Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Polacy na kanonizacji. Przeżywamy to tak, jakby Matka Teresa była nasza, polska

© Antoine Mekary / ALETEIA
Udostępnij

O co nasi rodacy chcą prosić nową świętą i czego chcą się od niej nauczyć? Reportaż wysłanniczki Aletei do Watykanu.

W niedzielę, 4 września odbyła się msza kanonizacyjna Matki Teresy z Kalkuty. Wśród wiernych przybyłych do Watykanu znaleźli się także pielgrzymi z Polski, szukający w postaci świętej wzoru do naśladowania.

Po początkowej, piknikowej atmosferze na placu św. Piotra nie było już śladu, gdy papież wygłosił formułę kanonizacyjną, ogłaszając pochodzącą z Albanii siostrę świętą. Gromkie oklaski rozlały się po placu i między kolumnami. Po liturgii eucharystycznej z wyjątkową mocą wybrzmiał Anioł Pański, odmawiany przez Franciszka i pielgrzymów.

Obecnie już święta – Matka Teresa z Kalkuty – zgromadziła w Watykanie około 120 tys. wiernych, których inspiruje i porusza. Służąc bliźniemu, szanując ponad wszystko godność człowieka i okazując mu miłość, stała się wzorem świętości. W szczególności dla całego świata wolontariatu, co zaznaczył w homilii papież.

Chociaż wśród powiewających flag przeważały te albańskie, to jednak na placu św. Piotra nie zabrakło Polaków. Dlaczego zdecydowali się tu przyjechać? „Dla nas jest to trochę kontynuacja Światowych Dni Młodzieży, bo jesteśmy z Krakowa – wyjaśnia Ola. – To jest też dla nas okazja, żeby pielgrzymować do papieża. On pielgrzymował do nas, do Krakowa, to my teraz do niego”.

Jednak nie samo spotkanie z Franciszkiem, a bardziej mocne przywiązanie do postaci Matki Teresy skłoniło polskich katolików do podróży do Rzymu. Pani Maria z Torunia zwróciła uwagę na wyjątkową bliskość świętej ze św. Janem Pawłem II. Natomiast pani Beata z Koszalina mówiła wprost: „Przeżywamy to tak, jakby Matka Teresa była nasza, polska”.

Matka Teresa szerzyła miłosierdzie Boże, nie odwracając się od nikogo, kto potrzebował jej pomocy. Miało to wpływ na decyzję o przyjeździe Pawła z Robczyc: „Zabierała ludzi ze śmietnika. Mówiła, że ktoś żył niemal jak zwierzę, a ona chce mu pomóc, żeby umarł jak człowiek”. Paweł pielgrzymował na kanonizację, chcąc zmienić swoje nastawienie do życia i liczy, że wydarzenie to będzie owocowało. „Mam już ponad 30 lat i całe życie żyję dla siebie, a Matka Teresa całe życie przeżyła służąc. Więc przyjechałem tu prosić ją o to, żeby wstawiła się za mną, żebym ja tak samo mógł służyć, żyjąc już nie tylko dla siebie”. I z uśmiechem dodał: „mam nadzieję, że Bóg sobie ze mną poradzi”.

Dla Oli z Krakowa najważniejsze jest ludzkie oblicze Matki Teresy, jej ciemna droga wiary i niepewność słuszności wyborów. „Służyła Panu Bogu chociaż, jak wiemy, miała wątpliwości, czy na pewno to, co robi jest wolą Pana Boga. Miała takie momenty, że tej obecności Pana Boga w swoim życiu nie czuła, mimo to przy Nim trwała. Tego bym chciała się nauczyć” – podsumowała.

O tej ufności i umiejętności rozpoznawania woli Bożej w swoim życiu mówił podczas homilii papież. Polecił wiernym „zadać sobie pytanie i zrozumieć, co się Jemu podoba”. Natomiast odpowiedzą są uczynki miłosierdzia, gdyż dzięki nim spotykamy Syna Bożego w drugim człowieku.

Franciszek zwrócił również uwagę na moc uśmiechu. Tak jak wskazywała na nią sama Matka Teresa, mawiając: „Być może nie znam ich języka, ale mogę się uśmiechnąć”. Ten gest uprzejmości, mimo że tak skromny, może być wsparciem duchowym i źródłem nadziei dla potrzebujących.

Nowa święta stała się wzorem pokory i służby. Nie jest jednak łatwo ją naśladować. Pani Beata – która przyjechała do Rzymu z całą rodziną i innymi, prawie 180 osobami z parafii bł. Matki Teresy z Kalkuty w Koszalinie – zwróciła uwagę, że „musimy brać z Matki Teresy wzór, żebyśmy umieli dzisiaj bezinteresownie podejść i podać komuś rękę. To wbrew pozorom jest bardzo trudne”.

I nie sposób nie przyznać jej racji. Chęć pomocy ludziom i otwartość na ich potrzeby wymaga odwagi oraz wyzbycia się egoizmu – spraw niezwykle ciężkich do nauczenia. Być może dlatego wciąż za mało jest ludzi uczynnych i życzliwych wobec słabszych lub bardziej zagubionych.

Warto jednak zastanowić się – jak odnajdujemy się w tej bliskości z ubogimi na co dzień? W Rzymie można było bowiem dostrzec w okolicach via della Conciliazione osoby ubogie, śpiące czy żebrzące, od których ludzie raczej stronili. Czy po kanonizacji Matki Teresy ta sytuacja się zmieni?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail