Aleteia

Kursy Alfa: czy warto je robić?

Udostępnij

Gdybym miała wybrać  jedno słowo dla określenia Kursu Alfa, byłaby to „wolność”

Z Kursem Alfa spotkałam się na studiach, kiedy zaczęłam uczęszczać do duszpasterstwa akademickiego. Mój animator powiedział: „Warto. Idźcie.” No to poszłam, ale bez większego przekonania.

Na początku myślałam, że przecież „to wszystko wiem”. Wykłady były fajne, ludzie też, ale byłam po prostu zmęczona całym dniem studiów, potem pracy, a jeszcze potem samego kursu. Wiedziałam jednak, że przynajmniej kolacja będzie, co dla Kursu Alfa jest charakterystyczne. Będę zatem odpoczywać, jeść i słuchać. Na takim podejściu z dystansem minęła mi większość kursu.

Dwa lata później, kiedy już mieszkałam w innym mieście, mój mąż zapłonął (to dobre słowo!) ideą zrobienia kursu. Jakie miałam podejście? Oczywiście: z dystansem.

Dzisiaj jednak moje podejście do Kursu Alfa można streścić tak: Róbmy go, koniecznie! Piszę to z podwójnej perspektywy, jako uczestnika i prowadzącego. Piszę to, mając w pamięci wszystkie rozmowy, jakie dzięki temu kursowi odbyłam oraz ludzi, których poznałam. Piszę to w końcu, widząc po kilku latach owoce tych kursów.

To nie tylko spotkanie przy jedzeniu

Tak może się wydawać, bo specyfiką Kursu Alfa jest zaczynanie spotkania kolacją. Po całym dniu w pracy lub na uczelni przychodzisz na kolację z obcymi ludźmi. To tyle? No nie, bo zaczynasz z nimi rozmawiać, dyskutować, aż w końcu się modlić.

„Myślałam, że to jakaś ściema, absurd. Potem jednak, w czasie modlitwy na Weekendzie Alfa, doświadczyłam działania Ducha Świętego. Wiem już, że nie jest to żadna ściema, bo sama tego doświadczyłam. Duch Święty pragnie, abyśmy Mu się oddali. Pozwólcie Mu działać, otwórzcie swoje serca na Jego działanie. On zmieni Wasze życie – tak jak zmienił moje” – Sylwia, 18 lat.

To spotkanie dla każdego

Po wykładzie na kursie jest dyskusja w grupce dzielenia. Nie trzeba tam błyszczeć wiedzą z najlepszych podręczników teologii. To miejsce pokazywania swoich wątpliwości, stawiania pytań, pokazania tego, czego się nie rozumie:

„Zanim trafiłam na Kurs Alfa moje relacje z Panem Bogiem były nienajlepsze. O Duchu Świętym to w ogóle nic nie wiedziałam. Po wylaniu Ducha Świętego poczułam, że ktoś jest obok mnie. Jest ktoś, kto kroczy ze mną przez moje życie. Poczułam wewnętrzny spokój i radość” – Ania, 17 lat.

Gdybym miała wybrać  jedno słowo dla określenia Kursu Alfa, byłaby to „wolność”

„Nic nie musisz, możesz”. Kurs uczy rozmawiać na temat wiary głosem nieprzyciszonym, a jednocześnie uczy szacunku do wątpliwości człowieka. Uczy mówić o swoich przekonaniach tak, aby nie ranić drugiego człowieka. Z takich właśnie grupek idzie pomoc dla tych, którzy szukają w życiu czegoś więcej.