Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Gdy zakupy stają się ucieczką od problemów… Kiedy grozi nam zakupoholizm?

EAST NEWS
Udostępnij

Uzależnienie od nieopanowanych, niepotrzebnych zakupów to coraz częstszy problem - w Polsce dotyka prawdopodobnie 3-5 % populacji.

„Pieniądze szczęścia nie dają. Dają je dopiero zakupy” – mawiała Marilyn Monroe. Niestety, zdarza się, że ktoś traktuje tę maksymę zupełnie poważnie i według niej żyje, doprowadzając do ruiny swoje finanse, stosunki z najbliższymi, a nieraz również całe życie.

Uzależnienie od nieopanowanych, niepotrzebnych zakupów to coraz częstszy problem, np. w Wielkiej Brytanii dotyka on 15% populacji, a w Polsce prawdopodobnie 3-5 % – szacuje Katarzyna Kucewicz w książce „Zakupoholizm. Jak samodzielnie uwolnić się od przymusu kupowania”.

Wbrew pozorom nałóg dotyka nie tylko osób zamożnych. Teraz łatwiej jest w niego popaść niż kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu, bo ułatwiają to zakupy przez internet i firmy udzielające pożyczek „na dowód” (a przy okazji również na łupieżczy procent).

Każdy robi czasem zakupy. Jedni tego nie cierpią, a inni uwielbiają kupować – oglądać wystawy, spacerować między półkami, przymierzać ubrania i buty, wyszukiwać najatrakcyjniejsze oferty. To drugie wcale nie musi być zakupoholizmem – choć bywa symptomem albo początkiem uzależnienia.

Problem zaczyna się wtedy, gdy kupowanie staje się dla kogoś ucieczką od problemów albo metodą na odreagowanie przykrych doznań, np. stresu, napięcia, smutku, osamotnienia. Taka osoba kupuje coraz więcej i wydaje kwoty, na które jej nie stać. Efektem jest poczucie winy, długi i … kolejne zakupy – żeby odreagować złe emocje.

Dla zakupoholika kupowanie jest tym, czym alkohol dla alkoholika albo kasyno dla hazardzisty” – mówi psychoterapeuta Marta Mauer-Włodarczak, która prowadzi poradnię Sensity. Osoba uzależniona kupuje tak naprawdę nie po to, żeby mieć daną rzecz (np. sukienkę, sprzęt do nurkowania) i cieszyć się nią. Najważniejsze jest samo „polowanie”, które dostarcza gwałtownych emocji. Najpierw jest ekscytacja na widok jakiegoś przedmiotu (bo jest wyjątkowo piękny, bo to niepowtarzalna okazja, bo najtaniej itp.), potem nieodparte pragnienie, żeby tę rzecz nabyć, a wreszcie – gdy po transakcji przychodzi otrzeźwienie – poczucie winy, wstyd i przygnębienie. Dlatego zakupoholik często nawet nie rozpakowuje przedmiotów, które kupił.

Strony: 1 2

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail