Aleteia

Fryzjer bezdomnych

Mężczyzna obcina włosy bezdomnemu na ulicy
Udostępnij

Joshua Coombes, fryzjer z Londynu, po pracy spaceruje po mieście, mając w plecaku wszystkie potrzebne narzędzia fryzjerskie. Napotkanym bezdomnym oferuje swoje usługi.

Bezdomni ostrzyżeni i uczesani według najnowszych trendów – wyobraźmy to sobie. Brzmi absurdalnie? Takie wyzwanie przerasta nasze możliwości? W takim razie możemy wesprzeć swoją wyobraźnię gotowymi przykładami.

Joshua Coombes, fryzjer z Londynu, zamieszcza na Instagramie zdjęcia bezdomnych, których włosy mają za sobą zetknięcie z jego mistrzowskimi nożyczkami. Niezwykłe metamorfozy!

Od roku czesze ich za darmo ­– po pracy spaceruje po mieście, mając w plecaku wszystkie potrzebne narzędzia fryzjerskie. Napotkanym bezdomnym mówi o tym, czym się zajmuje. „Jeśli chcą, bym zmienił im fryzurę, robię to” – opowiada w filmiku, który stał się hitem internetu.

 

 

A przy okazji strzyżenia oczywiście prowadzi się rozmowy. Coombes poznaje dzięki temu przejmujące historie swoich klientów z ulicy, które zamieszcza na Instagramie obok fotografii. To nie są dla niego anonimowe osoby.

Po co bezdomnym modne fryzury? Równie dobrze można zapytać: a po co one nam samym? Za zmianą uczesania idzie poprawa samooceny – wiadomo, jak bardzo poczucie pewności siebie jest związane z naszym wyglądem i reakcjami na niego innych osób. Możemy w nieskończoność powtarzać, że nie szata zdobi człowieka, i dodawać, że fryzura także nie.

 

This is Lee, 33 years old. He hails from Maidstone, Kent. Lee and his friend Phil came to London a few years ago, wanting to leave Maidstone behind due to getting in trouble, in his words 'with some people we shouldn't have'. Best friends since they were kids, the pair headed to the capital to make a new start for themselves. They moved into a place together and began looking for work. After a few months of only being able to find temporary jobs, it wasn't long before they had to share a room to save money. This also eventually became difficult to maintain, forcing them both to homelessness. This has now been their way life. Moving around, sleeping on the streets of London for the last couple years. Lee told me his Dad has just recently died, I could tell he was in pain. He told me he can't really go back to Maidstone, but of course he'll find a way to be there for his Fathers funeral. I feel so thankful I had the chance to sharpen him up and make him feel more confident to see some of his family. It was great to see him in good spirits after the haircut, saying 'Thanks so much mate. Actually Josh, can you do me another favour? If I give you my mums number, can you send a picture of me to her on your phone? I want her to see me like this' #DoSomethingForNothing

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Joshua Coombes (@joshuacoombes)

 

Przyznajmy jednak, na co zwracamy uwagę, widząc bezdomnego? Czy właśnie nie na ubranie i włosy? Może więc szata i fryzura nie zdobią, ale za to, gdy są w opłakanym stanie, potrafią skutecznie utrudnić dostrzeżenie tego, co w tej osobie piękne.

Coombes to niejedyny fryzjer, który strzyże bezdomnych. W Nowym Jorku co niedzielę robi to Mark Bustos, a na przedmieściach Melbourne – Nasir Sobhani, który swoje działania określa hasłem „Clean Cut, Clean Start”. Po polsku powiedzielibyśmy: „Nowa fryzura, nowe życie”.

 

This is the lovely Michelle. She has been homeless for the last four years now. Back in 2012 she lost her husband and told me that things spiralled out of control for her when this happened. Emotionally torn, she turned to drugs, drink and anything to ease that pain. She was really open and honest with me, saying that drugs have always played a role in her life but after this event she lost control of when she used. I could tell she is still trying to pick up the pieces and to move on with her life but she's struggling. It was lovely to see the change in confidence during Michelle's haircut, with each snip of the scissors she was more talkative and let her personality shine. When I was cutting her fringe, face to face she said "We're usually invisible out here, but today I feel like people can see me" We parted with big smiles after spending an hour getting to know each other. Your time is the most precious gift. #DoSomethingForNothing

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Joshua Coombes (@joshuacoombes)

 

W Poznaniu z kolei głośno było o tym, że popularny fryzjer i stylista bród Adam Szulc pojechał razem ze swoim zespołem do hostelu dla bezdomnych. Siłownia zamieniła się tego dnia w profesjonalny salon z lustrami, myjnią i fotelami.

„Jutro idę na spotkanie o pracę. Z taką fryzurą uda mi się ją zdobyć” – cieszył się jeden z mężczyzn, którzy tego dnia zyskali nowy wygląd. Adam Szulc przyznaje, że zna fryzjerów, którzy brzydziliby się strzyc bezdomnych, obawiając się chorób. Sam jednak tego nie rozumie. Zaznacza, że niezależnie od tego, kim jest klient, trzeba dbać o czystość i dezynfekować narzędzia.

Większość bezdomnych chce dobrze wyglądać i o siebie dbać – mówi Magdalena Wolnik, odpowiedzialna za warszawską Wspólnotę Sant’Egidio, działającą m.in. na rzecz osób żyjących w ubóstwie. W Rzymie, gdzie Sant’Egidio istnieje od lat, udało się stworzyć specjalny zakład fryzjerski dla bezdomnych.

Warszawskiej wspólnocie marzy się na razie znalezienie fryzjerów, którzy byliby gotowi co jakiś czas ostrzyc osoby żyjące na ulicy. Wprawdzie i w Polsce istnieją takie inicjatywy jak sopocki zakład fryzjerski dla bezdomnych założony przez Caritas (inspiracją był pomysł papieża Franciszka i jego jałmużnika abp. Konrada Krajewskiego, by na placu Świętego Piotra zorganizować usługi fryzjerskie dla najuboższych), potrzeby wciąż jednak są ogromne.

Opisane na początku działania Joshuy Coombesa są elementem kampanii „Do Something For Nothing” (Zrób coś za nic), która ma zachęcić do pomocy innym w taki sposób, jaki jest nam najbliższy. Powiedzmy sobie szczerze: samo zachwycenie się tym, że są fryzjerzy, którzy robią coś dobrego, to za mało.