Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Lekcja japońskiego chłopca wędrującego z martwym braciszkiem na plecach

Joe O'Donnell/CC
Udostępnij

Zdjęcie, które stało się symbolem katastrofy w Nagasaki, przedstawia chłopczyka, niosącego zwłoki swego martwego braciszka do kremacji.

Joe O’Donnell, amerykański dziennikarz i fotograf z Amerykańskiej Agencji Informacyjnej, zapisał się w historii reportażu sesją fotograficzną z Hiroszimy i Nagasaki. Jego najsłynniejsze zdjęcie przedstawia chłopca z Nagasaki, który wędruje ze wzrokiem utkwionym przed siebie, dźwigając na barkach zwłoki młodszego brata, zmarłego w wyniku wybuchu drugiej bomby atomowej zrzuconej przez Amerykanów 9 sierpnia 1945 roku

 

Z marynarki do fotografii

O’Donnell w 1945 roku zaciągnął się do marynarki. Miał 23 lata. Chciał walczyć w wojnie z Japonią. Zamiast na front, skierowano go na kurs fotografii, a następnie we wrześniu, czyli miesiąc po wybuchach atomowych, wysłano do Japonii, aby sfotografował zniszczone miasta – Hiroszimę zbombardowaną 6 sierpnia 1945 roku (140 000 ofiar śmiertelnych) oraz zbombardowane trzy dni później Nagasaki (70 000 ofiar śmiertelnych).

 

Pogodne oblicze

W Nagasaki O’Donnellowi udało się uchwycić obiektywem absolutnie wyjątkową historię. Na zrobionej przez niego fotografii widać dwóch chłopców. Jeden z nich ma lekko odchyloną głowę i pogodny wyraz twarzy. Wydaje się spokojnie spać na barkach brata, który stoi nieruchomo i wygląda tak, jakby nie chciał obudzić maluszka. Tymczasem braciszek nie żyje, a zaledwie dziesięcioletni chłopiec czeka na jego kremację.

 

Historia Joe’go

Jeden obraz jest wart więcej niż tysiąc słów. Fotografia O’Donnella przytłacza ciszą i wyraża dramat wojny w zgaszonym spojrzeniu osieroconego dziesięciolatka. Obraz głęboko wstrząsnął także samym fotografem. W wywiadzie dla jednej z japońskich rozgłośni radiowych mówił: „Ujrzałem tego chłopca jak szedł, miał około 10 lat. Zauważyłem, że niesie na plecach jakieś dziecko. W tamtym okresie był to w Japonii dość powszechny widok, często mijaliśmy dzieci, które w ten sposób bawiły się ze swoim rodzeństwem. Ale w tym chłopcu było coś wyjątkowego”.

 

Wzrok utkwiony w dal

Siła fotografii tkwi w utkwionym w dal, obojętnym i pustym spojrzeniu chłopca. Przez 10 minut stoi on nieruchomo ze zwłokami młodszego brata na plecach. Wtem mężczyźni z białymi maskami na twarzach, zajmujący się kremacją, podchodzą do niego i bardzo delikatnie odwiązują bandaże, dzięki którym ciało maluszka trzyma się na plecach brata. Chwytają je za ręce i nogi, a następnie układają na płonącym stosie.

 

Kremacja braciszka

Starszemu bratu, przyglądającemu się scenie kremacji, nawet nie drgnęła powieka – jak relacjonuje „Huffington Post”. Jedyne, co możemy dostrzec, to ledwie zauważalny ruch ust, z których leci krew. Chłopiec przygryzł sobie dolną wargę. W jego oczach nie ma ani śladu łez. Płomienie na stosie nabierają coraz intensywniejszych barw tak, jak promienie zachodzącego słońca. Chłopiec odwraca się i w milczeniu oddala drogą, którą przywędrował.

 

„Nigdy więcej Hiroszimy”

Historia chłopca wstrząsnęła O’Donnellem do tego stopnia, że w wywiadzie z 1995 roku dla japońskiej stacji NHK TV w 50. rocznicę interwencji Stanów Zjednoczonych, Joe poprosił o wybaczenie cały naród japoński, a w szczególności rodziny ofiar eksplozji. „Dzisiejszego wieczoru pragnę wyrazić mój ból i żal z powodu cierpień, jakie stały się Waszym udziałem w wyniku okrutnych i niepotrzebnych bombardowań atomowych Waszych miast. Nigdy więcej Pearl Harbour! Nigdy więcej Hiroszimy! Nigdy więcej Nagasaki!” – powiedział.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail