Aleteia
wtorek 27/10/2020 |
Św. Sabiny
Duchowość

Nie boję się małego Kościoła

Válter Júnior/Flickr

Łukasz Kachnowicz - publikacja 08.09.16

Nie interesuje mnie, czy liczba „dominicantes” utrzymuje się na stałym poziomie, czy spada. Interesuje mnie, czy ludzie mają wiarę, czy doświadczają relacji z Bogiem, czy są żywą częścią Kościoła.

Pamiętacie wieczór czuwania młodych z papieżem Franciszkiem na Campus Misericordiae pod Krakowem i moment, w którym całe pole wypełniło się blaskiem świec? Wrażenie było niesamowite – jakby rozlało się morze światła.

Później podano statystyki. Wielu odetchnęło z ulgą – uff, dobra liczba. Do końca toczyła się przecież walka o przyzwoity wynik. Dało się też wyczuć strach przed małą liczbą uczestników, co odczytane by zostało jako porażka Kościoła.

Mania liczb

Wracam myślą do mojego ostatniego pobytu w jednej z parafii w Belgradzie. W mieście z blisko dwoma milionami mieszkańców jest sześć parafii katolickich. Tyle samo, co w 50-tysięcznych Puławach, w których kiedyś byłem wikariuszem. W Serbii przeważa prawosławie. Najmniejsza belgradzka parafia obejmuje ok. 200 tysięcy osób, z których do kościoła przychodzi kilkadziesiąt, a regularnie – kilkanaście.

Niejeden polski proboszcz w czasie wizytacji strasznie by się spocił, gdyby miał przyznać przed biskupem, że u niego na mszy jest zaledwie kilkunastu parafian. Przy okazji wizytacji w statystykach parafialnych czasami dzieją się cuda na miarę ewangelicznych scen rozmnożenia chleba. To pokazuje, że mamy problem. Nie z tym, że ludzi mało, ale z naszymi głowami.

W Belgradzie zobaczyłem malutką wspólnotę parafialną, w której starsze panie angażują się w liturgię, czytają czytania, a nawet dialogują z proboszczem w czasie homilii, potakują, dopowiadają. Potem spotykają się razem. Mała, ale żywa wspólnota Kościoła.

Funkcjonuje tam też misja rodzin: kilka małżeństw wielodzietnych, jedno bezdzietne. Przyjechali z różnych krajów, by ewangelizować. Proboszcz, u którego gościłem mówił, że to właśnie jest najtrudniejsze. Nie widać spektakularnych owoców misji, ale ci ludzie są znakiem. Każdy, kogo ten znak dotknie, będzie mógł przyjść i robić to, co oni. Przez lata może nie przyjść nikt, ale ich zadaniem jest trwanie.

Dla jednej osoby – to ma sens?

Przynajmniej raz w roku liczymy wiernych przychodzących na niedzielną Eucharystię (dominicantes) i przystępujących na niej do komunii (communicantes). Kiedy organizujemy jakieś wydarzenia kościelne, jednym z pierwszych pytań, jakie pada, jest to, ile osób przyszło. Dużo? O, to fajnie, udana akcja duszpasterska. Mało? O, to może nie ma sensu tego robić.

Jeździłem w ubiegłym roku z ekipą ludzi do pewnej parafii, by głosić katechezy ewangelizacyjne, kończące się zaproszeniem do stworzenia lokalnej wspólnoty. Przez dwa miesiące, dwa razy w tygodniu jeździliśmy do parafii oddalonej 100 km od Lublina. Łącznie zrobiliśmy ok. 3000 km. Na spotkania przychodziło kilkanaście osób, a wejść do wspólnoty zdecydowało się kilka.

Wiosną jeździliśmy do innej parafii, w której liczba przychodzących topniała, topniała, aż w końcu pewnego razu nie przyszedł nikt. W tabelkach wyglądałoby to na kompletną porażkę. Brałem w tym udział po raz pierwszy, inni jeżdżą od lat, pomimo tego, że co roku sytuacja jest podobna.

Pamiętacie scenę, kiedy Jezus przychodzi do uczniów i pyta, co złowili? Nic. Jednak po raz kolejny zarzucają sieci. Może się wydawać, że dla kilku osób nie ma sensu marnować czasu, paliwa. Na tych katechezach ludzie mogą powiedzieć o swoich doświadczeniach. Kiedy ich słuchałem, miałem pewność, że w robieniu kilometrów i poświęcaniu godzin choćby dla jednej osoby, którą dotknie Dobra Nowina, jest sens.

Daliśmy się nakręcić na liczby, a to nie one są ważne w Kościele. Tak naprawdę, one w ogóle nie są miarą sukcesu lub porażki duszpasterskiej. Musimy odejść od mentalności statystycznej.

Gdyby na ŚDM przyjechało ostatecznie nie 2,5 miliona ludzi, ale 500 tysięcy, to co by to zmieniło, jeśli chodzi o sedno wydarzenia? Czy byłoby gorszym doświadczeniem wiary dla tych, którzy przyjechali? Czy papież mówiłby inaczej, od niechcenia? Nie, tylko liczba byłaby inna.

Nie masa, ale światło

Jezus jest wolny od przywiązania do liczb. Idą za Nim tłumy, ale szybko zaczynają topnieć, a pod krzyżem, w kluczowym momencie zostaje garstka ludzi. W tej statystycznej porażce dzieją się najważniejsze rzeczy.

Przypowieść o zgubionej drachmie i zagubionej owcy pokazuje, że Bóg nie ma mentalności statystycznej i nie chodzi Mu o liczby. Jezus mówi uczniom, że maja być solą. To zaproszenie do pokory, bo w gotowaniu nie chodzi o to, żeby było dużo soli, ale żeby nadawała odpowiedni smak.

Kościół może być mały. Osobiście nie mam lęku przed małym Kościołem. Widziałem już małe wspólnoty pełne życia. Nie interesuje mnie, czy dominicantes utrzymuje się na stałym poziomie, czy spada. Interesuje mnie, czy ludzie mają wiarę, czy doświadczają relacji z Bogiem, czy są żywą częścią Kościoła. Nie interesuje mnie, czy na jakieś wydarzenie przyjdzie tysiąc osób czy dziesięć. Interesuje mnie, czego oni tam doświadczą. Kościół z kilkunastoma osobami może być tak samo piękny, jak 2,5 mln młodych zgromadzonych na spotkaniu z papieżem.

Podczas czuwania na Campus Misericordiae wielki tłum robił wrażenie, bo ludzie trzymali w rękach zapalone świece. Bez nich zniknęliby w ciemnościach nocy. Dlatego Jezus mówi do nas: „Wy jesteście światłem świata”. Nie masą, tłumem, ale światłem.

Kościół ma być nie księgowym zatroskanym o liczby, ale tym, który dostarcza ludziom oliwy do lamp, żeby mogły płonąć.

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
kościółparafiaŚwiatowe Dni Młodzieżywiarawierniwspólnota
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
PRZODKOWIE JANA PAWŁA II
Anna Gębalska-Berekets
Dziadkowie Karola Wojtyły. Kim byli przodkowi...
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
Theresa Aletheia Noble
Dobra spowiedź. 10 cennych rad od księży
MEDJUGORJE
Katolicka Agencja Informacyjna
Kierownik duchowy wizjonerów z Medjugorie eks...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail