Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Zamiast tego trzymałam Ciebie

Udostępnij

Życie mamy to nieustanne wybory. Nie jakieś wielkie. Odpisać na zaległe maile, wstawić pranie, umyć włosy czy… potrzymać dziecko? A właściwie, nie ma tu co wybierać.

Wstawić zmywarkę, spróbować ogarnąć mieszkanie, a może zacząć odgruzowywać skrzynkę mailową? Napisać zaległy artykuł, opłacić rachunki czy po prostu wypić w spokoju kawę (ciepłą!) i spróbować przejrzeć stos gazet, na których piętrzy się kurz?

Takie dylematy ma każda mama. I zwykle przeżywa je co najmniej kilka razy na dobę.

Wątpliwości najbardziej wzbierają na sile, kiedy – paradoksalnie – Twoje dziecko ucina sobie beztroską drzemkę.

Dla mnie moment, w którym synek odpływa w objęcia Morfeusza jest jak wybuch deszczu po dniu 40-stopniowego upału. A już szczególnie czas, kiedy malec zasypia na noc. Po całym dniu zabaw, karmienia, spacerów, przewijania, czytania książeczek, w którym spraw do załatwienia „na wczoraj” wcale nie ubyło, a wręcz przeciwnie – namnożyły się kolejne! – wprost nie wiesz od czego zacząć.

Jak naspidowany chomik na kołowrotku z przyspieszonymi obrotami łapiesz kilka(naście) rzeczy jednocześnie, łudząc się, że w te 3-4 godziny, aż nie zaśniesz koło północy z nosem na laptopie, zdążysz zrobić to wszystko, czego nie zrobiłaś dzisiaj, wczoraj, przedwczoraj…

Życie mamy – zwłaszcza tej, która próbuje sprostać kombinacji norweskiej (ubrana w 15-centymetrowe szpilki), czyli łączenia wychowania maluszka z pracą zawodową – jest pełne takich dylematów. Często przeradza się to wybieranie, które zaległości są mniej zaległe, bo przecież wiesz, że i tak wszystkiego nie ogarniesz.

I nie chodzi tu o jakieś odległe, wydumane sprawy, których „nie zdążysz” zrobić, mając dziecko, jak w pewnej kampanii. Nie chodzi o to, że nie zdążysz zrobić kariery, kupić domu czy polecieć do Paryża.

Chodzi o tak przyziemne sprawy, jak wypicie gorącej kawy i zjedzenie śniadania jak człowiek, czyli nie na stojąco, jedną ręką mieszając kaszkę dla dziecka. Chodzi o wzięcie prysznica nie stresując się dziecięcym płaczem.

O takich codziennych dylematach w piękny i wzruszający sposób napisała jakiś czas temu na swoim blogu Regan Long. Matka czwórki dzieci, autorka, coach i blogerka pisząca o macierzyństwie i rodzicielstwie, opublikowała fotografię i wpis, który poruszył tysiącami mam (i pewnie nie tylko) na całym świecie.

The Real Deal of Parenting/Facebook
The Real Deal of Parenting/Facebook
The Real Deal of Parenting/Facebook

Kobieta wylicza w nim całą listę drobnych obowiązków i spraw, których nie zdążyła zrobić, bo zajmowała się córeczką. W tym spisie, niczym w litanii, powraca refren: „Zamiast tego trzymałam Ciebie”.

Jej wpis jest piękny, więc przytoczę kilka jego fragmentów.

„Moja cierpliwość się wyczerpała. Jedyne o czym marzyłam, to kilka chwil dla siebie. Ale kiedy usnęłaś przytulona do mojej piersi, wybór pomiędzy Tobą a całą masą zaległych obowiązków był prosty. Zamiast nich trzymałam Ciebie.

Miałam rozpakować zmywarkę i przełożyć do niej kipiący w zlewie stos naczyń.
Zamiast tego trzymałam Ciebie.

Chciałam wykorzystać dwie minuty na wzięcie prysznica. A jeśli miałabym szczęście, to nawet zdążyłabym wysuszyć włosy i rzucić nieco makijażu na twarz.
Zamiast tego trzymałam Ciebie.

Chciałam odpisać na kilka maili z pracy i odpowiedzieć na parę pilnych, czekających 72 godziny nieodebranych połączeń.
Zamiast tego trzymałam Ciebie.

Miałam odnieść Cię do twojego łóżeczka, kiedy już poczułam, że na dobre zasnęłaś. Może tam byłoby Ci wygodniej?
Zamiast tego trzymałam Ciebie”.

Chwilę później Regan wyjaśnia, dlaczego podjęła taką, a nie inną decyzję.

„Twoje nóżki nie są już takie malutkie i zwisające swobodnie z krzesła. Pamiętam, jak spoczywały swobodnie na moim brzuchu, jakby to było wczoraj.

Twoje słodkie rączki jeszcze do niedawna oplatały mnie, a już za chwilę będziesz wolała wyciągnąć się w swoim łóżeczku.

Zrozumiałam, że moje wszystkie plany, zawodowe i inne, nie muszą być zrealizowane teraz, natychmiast, bo ważniejsze jest to, że teraz trzymam Cię ramionach.

Odnalazłam spokój i nieskrywaną satysfakcję, tu i teraz, bo dokonałam jednego prostego wyboru…

Zamiast tego wszystkiego trzymałam Ciebie”.

Wszystkie mamy rozmaite obowiązki. Te domowe, jak i zawodowe. Wszystkie są równie ważne i niecierpiące zwłoki. Ale czasem, zwłaszcza kiedy na horyzoncie pojawia się dziecko, które – jak na przykład dziś mój synek – ma gorszy dzień i jedynym lekiem są mamine ramiona, tak naprawdę żadnego wyboru nie ma. Tylko jeden możliwy i właściwy.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail