 lat Klara spotkała niejakiego Jana Bernardone, czyli przyszłego św. Franciszka, który zrobił na niej wielkie wrażenie. Miała się wręcz nazywać jego „roślinką”, kwitnącą w Kościele na chwałę Bożą.

Rodzice próbowali jednak zaszczepić jej miłość do któregoś z adoratorów, dwukrotnie starając się wydać swoją córkę za mąż, za każdym razem bezskutecznie. Do trzech razy nie było im dane próbować, bo św. Klara w wieku 18 lat czmychnęła z domu do Porcjunkuli. Tam czekał już na nią Franciszek oraz inni bracia.

W ich obecności kolejny raz dała do zrozumienia swoim rodzicom, czyją oblubienicą chce zostać – obcięła swoje piękne jasne włosy i założyła pokutną szatę. Liczba adoratorów łysej kobiety w worku musiała drastycznie spaść, natomiast surowy żywot, jaki wiodła w małym klasztorze przy kościółku św. Damiana kusił o dziwo inne dziewczęta z majętnych domów.

W tym momencie jej historii następuję mój ulubiony moment w żywotach wielu świętych. Ci, których na początku uważano za wariatów, odnoszą, nawet tak po ludzku, sukces.

Klara, na prośbę św. Franciszka, obejmuje kierownictwo nad wspólnotą sióstr. Rodzina, mimo początkowych perturbacji, akceptuje jej wybór. Ba! Do klasztoru wstępują kolejno jej siostry, a po śmierci ojca – również matka.

W okolicy lotem błyskawicy roznoszą się wieści o cudach, jakie dzieją się za pośrednictwem św. Klary – od takich „drobnych” jak rozmnożenie chleba dla współsióstr czy uzdrowienia, po tak spektakularne jak powstrzymanie wojsk Saracenów, którzy nacierali na Asyż.

Dwa dni przed jej śmiercią, 11 sierpnia 1253 roku, po tym, jak św. Klara spędziła 42 lata w klasztorze, papież Innocenty IV potwierdził regułę jej zakonu – Zakonu Ubogich Panien, czyli tzw. klarysek. Sam zresztą przybył do chorej, by udzielić jej ostatniego namaszczenia.

W ten sposób zbuntowana dziewica, która uciekła z domu, wpłynęła na oblicze Kościoła i zapisała się na kartach jego historii.

W dalszym ciągu jednak nie było dla mnie jasne, czemu stała się patronką pracowników telewizji i dziennikarzy. Bo nasza praca też jest pełna wyrzeczeń i trudów? Bo nasi rodzice też mówią: my cię ożenimy z dobrą pracą, idź na prawnika, na lekarza itd?

Oczywiście, znam oficjalne wytłumaczenie. Św. Klara miała doznać łaski pierwszej znanej transmisji live z mszy św. Pod koniec swojego życia podupadła na tyle na zdrowiu, że w noc Narodzenia Pańskiego nie dała rady pójść do kościoła. Dzięki łączności z Panem Bogiem otrzymała jednak łaskę widzenia i słyszenia Pasterki, którą odprawiał nieopodal św. Franciszek. I to właśnie dlatego w 1958 r. papież Pius XII ogłosił św. Klarę patronką telewizji.

Osobiście sądzę, że św. Klara powinna zostać patronką dziennikarzy ze względu na swój radykalizm w dążeniu do prawdy, którą dostrzegła w postawie św. Franciszka. Nie bała się opinii innych ludzi, nie używała półśrodków, a i tak dopięła swego.

Dla mnie fakt, że mimo zamknięcia w klasztorze potrafiła zmieniać świat, który był za kratami klauzury, jest też jakimś przesłaniem dla dziennikarzy. Nie wiem jeszcze jakim, nie jestem teologiem, ale jakimś na pewno jest.

A dlaczego św. Klara jest także nieoficjalną patronką Aletei? Otóż, chyba sama chciała nią zostać!

Pewnego dnia w redakcji myśleliśmy nad projektem grafik, reklamujących nasz portal. Po którejś kawie oświeciło mnie i zaproponowałem, by grafika przedstawiała wschodniochrześcijańską ikonę, na której znajdowałby się wizerunek współczesnego człowieka. To najlepiej oddawałoby, czym jest nasz portal – połączeniem duchowości i lifestyle’u.

Gdy mój pomysł wcielił w życie Marcin Rossa ze studia MyWorks, byliśmy w redakcji zaskoczeni podwójnie. Po pierwsze tym, że materiały reklamowe wyglądają tak dobrze, a po drugie, że w wersji kobiecej na grafice znajduje się św. Klara. A było to dnia, gdy wspólnie zastanawialiśmy się nad wyborem patrona naszej redakcji. Przypadek? Nie sądzę…

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail