Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Znajdując Boga w „kawie”

Udostępnij

Wielkie piękno w muzyce ks. Kevina McGoldricka

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Byłam zaintrygowana jego głosem i jeszcze bardziej przez teksty jego piosenek. I wtedy zdałam sobie sprawę, że artysta Kevin McGoldrick to w rzeczywistości ks. Kevin McGoldrick. Wiedziałam, że muszę spotkać się z księdzem, który śpiewa o Jezusie i kawie, mieszając różne style muzyczne.

Czy może opowiedzieć Ksiądz trochę o tym, w jaki sposób zaczął się Ksiądz zajmować muzyką?

Od dziecka zajmowałem się muzyką. Grałem na fortepianie i śpiewałem w chórze. W pierwszej klasie liceum zacząłem pisać teksty i tworzyć muzykę wraz z moim najlepszym przyjacielem, ortodoksyjnym Żydem. Bardzo dużo tworzyłem w szkole wyższej i w koledżu.

Kiedy odkrył Ksiądz swoje powołanie, czy myślał Ksiądz, że będzie ono realizowane z muzyką w tle? A może widział Ksiądz muzykę jako część swojego powołania i posługi kapłańskiej?

To było w połowie pierwszego roku koledżu, kiedy odkryłem swoje powołanie. W tym czasie zajmowałem się bardziej teatrem i grą aktorską, a muzyka odeszła na dalszy plan. Kiedy zacząłem seminarium, zarzuciłem te wszystkie aktywności. W ciągu kolejnych lat znajdywałem więcej czasu na ponowne zajęcie się sztuką. Oddałem te talenty Panu, aby potem powrócić do nich już bardziej oczyszczony. To wymagało pewnego umierania, ale to dobrze robi naszej wierze – śmierć prowadzi do zmartwychwstania.

W jaki sposób muzyka zmienia Księdza?

Działo się to stopniowo. Kiedy wstąpiłem do seminarium tworzyłem głównie muzykę sakralną, modlitewna i uwielbieniową. Tworzyłem bardzo dużo w tym czasie. W ostatnich pięciu latach wróciłem do różnych stylów muzycznych, także sięgnąłem do artystów, których życie nie wygląda perfekcyjnie, ale których muzyka otwiera na głębsza prawdę. To naprawdę mnie dotykało. Muzyka tworzona przez artystów pokroju John’a Mayera jest głębsza niż utwory uwielbieniowe, które gram, to mnie naprawdę intryguje.

Czy moglibyśmy chwilę o tym porozmawiać? Wielu ludzi nie spodziewa się, że ksiądz będzie muzykiem. Ale ponad to, wiele Twoich utworów nie należy dokładnie do stylu muzyki chrześcijańskiej czy religijnej.

Wszędzie tam, gdzie jest prawda, dobro i piękno, tam jest Bóg. To, co się we mnie zmieniło, to bardziej holistyczne podejście do tego, czym jest piękno. Widząc je w świeckich dziełach, poznając je i obejmując. Dla mnie to oznacza większa integrację. Na początku widziałem świat bardziej jako dualizm manicheistyczny – Bóg i duch są dobre, ciało jest złe. Ale dojrzałem do bardziej integralnej wizji. Świeckość ma przenikać się z sakralnością. Kiedy śpiewasz piosenkę o ludzkim sercu, nie musi być w niej słowa o Bogu. Piękno ma swoje ostatnie zdanie. Nie musi się tłumaczyć. Odpowiedź na pytanie “Dlaczego coś jest piękne?” brzmi bo jest piękne. Nie trzeba tego bronić. Więc to była zmiana w moim rozumienia piękna.

A co z ludźmi, którzy inspirują Cię w Twojej twórczości? Jest ktoś szczególny?

Są dwie osoby. Jedna jest katolicka, druga świecka. Maryja z Guadalupe ma na mnie ogromny wpływ. Wiele ludzi nie zdaje sobie sprawy, że oprócz cudownego obrazu, Maryja zabłysnęła prawdziwym geniuszem ewangelizacyjnym, mówiąc do ludzi w ich własnym języku. Przez trzydzieści lat misjonarze nawrócili niewiele osób. Kiedy pojawiła się Maryja, nawróciło się kilka milionów ludzi w ciągu zaledwie kilku lat. Mówiła w ich języku, używała swoich obrazów, a jej przesłaniem była Dobra Nowina: „Już więcej nie musicie cierpieć. Jesteście wolni.” I to jest to, co chcę robić: używać świeckiego języka, mówić językiem kultury i nieść Dobrą Nowinę.

A kto jest świeckim artystą?

Jedynym artystą, który według mnie łączy świętość ze świeckością jest Bob Marley. Choć był Rastafarianinem, wierzył mocno w to, że jest prorokiem i starał się dojść do Boga wykonując swoją muzykę. I to mu się udało, bez zostawiania swoich ideałów. Tak też chcę patrzeć na siebie. Na marginesie, niewiele osób wie, że Bob Marley został ochrzczony w późniejszym życiu. Jestem całkiem pewny, że kiedy dostanie się do nieba, będzie tam przewodniczył modlitwie i uwielbieniu.

Ostatnie pytanie: Twój album nazywa się „Square Peg, Round Hole” (Kwadratowy klocek, okrągły otwór). To o Tobie?

Zdecydowanie tak. Zawsze czułem się jak kwadratowy klocek włożony do okrągłego otworu. Jestem melancholikiem i myślę, że każdy melancholik rozumie, o czym mówię. Druga sprawa: jestem księdzem katolickim i piosenkarzem. Gatunki w albumie są pomieszane. Nie da się tego zaszufladkować.

Wreszcie, oto on, śpiewający swoją piosenkę „Coffee” w specjalnym akustycznym nagraniu dla Cecilii na Światowe Dni Młodzieży. I – jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś – ściągnij darmowy album Cecilii przygotowany na ŚDM, który zawiera m. in. tę piosenkę. Pobierz tutaj.

 

Libby Reichert

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail