Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

220 miast w Polsce i kilkadziesiąt na świecie: wychodzimy z koronką na ulice miast!

KORONKA NA ULICACH
Cezary Pecold/EAST NEWS
Udostępnij

Od 2018 roku zawsze 28 września o godzinie 15.00 - w rocznicę beatyfikacji bł. Michała Sopoćki, spowiednika św. Faustyny - wierni zbierają się, by odmówić koronkę do Bożego Miłosierdzia na ulicach swojego miasta. Skąd taki pomysł i jakie jest jego przesłanie? Rozmawiamy z pomysłodawcami.

28 września 2008 roku po raz pierwszy stanęli przy 111 skrzyżowaniach Łodzi, by o godz. 15.00 pomodlić się koronką do Miłosierdzia Bożego. Nie planowali przeprowadzenia swojej akcji w dniu beatyfikacji ks. Michała Sopoćki, chociaż data ta wydaje się specjalnie dobraną. Do modlitwy corocznie włączają się ludzie na całym świecie, a na stronę „Iskry” spływają liczne świadectwa. Z pomysłodawcami i koordynatorami akcji „koronka na ulicach miast świata” rozmawiała Joanna Bórkowska.

Joanna Bórkowska: Dlaczego wychodzicie z koronką „na ulice”? Dlaczego modlicie się przy skrzyżowaniach, w parkach, na chodnikach i placach?

Remigiusz Recław SJ: W kościołach mówią koronkę tylko ludzie wierzący. Podczas pierwszej akcji w Łodzi bardzo chcieliśmy, by w każdym miejscu, na każdym skrzyżowaniu, a było ich aż 111, stała osoba, która będzie zachęcała przechodniów do włączenia się w modlitwę.

Tomasz Talaga: Wartością całego przedsięwzięcia jest oczywiście modlitwa koronką w konkretnych intencjach, ale także fakt, że wiele osób, czasami „przypadkowo” dowiaduje się o jej istnieniu, o sensie jej odmawiania. Niektórzy przechodnie, widząc modlących się ludzi z plakatami, dowiadują się, że istnieje takie pojęcie jak „Miłosierdzie Boże”.

Być może, nawet jeżeli nie są tego w tym momencie świadomi, jest to dla nich najważniejsza wiadomość w życiu. Wydaje się, że fenomenem „koronki na ulicach miast świata” jest to, że nie ma w niej zjawisk spektakularnych. Pokorna, krótka modlitwa wymaga niewiele wysiłku, jednak odmawiana na ulicy, wpleciona w ludzki pośpiech, pośród obojętności, ocierając się o ludzką nędzę, urasta do rangi wyczynu. Niby nic, a tak wiele.

W tym roku koronka na ulicach zostanie odmówiona już po raz kolejny. Jak to się właściwie zaczęło?

Danuta Pawłowska: Myśl, żeby coś zrobić w Łodzi pojawiła się w 2005 roku, gdy byłam na uroczystości, na której św. Faustyna Kowalska została patronką Łodzi. Zaczynaliśmy od skromnych prac w parku „Wenecja”, (chodziło o upamiętnienie miejsca pierwszego objawienia), byliśmy też w komitecie budowy pomnika św. Faustyny. W 2008 roku spotkaliśmy ojca Remigiusza Recława – i założyliśmy „Iskrę”.

RR: Zgłosiła się do mnie grupa osób, zaangażowanych w orędzie o Bożym Miłosierdziu. W okolicach świąt wielkanocnych wspólnie zastanawialiśmy się, w jaki sposób zrealizować ich natchnienie, by pomodlić się koronką do Bożego Miłosierdzia na ulicach Łodzi.

Zdecydowałem wtedy, że najlepszy termin to ten zaraz po naszej poniedziałkowej mszy świętej z modlitwą o uzdrowienie, bo najłatwiej będzie nam ogłosić tę inicjatywę, zaangażować animatorów i osoby ze wspólnot zgromadzonych przy parafii oo. Jezuitów w Łodzi. Rozpoczęliśmy przygotowania, rozsyłaliśmy informacje. Cztery miesiące przed naszym wydarzeniem przyszła informacja z Rzymu, że 28 września odbędzie się beatyfikacja ks. Michała Sopoćki.

TT:  Danusia, nasza „sekretarka od wszystkiego” zadbała, aby o koronce na ulicach dowiedziały się różne media, nie tylko katolickie. Ponieważ wtedy pracowałem jako redaktor radiowy, miałem wiele kontaktów. Udało się zainteresować sporo redakcji, co ciekawe, wiele zupełnie laickich. Temat był całkiem nośny, nietypowy i chyba intrygujący.

Pamiętam reakcję ekipy reporterskiej z kamerą, która przejeżdżając przez centrum Łodzi o godz. 15.00 widziała na każdym skrzyżowaniu grupę modlących się ludzi. Nie mogli się zdecydować, gdzie się zatrzymać, bo zadziwiło ich to, że każde skrzyżowanie było „obstawione” modlącymi się.

I wszystko odbyło się bez trudności?

TT: Nie zanotowaliśmy żadnych poważnych incydentów na ulicach podczas modlitwy. Mieliśmy za to wiele przykrych sytuacji w przestrzeni internetowej, ale wliczyliśmy to w cenę ryzyka takiego przedsięwzięcia. Skoro mają dziać się dobre rzeczy, to nie może być lekko, łatwo i przyjemnie. Nie będę opisywał szczegółów, ale niektóre sytuacje były naprawdę przykre. Poza tym, dzięki Bogu, nie odnotowaliśmy większych trudności.

Dzieło poznaje się po owocach. Jak to wygląda w waszym przypadku?

TT: Największym owocem modlitwy koronką na ulicach jest fakt, że wiedza o tym rozprzestrzeniła się znacznie dalej i szerzej, niż planowaliśmy czy nawet mogliśmy sobie wyobrazić. Na naszej stronie internetowej zamieszczamy w każdym roku relacje i świadectwa.

Na przykład w 2010 możemy przeczytać krótką relację ze Szwajcarii: „Nasza modlitwa była pięknym doświadczeniem wspólnoty i jedności, pomimo tego że pochodzimy z różnych krajów. Jedna z naszych modlących się koleżanek pochodzi z Erytrei, tam nigdy jeszcze nie słyszano orędzia o Miłosierdziu Bożym”. I o to chodzi – żeby orędzie Bożego miłosierdzia było zaniesione tam, gdzie go jeszcze nie znają…

RR: Na przykład taka historia z Pabianic. Stały tam dwie panie, niemłode już wcale. Przechodziła obok grupka młodzieży, a one zachęciły ją do modlitwy. Młodzi przystanęli, nie znali koronki, ale szybko się nauczyli.

Można dziś śmiało powiedzieć, że łódzka inicjatywa rozeszła się, jak iskra miłosierdzia, na cały świat…

RR: Danusia bardzo chciała, by modlitwa koronką do Bożego Miłosierdzia objęła cały świat. Rozsyłała zaproszenia, które na początku tłumaczył jej… tłumacz Google. Jakoś jednak to się zaczęło rozprzestrzeniać. Potem do akcji włączyli się też werbiści i zaczęli profesjonalnie tłumaczyć informacje o modlitwie koronką i przesyłać je w miejsca, gdzie posługują. W tym momencie Danusia jest w bezpośrednim kontakcie z osobami z każdego kontynentu, ale już nie jest w stanie liczyć, w ilu miejscach ta koronka jest.

DP: Od 29 września ruszamy z kolejną inicjatywą modlitewną „Co tydzień koronka w innym kraju”. Będzie to cotygodniowa modlitwa koronką (od niedzieli do soboty). Każdego dnia grupa z innego miasta będzie modliła się za swój kraj i cały świat – i tak do 28 września 2017 roku. Modlitwa ma się odbywać w kościołach, w domach, w pracy, w drodze – gdziekolwiek jesteśmy. Pierwszym zgłoszonym krajem są Stany Zjednoczone, które podejmą modlitwę w dniach: od 29 IX do 8 X. Po nich tę sztafetę modlitewną przejmą Niemcy.

TT: Często zastanawiałem się, dlaczego tak wiele osób tak chętnie włącza się do tej modlitwy. Nie umiem sobie na to odpowiedzieć inaczej jak tylko: ponieważ Bóg tak chce. Skoro On tak chce, to nie może być inaczej. Nie mając żadnego zaplecza medialnego, absolutnie bez środków finansowych, bez sponsorów i reklam, zyskujemy tak wiele. Dlaczego? Bo Bóg tak chce. Gdyby On nie chciał, próżne byłyby nasze starania. Nawet przy potężnych sponsorach.

Jeżeli św. Faustyna mogła napisać „Dzienniczek”, kończąc wcześniej tylko trzy klasy wiejskiej szkoły elementarnej, a jej książka jest obecnie przetłumaczona na wszystkie języki świata i wydawana niczym największe bestsellery w milionach egzemplarzy, to czym jest nasza skromna akcja modlitwy na ulicach? Niczym. Niczym wielkim. Tylko tym i aż tym, czego Bóg chce.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail