Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Podpisaliśmy umowę o zachowaniu czystości przedmałżeńskiej

Udostępnij

Wydawało mi się, że wszystkie punkty tej umowy są wymierzone przeciwko mnie. Ale gdy miałem momenty słabości, to brała mnie taka męska duma, że skoro podpisałem, to będę tak robił.

Poza tym, umowa pomogła im zobaczyć, czego tak naprawdę oczekują od narzeczeństwa, a potem od małżeństwa. „To był moment refleksji – zastanowiłem się, co ja tak naprawdę chcę osiągnąć w tym narzeczeństwie – czy jakoś się przygotować, czy niczym się nie przejmować i żyć sobie ot tak. A tak po męsku, to nawet gdy bardzo mi się nie chciało któregoś z tych punktów wypełniać, to brała mnie taka duma, że skoro coś podpisałem, to będę tak robił. I Monika też mnie tym pięknie szantażowała – mówi, dziś już z uśmiechem.

Po pierwsze zaufanie

Wiedzieli, że chcą być razem. Nie mieli pieniędzy, byli młodzi, oboje stawiali dopiero pierwsze kroki w swoim dorosłym życiu. Nie wszyscy z zachwytem patrzyli na decyzję o ślubie.

„Rozpoczynając wspólne życie, nie mieliśmy nic, ale zaufaliśmy, że jeśli czujemy powołanie, do bycia małżeństwem, to wchodzimy w to i nie myślimy o tym, że nie będziemy mieli gdzie mieszkać czy co jeść. Spodziewaliśmy się nawet, że nie będzie nas stać na wesele. Chcieliśmy zrobić tylko ślub i małe przyjęcie, ale wszystko tak się ułożyło, że mieliśmy piękne wesele. Doświadczamy, że Bóg bardzo się o nas troszczy” – mówią.

Umowa o zachowaniu czystości do ślubu dziś leży w pudełku, wraz z innymi rzeczami – „świadkami” ich pierwszych razów. „Mamy tam bilety z pierwszych wspólnych wakacji, pierwszy przepis na obiad, który wspólnie zrobiliśmy, gadżety z pierwszych randek – niebieskie serduszko na sprężynce wyrwane z długopisu, albo świecące w ciemności bransoletki z imprezy, na której zaczęliśmy do siebie coś czuć, pierwszy test ciążowy. I tam też jest ta umowa – wymieniają.

Dziś małżeństwo to dla nich ciągłe uczenie się siebie, z szacunkiem, miłością i pokorą – ta ostatnia według Michała jest najważniejsza. Po dwóch latach wspólnego życia ciągle mają swoje „pierwsze razy”.

Strony: 1 2

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail