Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Na plażę ani w burkini, ani w habicie?

AFP/EAST NEWS
Udostępnij

Na plażach Nicei zakazane jest zarówno burkini, jak i habit – powiedział Rudy Salles, zastępca mera Nicei, w wywiadzie dla BBC Radio 4.

Zakaz noszenia burkini, obowiązujący na kilkunastu plażach Francji, wywołał ostrą dyskusję w całej Europie. Zdjęcia muzułmanki, która została zmuszona przez uzbrojoną policję na plaży w Nicei do zdjęcia części swojego stroju zostało udostępnione w Internecie tysiące razy i stało się w pewnym sensie symbolem toczącej się debaty.

Jednak przy tej okazji pojawiły się pytania o habity sióstr zakonnych, również zasłaniające znaczną część ciała. Na podobieństwo między burkini a habitem wskazał m.in. imam Florencji, Izzedin Elzir, umieszczając na swoim profilu na Facebooku zdjęcie stojących na brzegu morza zakonnic.

Do kwestii podobieństwa między burkini a habitem odniósł się dziennikarz BBC Radio 4, który 25 sierpnia gościł w audycji Ruddy’ego Sallesa, zastępcę mera Nicei. Salles bronił zakazu noszenia burkini, argumentując to w taki sposób: „Co to jest burkini? To jest bikini plus burka, a burka jest zakazana. Kiedy idziesz na plażę, obowiązuje cię tam strój plażowy”.

Nazwał także noszenie burkini na plaży prowokacją, ponieważ we Francji „obowiązuje rozdział państwa i religii”. Salles stwierdził, że religia to sprawa osobista – „swoją wiarę można wyrażać w domu, w kościele, ale nie na ulicy”.

Dziennikarz zapytał, co w takim razie z siostrami zakonnymi. Czy im wolno pojawiać się na plaży w habicie? „Nie, je obowiązuje ta sama zasada” – odpowiedział zastępca mera Nicei.

Jednak w piątek 26 sierpnia francuska Rada Stanu (czyli najwyższy organ sądownictwa administracyjnego) zawiesiła zakaz noszenia burkini na plaży, wydany przez miejscowość Villeneuve-Loubet (Lazurowe Wybrzeże). Opinie co do tego, czy orzeczenie Rady Stanu automatycznie rozciąga się na wszystkie inne miejscowości, w których burkini jest zakazane, są podzielone.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden głos w dyskusji. Na łamach „The Guardian” zabrała go projektantka burkini, Aheda Zanetti, która mówi: „Stworzyłam burkini po to, żeby dać kobietom wolność, a nie po to, żeby ją im odebrać”.

Zanetti jest muzułmanką mieszkającą w Australii, a do wymyślenia burkini zainspirowała ją siostrzenica, która grała w piłkę siatkową. Dziewczyna zakładała do gry spodnie dresowe, a na nie hidżab. Łatwo można sobie wyobrazić, że to nie był wymarzony strój do tej dyscypliny sportu.

Dlatego Aheda Zanetti, świadoma tego, jak ważna w życiu młodych ludzi jest i aktywność fizyczna, i integracja, zaprojektowała w 2004 r. burkini.

Nawiązując do obecnej sytuacji we Francji, napisała: burkini nie symbolizuje islamu. Ono „symbolizuje wypoczynek, szczęście, zabawę, dobrą kondycją i zdrowie. (…) Wy [Francuzi] zamieniliście je teraz w symbol nienawiści”.

A co Wy sądzicie na temat tego zakazu?

Korzystałam z http://www.catholicherald.co.uk i http://www.theguardian.com