Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Adam, bezdomny z Krakowa. Fragment niezwykłej książki „Różnica”

Udostępnij

Ja mam swoje zasady, nie chodzę pijany na zupę do sióstr. Jeżeli cię stać na picie, to stać cię też na zupę w barze – mówi Adam.

Do Krakowa zjeżdżają się wszyscy, bo to nie ma rejonizacji. Na przykład we Wrocławiu opiekują się tylko bezdomnymi z Wrocławia, a tu obojętne skąd się jest i tak u sióstr czy gdzieś dostanie się zupy. Ja mam swoje zasady, nie chodzę pijany do sióstr. Ale są różni ludzie, przychodzą na zupę pijani, siostry się za nimi uganiają, nie chcą wyjść. Jeżeli cię stać na picie, to stać cię też na zupę w barze, a nie iść do sióstr. Jak sobie zarobię pieniądze, to chodzę do sióstr tylko na herbatę, a na obiad do baru, jak mam więcej, to idę do studenckich barów, obiad z dwóch dań.

W zeszłym roku, w październiku, siedziałem sobie na ławce obok seminarium, wziąłem herbatę z Reformackiej i się grzałem w słoneczku. Podeszło do mnie małżeństwo, studenci zapytali, czy mogę się przysiąść, czy jestem bezdomny, czy może czegoś nie potrzebuję na zimę. Rozmawialiśmy chyba z godzinę. Potem mnie zabrali do „Kefirku”, zrobili zakupy, zostawili swój adres, żebym przychodził, jak coś będę potrzebował, numer telefonu. Co dwa tygodnie do nich dzwoniłem, szli ze mną na zakupy. Przed Bożym Narodzeniem powiedzieli, że mają dla mnie niespodziankę i żebym szybko przyjeżdżał. Myślałem, że może mi coś kupili, jakąś kurtkę czy coś, tak jak zwykle. Przyszedłem, a ta żona mi mówi, że mam mieszkanie na zimę, że znaleźli pokój, opłacili za pół roku. Przyjeżdżali w niedzielę, bardzo dobrzy ludzie, szczęście jakbyś w totka szóstkę trafił.

Straciłem niestety to mieszkanie, bo nie miałem pieniędzy po zimie, żeby dalej opłacać. Pracowałem na ulotkach, ale tego wystarczyło tylko tyle, co na jedzenie.

Mam tylko jedno pragnienie – żeby mieć spokojną śmierć, żebym się nie męczył. Uważam, że świat jest piękny, życie, szczególnie to młodego człowieka. Kiedyś życie było cięższe, jak był stan wojenny i trzeba się było chować. Piękne jest to, jak człowiek wstaje rano, ma elegancko, ciepło, chodzi własnymi ścieżkami, nikomu nie wchodzić w drogę.

Mam taką zasadę – co znajdę, to moje, co zgubie, to nie moje.

Można być szczęśliwym, nie mając nic. Zawsze mówię, że trzeba brać życie z uśmiechem na twarzy. Że taki uśmiech na ulicy może komuś użyć, trzeba mieć cel i do niego dążyć.

Jestem wierzący. Jak byłem w więzieniu, to w wolną niedzielę przyjeżdżali świadkowie Jehowy, poszedłem parę razy, ale to bardziej dlatego, że rozdawali kanapki dawali prezenty. Taka bardziej manipulacja. Księża z Kościoła katolickiego też przychodzili, była kaplica, normalna msza święta. Powiem szczerze, że nie chodziłem, w tamtym czasie nie interesowała mnie wiara. W tym momencie Bóg jest dla mnie przyjacielem. Jeżeli się pomodlę, to podniesie mnie z każdej troski, nie raz, nie dwa upadałem i mi pomagał. Często znajdywałem pieniądze na ulicy i zawsze wtedy dziękowałem Bogu. Jak szedłem i nic nie miałem, to często prosiłem w myślach Boga o pomoc i pomagał.

Jest to fragment książki Jacka Hajnosa pt. „Różnica”, ( http://www.projektroznica.pl/ ) zbioru 77 historii bezdomnych oraz ich portretów, wydanej przez wydawnictwo RTCK. (https://www.facebook.com/RobToCoKochasz/?fref=ts)

Tytuł, lead i pogrubienia podchodzą od Redakcji.

Strony: 1 2

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail