Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Szymon Majewski: Wiadomość z nieba, czyli diabełek… za kołnierzem

Szymon Majewski Fot. Viphoto |East News. Fot. Lasagnaforone | Getty Images, Image by Fabio | Getty Images
Udostępnij

Mundur AK-owski mojego dziadka Ignacego przez lata leżał w szafie, owinięty w szary podwójny papier, schowany głęboko za kołdrami. Tak było w latach 5o. i 60., może z lęku przed SB, że przyjdą i zabiorą.

Potem, gdy zelżało, dziadek i mama oddali mundur w depozyt do Izby Pamięci Technikum Kolejowego w Warszawie. Tam szary uniform wisiał przez lata pięknie wyeksponowany, w honorowym miejscu, z opisem. Bodajże w 1992 roku, na wieść o tym, że technikum będzie likwidowane mama zabrała mundur do domu. Dziadka Ignasia nie było już z nami od trzech lat. Zmarł nie doczekawszy wolnej Polski.

 

Gdy powstało Muzeum Powstania Warszawskiego od razu pobiegłem tam z mundurem. Pani z działu pamiątek była zachwycona, okazało się, że w pełni zachowane mundury z Powstania Warszawskiego są w Polsce tylko dwa! Postanowiłem oddać pamiątkę po dziadku w depozyt, podpisałem odpowiednie dokumenty i mundur poszedł do renowacji i odkurzenia. I tu zaczyna się najlepsze…

Po miesiącu dzwoni do mnie pani z muzeum i pyta, czy dobrze znam mundur dziadka?

– Oczywiście – odpowiadam.

– Wiem, że były na nim ślady krwi…, parę dziur.

– Ale czy zaglądał pan kiedyś za kołnierz?

– Za kołnierz ? Nie. A dlaczego?

– To niech pan do nas przyjedzie. Mamy coś ciekawego.

W te pędy pojechałem do muzeum, tam czekała na mnie pani z mundurem dziadka. Gdy wywinęła kołnierz ujrzałem… diabełka.

Wyblakłą czerwoną nitką, tuż za kołnierzem, wyszyta była główka diabełka. Bardzo niewprawnie, ale była! Nic o tym nie wiedziałem, moja mama zmarła parę lat temu i nic mi nie powiedziała, dziadek też. Mój kuzyn Paweł też o niczym nie wiedział.

Mundur dziadka Ignacego i diabełek wyszyty za kołnierzem. Fot. Szymon Majewski

Mój dziadek miał coś wspólnego z Nergalem? Skąd diabełek? Dlaczego za kołnierzem? Zaczęliśmy z Pawłem analizować, co to za zakołnierzową wiadomość wysłał nam ukochany dziadek? Wersje mamy trzy, niestety już nieweryfikowalne.

 

Wersja pierwsza: Dziadek urodził się w Giecznie pod Łęczycą jako syn tamtejszego organisty. Łęczyca jak wiadomo to stolica Boruty, a że dziadek nie był zbyt grzeczny w szkole, to w szkole był nazywany małym Borutą. To wiem z jego opowieści. Być może tak dziadek chciał zaznaczyć mundur, co wchodzi w skład wersji drugiej: być może wiedząc, że zginie, dziadek wyszył Borutę za kołnierzem, żeby ci, którzy znajdą dziadka w zbiorowym grobie mogli rozpoznać, że to on, porucznik AK Ignacy Łyskanowski ps. „Skiba”.

W trzeciej wersji Borutę wyszyła babcia Cecylia jako rodzaj talizmanu, znaku na szczęście, gdy jej mąż szedł do Powstania. Chciała, żeby miał coś od niej za kołnierzem…

Tak czy siak, zawsze bawi mnie myśl, że mój kochany Dziadek mimo cudownej dobroci miał… diabełka za kołnierzem!

PS. Chętnych do zobaczenia munduru, o którym pisałem, zapraszam do Muzeum Powstania, szary uniform wisi w gablocie na 2. piętrze.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail