Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Libańscy maronici wzięli ślub w Polsce. Parafia wyprawiła wesele na 1500 osób!

Udostępnij

Młodzi pochodzili z różnych klas społecznych. Kiedy rodzice dowiedzieli się, że ślubu w Polsce będzie udzielał arcybiskup, jakoś się przełamali. Gdyby nie ŚDM, zgody rodziców być może nigdy by nie dostali.

Mój dziadek popełnił mezalians. Szlachcic, oficer, zakochał się w biednej dziewczynie z Witebska. Córce szewca – podobno znakomitego i znanego, buciki zamawiały u niego damy z samego Petersburga. Zakochał się w wzajemnością, lecz planom młodych sprzeciwiały się obie rodziny. Za ślub zapłacili odrzuceniem. Dziadek – także wydziedziczeniem. Kontaktów z krewnymi nie odnowili do końca życia.

Raghida i Georges, para libańskich maronitów, miała szczęście. Po 6 latach znajomości i 3 latach narzeczeństwa pobrali się w Polsce 24 lipca tego roku. Dwa dni przed inauguracją Światowych Dni Młodzieży. Gdyby nie ŚDM, zgody rodziców być może nigdy by nie dostali. Czy ktoś dziś rozumie takie historie? Ta moich dziadków wydarzyła się przecież 100 lat temu!

W krakowskim ŚDM brało udział około 1000 maronitów. 300 z nich przyjęła diecezja opolska i to tam, w kościele pw. Świętego Ducha i Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Kędzierzynie Koźlu, odbyła się uroczystość. Fragmenty nagrania ze ślubu i wesela można znaleźć w internecie, pisał o tym również Andrzej Kerner w „Gościu Niedzielnym”. Dziennikarz wspomina o trudnościach, jakie para musiała pokonać, np. o wypadku samochodowym Raghidy. Ale nie pisze najważniejszego. Kiedy pokazałam ślubne nagranie mojej koleżance, żonie libańskiego Maronity (chce pozostać anonimowa, nazwijmy ją Moniką), od razu wyraziła zdziwienie.

Jak na zwyczaje libańskie, ślub w Polsce wyglądał dość skromnie – zauważyła. W Libanie ślub jest ogromnie kosztowny. Płaci za niego pan młody, a nie rodzina panny młodej, jak najczęściej bywa u nas. Panna młoda musi mieć posag. Młodzi stosują więc różne wybiegi, by nie wydać całego swego majątku. Zdarzają się nawet porwania dziewczyny do domu pana młodego. Wtedy rodzice stają przed faktem dokonanym, oszczędza się też finansowo – opowiada Monika.

Zaintrygowana słowem „porwanie” zaczęłam drążyć temat. Czy za słowami Raghidy, zapisanymi przez Andrzeja Kernera: „ten ślub to dla nas cud”, kryje się coś więcej? Kościół Maronicki jest jednym z katolickich Kościołów Wschodnich i podlega papieżowi. Libańska kultura w wielu kwestiach upodabnia się zarówno do tradycji chrześcijan, jak i muzułmanów. Żyją wszak razem od wieków.

Zadzwoniłam do rzecznika kurii opolskiej. Ks. Joachim Kobienia rzucił nowe światło na kulisy sakramentalnego „tak”. Państwo młodzi bardzo chcieli uczestniczyć w Światowych Dniach Młodzieży, dlatego przyjechali do Polski – opowiada. Dodaje, że rodzice (chyba) pana młodego patrzyli na ślub troszkę niechętnie, bo młodzi pochodzili z różnych klas społecznych. Kiedy się dowiedzieli, że ślubu będzie udzielał arcybiskup, jakoś się przełamali. Monika ma rację. Cuda w Roku Miłosierdzia mają różne wymiary.

Mszę w obrządku maronickim celebrował i ślubu udzielił arcybiskup Trypolisu Georges Bou-Jaoudé. O wrażenia zapytałam tłumacza grupy, o. dr. hab. Pawła Zająca OMI. Ślub miał miejsce na niedzielnej mszy świętej o godz. 10.00. Liturgia była sprawowana w języku arabskim i syriackim – wspomina. Już samo to było dla ludzi wzruszające, bo syriacki jest bliski aramejskiemu, którym mówił Pan Jezus.

„Ojcze nasz” ksiądz arcybiskup zaintonował po łacinie. Ceremonia sakramentu była bardzo rozbudowana, dłuższa niż w liturgii rzymskokatolickiej. Interesującym symbolem było nakładanie na skronie małżonków tzw. koron. Piękne wianki sporządzone z kwiatów symbolizują 7 darów Ducha Świętego i opiekę Bożą nad małżeństwem [podobny rytuał istnieje w prawosławiu – MB].

Parafia przyjęła młodych serdecznie i ciepło. Jak dodaje o. Zając, na uroczystość przyszła też jego mama. Nie rozumiejąc większości wypowiadanych słów, przeżyła to głęboko duchowo. Dla wielu ludzi było to wzruszające przeżycie, bo są świadomi sytuacji na Bliskim Wschodzie – wyjaśnia. Wszyscy wiedzą, że w Syrii, graniczącej z Libanem, cierpi wielu chrześcijan. Udział w liturgii był więc również wyrazem jedności z nimi.

Strony: 1 2

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail