Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Motocykliści Pana Boga

God's Guards
Udostępnij

Usłyszałam pomruk silników: z Lednicy Motocyklisty, z Kapłańskiego Klubu Motocyklowego God’s Guards, z Rzymu, gdzie w czerwcu polscy motocykliści (130 maszyn) ofiarowali papieżowi białą skórzaną kurtkę motocyklową i kask.

Lednica kojarzy się z tłumem młodych. Z „fajerwerkami” takimi jak skoki spadochronowe, akrobacje samolotów. Winne temu są media. Interesuje je to, co się sprzeda. Jak jednak wiemy od Małego Księcia, „najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”.

Co innego z uszami. Wystarczy je trochę nastawić, by usłyszeć rzeczy, które umykają. Spróbowałam. Usłyszałam pomruk silników: z Lednicy Motocyklisty, z Kapłańskiego Klubu Motocyklowego God’s Guards, z Rzymu, gdzie w czerwcu polscy motocykliści (130 maszyn) ofiarowali papieżowi białą, skórzaną kurtkę motocyklową i kask. Harleya, jaki dostał wcześniej w darze, Franciszek zlicytował na pomoc potrzebującym, ale czy pielgrzymki na papa mottore[1] naprawdę są abstrakcją?

Lednica Motocyklisty ma klimat. Na inauguracyjną, we wrześniu 2009 r., przyjechało mniej niż 100 maszyn. 27 sierpnia br. odbyło się pierwsze spotkanie z nowym duszpasterzem Lednicy, o. Wojciechem Prusem OP. Wyjątkowo liczne – około 300 motorów, kilkaset osób.

Przyciągnęła ich m. in. parada do Gniezna – nowy element, cieszący się uznaniem uczestników. Motocykliści uwielbiają zloty, a jeszcze bardziej parady. Nic dziwnego – na trasie długości 20 km wzbudzaliśmy taką sensację, że szły w ruch aparaty i kamery.

Kawalkada wyruszyła o 15.00, po mszy świętej, uroczystym przejechaniu przez Bramę Rybę, poświęceniu maszyn i obiedzie. Większość motocyklistów to twardzi, zahartowani faceci, choć było też kilka dziewczyn. Częściej jeżdżą jako pasażerki.

Do takiej „publiczności” wyszła drobniutka s. Małgorzata, urszulanka szara, dając świadectwo i dzieląc się wrażeniami z pobytu w Brazylii, dokąd poleciała, by spełnić marzenie o pomaganiu najuboższym. Codziennie odwiedzała fawele w Rio de Janeiro, gdzie rządzi mafia narkotykowa. Przy mnie dziękował jej potem za tę opowieść jeden z weteranów szos.

Zaintrygowała mnie grupa w kamizelkach odblaskowych z napisem „Polska”. Sebastian Jakóbczyk z Szamotuł opowiada, że jest pozytywnie zaskoczony. Był na Lednicy kilkanaście lat wcześniej, jako młody chłopak. Pamięta jedno wielkie pole, a dzisiaj są ładne budynki. Zachwyca się atmosferą. Motocykl ma dopiero od kilku miesięcy, z trudem wykroił wolny weekend. Przyjechał z bratem, bratową, szwagrem brata. Pytam, jak ich nazwać. – Jakóbczyk team – śmieją się.

Obok herbatę popijają Ewa i Ola spod Chojnic. Właśnie się poznały, razem jeżdżą ich mężowie. Obie żartują, że robią im za plecaczki. Chętnie jeżdżą na zloty do Mrągowa i choć czasem zdarza się strasznie zmoknąć, to jazda jest super. Podobała im się msza na łonie natury. – Bardzo fajnie, niesamowite wrażenia – mówią. Wszyscy się cieszą, że pogoda dopisała, żar leje się z nieba. Wiele osób zrezygnowało ze skórzanych, ochronnych ubrań; niektórzy zostawili kamizelki. Połyskują na nich tzw. blachy, czyli znaczki ze zlotów, w których brali udział.

Organizatorką tego jest Ania Kauczor, osiemnastoletnia córka motocyklisty, który prowadził paradę. Na jego maszynie ruszył do Gniezna o. Prus. Pierwszy raz w życiu jechał motorem i tak mu się spodobało, że na podobną wycieczkę za rok zaprosił prymasa Polski, abp. Wojciecha Polaka. Pierwszego mechanika motocyklowego kraju, jak o nim mówi.

Strony: 1 2

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail