Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Miejsca VIP na boskiej uczcie. Dla kogo?

Udostępnij

Bóg wcale nie chce, żebyśmy zajmowali ostatnie miejsce na uczcie. On bardzo chce, żebyśmy byli blisko i chce, żebyśmy zajmowali pierwsze miejsca.

 To pragnienie wyraża się najpełniej w Jezusie, który mówi: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy”. To w końcu pierwsze czy ostatnie miejsce? Tak naprawdę nie chodzi o miejsce. Kluczowym jest sam fakt przyjścia na ucztę jako znamienici goście. Wtedy wszyscy inni będą musieli nam ustąpić. Mamy pewne dobre miejsce.

Kogo Bóg zaprasza ze statusem VIP na swą ucztę? Ubogich, ułomnych i kalekich. Jezus mówi to na uczcie zorganizowanej przez faryzeuszy – tych, którzy uważali się za lepszych od innych, pobożniejszych, godniejszych. Byli przekonani, że im po prostu należą się pierwsze miejsca.

Tymczasem na uczcie najlepsze miejsca są tylko na zaproszenie. Biedak nie ma poczucia, że coś mu się należy. Może wejść na ucztę tylko dzięki dobroci gospodarza i dlatego właśnie to on otrzymuje zaproszenie. Miłosierny ojciec wyprawia ucztę dla marnotrawnego syna, który wraca z poczuciem własnej biedy, grzeszności i tego, że nie jest godzien. Starszy brat oburza się, bo ma poczucie, że to jemu należy się uczta, zasługuje na nią, a jednak nie dla niego ją wyprawiono.

Problem leży w poczuciu zasłużenia sobie. Miłość Boga, która kryje się w symbolu uczty, jest darem. Na nią nie można sobie zasłużyć. Ją można tylko przyjąć jako prezent. Słowo Boże mówi, że jako pierwsi ten prezent otrzymują ci, którzy naprawdę mają świadomość obdarowania przez Boga niezasłużenie, za darmo. Oni cieszą nim najbardziej, bo wiedzą, że dostają coś, czego mieć nie powinni, na co nie mogli liczyć, a jednak mają.

Miłość Boga nie jest wypłatą należności za ciężką pracę. W tym nie ma żadnej Dobrej Nowiny. Należy mi się, to dostaję. Nie należy mi się, a jednak dostaję – to jest dopiero Dobra Nowina.

Największy problem z przyjęciem Jezusa mieli faryzeusze, bo tak naprawdę mieli problem z uznaniem tego, że to nie pobożność i świętość ich zbawia, ale właśnie Jezus, który chce im to dać jako dar. „Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale tych, którzy się źle mają”.

Uniżyć się, to wyzbyć się poczucia, że ja zasługuję, mi się należy, ja jestem godny i pozwolić w swoim sercu na postawę biedaczka, żebraka. „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”.

 

I czytanie: Syr 3, 17-18. 20. 28-29

II czytanie: Hbr 12, 18-19. 22-24a

Ewangelia: Łk 14, 1. 7-14

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail