Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Nie chcę być jak mój ojciec/moja matka. Co mam robić?

Udostępnij

Być może sami macie problem z rodzicami, którzy – choć nie reprezentują żadnej patologii – to jednak ciągną Was w dół. Co w takiej sytuacji zrobić? Na te i inne pytania odpowiada ks. Zbigniew Kapłański.

Czyli nie dość, że mamy pracować nad sobą, to jeszcze pomóc naszemu ojcu?

Trzeba wiedzieć, że on jest godny czci i szacunku, niezależnie od tego jak się zachowuje. Uznanie jego wartości, może być dla niego kolejnym szczeblem do wzrastania.

Mało tego, jak ktoś kogoś poniża, to zwykle wynika to stąd, że ma zaburzone odbieranie siebie. Stare powiedzenie psychologiczne mówi: „nie krzywdzi człowiek szczęśliwy”. Czyli jeżeli krzywdzi, to spróbujmy znaleźć to, z czym jest mu źle.

Rodzice zawsze coś w nas zepsują, czyli musimy ciągle nad sobą pracować. A skoro zepsują, to znaczy, że musimy jeszcze im pomóc. Nie łatwiej po prostu zaakceptować siebie i ich takimi, jakimi jesteśmy?

To trzeba odróżnić. Do zaakceptowania są rzeczy, które można nazwać dziwactwem. Ale jeżeli coś we mnie jest źródłem zła, mojego czy cudzego, to wtedy muszę coś zmienić.

W moim ojcu drażniło mnie to, że robił wszystkie poranne czynności zawsze dokładnie w tej samej kolejności. W związku z tym ja przez 5 lat życia robiłem codziennie rano wszystko w innej kolejności. A to wcale nie takie proste.

Do końca życia nie zabraknie nam powodów do pracy nad sobą. Mało tego, praca nad tym, co trzeba w sobie zmienić, nie jest niczym innym jak fascynującą przygodą.

Fascynującą przygodą?! Czy kiedykolwiek jakaś osoba, która mówiła księdzu o swoich problemach w rodzinie, słysząc, że musi pracować nad sobą, traktowała to od razu jako fascynującą przygodę?

Połowa osób tak! Co jest ważne, ciekawe i fascynujące? Mówienie o mojej dobrej przyszłości. Jestem pewien, że jestem w stanie wymienić wiele osób, które odniosły na tym polu mnóstwo zwycięstw.

A o przeszłości trzeba zapomnieć?

O, nie! Przeszłość ma być przestrogą. Nie wolno jej jednak rozpamiętywać. Mówię to często podczas spowiedzi, gdy ktoś zaczyna opowiadać jakieś niepotrzebne rzeczy o swoich grzechach, po tym, jak już je nazwał i wyznał.

Analiza grzechu jest na tyle sensowna, na ile pozwala uniknąć tego grzechu w przyszłości. Rozpamiętywanie jest na pewno sprzeczne z myślą Pana Jezusa. Proszę mi znaleźć fragment w Piśmie Świętym, w których Jezus mówi „a nie mówiłem”, „a trzeba było uważać”. Nie ma czegoś takiego. „Idź i nie grzesz więcej”, a zatem pomyśl, jak uczynić przyszłość bardziej świetlaną.

A jak ktoś przychodzi do księdza na spowiedź i mówi, że nie może wybaczyć swoim rodzicom, to ma szansę na rozgrzeszenie?

Mnie uczył profesor, dominikanin, o. Jacek Salij, takiego mądrego sformułowania: czy żałujesz, że nie żałujesz? Czy żałujesz, że nie umiesz wybaczyć? Czy będziesz się modlił, żeby wybaczyć? Jeśli ktoś się zaprze i powie „nie”, to wtedy rozgrzeszenia być nie może.

Czy jest taki moment, gdy jest już za późno na to, by poprawić w sobie coś po naszych rodzicach?

Nie ma, póki człowiek jest młody. A młodość nie zależy od numeru PESEL.

Przypomina mi się taka anegdota z tramwaju. Czteroletni chłopiec, siedzący babci na kolanach, pyta: „Babciu, czy ty jesteś stara?”. A babcia na to odpowiedziała, po dłuższym namyśle: „Maciusiu, ja jestem młoda, tylko od bardzo dawna”.

Jeżeli człowiek jest młody, nawet od dawna, to zawsze może coś zmienić. Wszystko jedno, czy po rodzicach, czy po własnych błędy. Jeżeli ktoś skostnieje i zacznie mówić takie głupoty, jak: „już się taki urodziłem i już się nie zmienię”, to znaczy, że mu się nie chce.

Strony: 1 2

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail