Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Prosimy, pomóż nam ocalić w naszych braciach nadzieję. Złóż deklarację
Aleteia

„Różyczka była z nami parę godzin”. Głos ojca ws. aborcji

Udostępnij

Zastanawiałem się, jakby się nasze życie potoczyło, gdybyśmy skorzystali z rady „zatroskanego lekarza” – pisze na Facebooku Tomasz Stachura. U jego córki zdiagnozowano poważne wady wrodzone. I zalecono aborcję.

„Jest to najtrudniejszy post w moim życiu, ale stwierdziłem, że muszę go napisać, ponieważ jest to sprawa życia lub śmierci” – zaczyna swój wpis na Facebooku Tomasz Stachura. Tym samym zabiera głos w trwającej w Polsce dyskusji na temat przepisów dotyczących aborcji.

Cztery lata temu Tomasz wraz z żoną czekał na narodziny małej Różyczki. Czas radosnego oczekiwania przerwała dramatyczna diagnoza. Ciężkie wady wrodzone. Tak poważne, że po urodzeniu dziewczynka nie miałaby żadnych szans na przeżycie.

Małżeństwo nie otrzymało od lekarzy oczekiwanej pomocy. Wsparcie? Udzielenie informacji na temat choroby? Porady, jak przygotować się na tą trudną sytuację? Jedynym, co doradził specjalista, u którego rodzice konsultowali diagnozę, była aborcja. W dodatku lekarz zastrzegał, że trzeba się spieszyć, bo dziecko miało niebawem skończyć 21. tydzień ciąży, a wtedy – zgodnie z obowiązującym prawem – zabieg przerwania ciąży stałby się niemożliwy.

 

 

„Ta porada, którą otrzymaliśmy, była chyba dla nas jeszcze gorszym ciosem niż informacja o ciężkich wadach naszej Córeczki” – wspomina w poście na Facebooku Stachura.

Mężczyzna zastanawia się też, co by się stało, gdyby wraz z żoną skorzystali z porad lekarza. Nie mógłby potrzymać na rękach swojego dziecka. Nie spędziłby z nim kilku najcudowniejszych chwil, które, jak pisze, całkiem zmieniły jego podejście do życia. Dziewczynka pewnie nie miałaby swojego grobu, przy którym teraz rodzina może zapalić świeczkę. A co najważniejsze – pewnie do końca życia zastanawiałby się, czy diagnoza lekarzy była trafiona, czy jednak nie. I czy dziecko naprawdę by nie przeżyło?

Tomasz Stachura pisze też, że gdyby z żoną podjęli decyzję o aborcji, to raczej nie zdecydowaliby się potem na kolejne dzieci, a on sam obraziłby się na Pana Boga za to, że zesłał na niego takie doświadczenie.

Wybraliśmy życie. Różyczka urodziła się i była z nami parę godzin, które były jednymi z najtrudniejszych i zarazem najpiękniejszych na świecie – podsumowuje mężczyzna.

Ojciec Róży w przejmujący sposób opisuje moment trzymania w objęciach swojej córki, która niebawem miała odejść: w takim momencie „doświadcza się tak wielkiej miłości, że nie jest się w stanie jej przyjąć i cały czas płacze się ze szczęścia i smutku jednocześnie. Była to chwila, w której doświadczyłem czystej bezinteresownej Miłości.”

„Życie jest wielkim darem – nie odbierajmy innym do niego prawa” – kończy swój post Tomasz Stachura. Jego post został udostępniony na Facebooku ponad sześć tysięcy razy.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail

Miliony czytelników z całego świata – a wiele tysięcy z nich to chrześcijanie z Bliskiego Wschodu – szukają na Aletei inspiracji, informacji i nadziei. Prosimy, wesprzyj nawet niewielką kwotą arabską edycję naszego portalu.