Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

„Katedra ze śmieci”, czyli jak budować na Nim

Udostępnij

Bóg nie każe nam być perfekcjonistami, przygotowanymi na 100%, mającymi gotowe plany i odpowiednie środki do ich realizacji.

W Hiszpanii żyje pewien 91-letni człowiek, którego historia pomogła mi zrozumieć dzisiejszą Ewangelię. Justo Gallego Martinez nie jest inżynierem, ani architektem, nie ma odpowiedniego wykształcenia, sprzętu, funduszy, ani nawet pozwoleń, a jednak od 55 lat sam buduję ogromną katedrę w małej miejscowości Mejorada del Campo.

Czasami musi skorzystać z pomocy bratanków lub kogoś innego, ale zasadniczo jest to dzieło jego własnych rąk. Poświęcił mu swoje życie bez reszty. Mimo podeszłego wieku pracuje codziennie, oprócz niedziel, od rana do wieczora.

Niektórzy ludzie mówią o nim „szaleniec”, „wariat”, ale nie przejmuje się tym i ciągle buduje. Nie ma planu budowy, jak sam przyznaje, wszystko ma w głowie. Nie ma odpowiednich funduszy, tylko własne oszczędności i ofiary, które składają ludzie. Nie ma odpowiednich materiałów budowlanych. Wykorzystuje odpady, cegły z defektem z pobliskiej cegielni, przestarzały cement, plastikowe butelki, beczki, z których zrobił kolumny i wiele innych starych, zużytych rzeczy, które dla innych są już tylko śmieciami, a on buduje z nich imponującą budowlę nazywaną „Katedrą ze śmieci”.

Wydaje się, że dzisiejsza Ewangelia mówi coś przeciwnego do tej historii. Trzeba siąść, zrobić plan, mieć odpowiedni materiał, fundusze, itp. Jeśli jednak przyjrzę się, czy mam odpowiednie cechy charakteru, odpowiednio silną wiarę i cnoty moralne, żeby być księdzem, to muszę stanąć w prawdzie i powiedzieć, że nie.

Znam wiele małżeństw, dobrych małżeństw, które –  gdyby siadły i zaczęły robić rachunek, czy mają odpowiednie charaktery, żeby żyć razem, wystarczającą miłość, cierpliwość, itp. – to musiałyby powiedzieć, że nie. A jednak budujemy.

Bóg nie każe nam być perfekcjonistami, przygotowanymi na 100%, mającymi gotowe plany i odpowiednie środki do ich realizacji. Jesteśmy zaproszeni, żeby być jak Justo Martinez. Psalm 127 mówi, że „jeśli Pan domu nie zbuduje, próżno trudzą się ci, którzy go wznoszą”. Nie mieć nic wystarczającego, a jednak w zaufaniu Bogu budować dzień po dniu.

Mówię sobie wielokrotnie: to szaleństwo, ja się nie nadaję, to mnie przerasta, nie mam siły, nie mam wiary, nie umiem kochać, nie umiem się modlić, grzeszę, itd. Bóg potrafi z odpadów, ze śmieci zrobić wielkie dzieła. Także z naszych słabości, braków, błędów, niepowodzeń. Dlatego zamiast wyrzucać to do kosza, uciekać od tego, jesteśmy zaproszeni, żeby to przyjąć mówiąc Bogu: zrób z tym coś dobrego.

To właśnie oznacza wziąć swój krzyż.  Zaprzeć się samego siebie znaczy budować na Nim, a nie na sobie.

W czasie święceń kapłańskich biskup w pewnym momencie wypowiada wobec kandydata takie zdanie: „Niech Bóg, który rozpoczął w tobie dobre dzieło, sam go dokona”. To mi daje nadzieję i siły do tego, żeby budować dalej. Wbrew sobie, wbrew opinii innych, wbrew słabościom i brakom. Ufając, że Bóg zbuduje z tego coś dobrego.

I: Mdr 9, 13-18
II: Flm 9b-10. 12-17
E: Łk 14, 25-33

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail