Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
sobota 31/10/2020 |
Św. Alfonsa Rodrigueza
home iconDuchowość
line break icon

Ślub z Żydem? Nie lepiej z katolikiem? Po co komplikować sobie życie?

Karolina Przewrocka-Aderet - publikacja 26.08.16

W potocznym rozumieniu małżeństwo mieszane to pułapka: różnice kulturowe, językowe, i te najważniejsze – religijne.

Skoro Kościół wydaje zgodę na małżeństwa mieszane, dlaczego wciąż są dla nas tabu?

*

Trzask słuchawki. Niepewne uśmiechy. Zdziwione spojrzenia. „No co ty, żartujesz?”

Nie takich reakcji spodziewa się kobieta, gdy oznajmia, że wychodzi za mąż. Oczekuje gratulacji i uznania, słów wsparcia i wspólnego wzruszenia.

Ale ślub z Żydem? Zaraz, zaraz. W myślach czarne scenariusze. W potocznym rozumieniu małżeństwo mieszane to pułapka: różnice kulturowe, językowe, i te najważniejsze – religijne. Zabierze do obcego kraju, odciągnie od wiary, porzuci, odbierze dziecko.  „Uciekaj, gdzie pieprz rośnie!” – mówią wówczas ci, którym zależy.

Ja nie uciekłam. Zawierzyłam Bogu. Trzy lata temu postawił na mojej drodze wspaniałego człowieka. Na jednej z pierwszych randek wytyczyliśmy swoje granice. Powiedział wprost: – Marzę o rodzinie, nie o przelotnej relacji. Chciałbym też, by moja przyszła żona nie bała się kraju, z którego pochodzę.

Nie bałam się Izraela. Wcześniej spędziłam tam trochę czasu i pokochałam kraj całym sercem. Nie czułam się w nim obco – bo doprawdy trudno czuć się obco chrześcijaninowi w Ziemi Świętej.

Jedno wiedziałam na pewno, i zaznaczyłam to podczas randki. Małżeństwo tak, ale nie za cenę utraty wiary. – Wchodzę w to – odpowiedział.

Tamta rozmowa otworzyła nam drogę do narzeczeństwa.

Ślub z automatu

Intelektualne i duchowe przebudzenie dopadło mnie, zanim poznałam przyszłego męża. W okolicznościach, które przygotowały mnie na jego przyjęcie: w zderzeniu z innością właśnie.

Podróżowałam, studiowałam, pracowałam za granicą. Spotykałam się z ludźmi odmiennych kultur i religii, a każde z tych spotkań miało swoją cenę. Na bieżąco bowiem konfrontowało mnie z pytaniami:  Kim jestem? Jaka jest moja wiara? Co jest dla mnie najważniejsze? Z czego mogłabym zrezygnować dla miłości, a z czego nie? Zadawałam te pytania bez lęku, z ciekawością.  Z szacunkiem do cudzych przekonań, bez poczucia wyższości. Z podziwem dla tych małżeństw mieszanych, którym się udawało.

Znajomi w Polsce podchodzili do tematu sceptycznie. – Po co komplikować sobie życie? Najprościej wyjść za mąż za katolika. Wiadomo przynajmniej, że trzeba wziąć ślub kościelny, dziecko ochrzcić, w każdą niedzielę pójść do kościoła. Problemy i tak przyjdą same – przekonywali.

W ich słowach uderzało mnie to właśnie słowo: najprościej. Trochę tak, jakby chodziło o drogę na skróty. Jakby ślub kościelny już niczego potem nie wymagał. Jakby wszystko miało odbywać się taśmowo, automatycznie, bezrefleksyjnie. Było mało ważne.

Gdy ukochany poprosił mnie o rękę, zgodziłam się. Nie bez lęku, za to z wielką nadzieją. I całą potrzebną do tego odwagą – taką właśnie, o której Franciszek mówił niedawno z papieskiego okna.

Zaczął się dla nas piękny okołoślubny czas. Piękny i trudny jednocześnie: oto pytania o tożsamość dopadły naszej codzienności ze zdwojoną siłą.

Wybór podwójnie świadomy

„Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie”, powtarzam sobie, gdy czuję ciężar sytuacji. Skłamałabym, mówiąc, że małżeństwo mieszane jest łatwe. Do pakietu standardowych codziennych trosk (zdążyć z tekstem na czas, zapłacić rachunki, kupić teściowej urodzinowy prezent) dochodzi bagaż różnic doświadczeń, wiedzy i poglądów. Nigdy nie jest nudno.

Pewnie, że czasami kłuje. Gdy w poradnikach dla małżeństw czytam o zaleceniu wspólnej wieczornej modlitwy. Gdy podczas sobotnich lub niedzielnych mszy w kościele w Jaffie spotykam małżonków, którzy wspólnie przystępują do komunii. Gdy w piątkowe wieczory podglądam zza okna sąsiadów w jarmułkach szepczących słowa szabatowej modlitwy.

Mój mąż też to czuje. Będąc razem, zawsze jesteśmy pomiędzy. Konserwatywne religijne wspólnoty po jednej i  drugiej stronie nie traktują nas poważnie. Słyszymy, że tak nie można, że trzeba się na coś zdecydować i konsekwentnie zmierzać tylko w jednym kierunku. W takiej sytuacji najlepiej już – mówią szeptem – odrzucić miłość. Część rodziny męża w ogóle nas zbojkotowała, nie przychodząc na nasze izraelskie przyjęcie ślubne.

Ci bojkotujący nie chcą pamiętać o jednym: że mamy jednego Boga. Wspólne dziedzictwo duchowe. Że to przez Naród Wybrany otrzymał Kościół „objawienie Starego Testamentu i karmi się korzeniem dobrej oliwki”, jak głosi papieska deklaracja Nostra aetate. A więc związek katoliczki i Żyda, obojga połączonych z Bogiem Przymierzem, świadomych swoich korzeni, siłą rzeczy nie może być czymś, co od Boga oddziela. Może być tylko wzbogaceniem tego, z czym do małżeństwa wchodzimy, i codziennym wzajemnym uświęceniem.

Każdy dzień w małżeństwie to świadomy wybór. Tego człowieka, tego życia, tego Boga. W małżeństwie mieszanym właśnie to ostatnie jest wyjątkowo piękne: że Jego wybór nie następuje automatycznie, w sposób oczywisty, sam przez się. Musi być podwójnie przemyślany, bardzo świadomy i głęboki.

A więc to, co mamy, tak dalekie jest od kpiny. W moim pokoju obok obrazka Matki Boskiej Częstochowskiej wisi na odrzwiach mezuza. W piątkowe wieczory do bezmięsnej kolacji zapalamy szabatowe świece. W grudniu ubierzemy choinkę i usmażymy chanukowe pączki. Religijny Disneyland, powiedzą niektórzy? Odpowiem po swojemu: pogłębiona świadomość swojej religijności.

Chciałabym, by już zawsze było z nami tak jak w matematyce: że 1+1=2. Więcej niż mniej. Ciekawiej niż nudno i zwyczajnie. I bliżej Boga, bo tego jestem pewna. Boga wybieranego codziennie na widok twarzy ukochanego męża – nie od święta, nie od niedzieli. Codziennie.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
dialog międzyreligijnyjudaizmkatolicyzmkulturamałżeństwomiłośćrelacjereligiareligierodzinaświatwiarażydzi
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
ABORCJA
Michał Lubowicki
Twoja wiara nie ma nic do rzeczy w kwestii ab...
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść czł...
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno ...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [28 paździe...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail