Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Naturalne „antydepresanty” na jesień

unsplash.com
Udostępnij

Za oknem złota polska jesień. Co zrobić gdy mimo pięknej pogody dopadnie nas gorszy jesienny nastrój?

Mam kilka tajnych sposobów, by nie poddać się przygnębieniu i nie popaść w „jesienną depresję”.

 

Najwięcej witaminy mają…

Po pierwsze, i to potwierdzą lekarze, warto przyjmować witaminę D. Jej stężenie w naszym organizmie wzrasta jedynie w okresie lata. W naszej strefie klimatycznej do powierzchni ziemi dociera wtedy zdecydowanie więcej promieni słonecznych. Dzięki nim w skórze człowieka wytwarzana jest witamina D.

Od października nasłonecznienie jest już zdecydowanie mniej intensywne, w związku z tym spada poziom witaminy D. Niedobory mogą powodować zmęczenie, osłabienie, gorszy nastrój i… samopoczucie pt. „nic mi się nie chce”.

Dlatego od października do marca powinniśmy zażywać dodatkowe ilości witaminy D. Lekarze zalecają, by dzieci i młodzież przyjmowali w tym okresie średnio 400, a dorośli od 800 do nawet 1000 jednostek witaminy dziennie. Osoby starsze powinny przyjmować witaminę D przez cały rok. Zamiast łykania tabletki można zjeść dobrą rybę – na przykład bogatego w witaminę D śledzia.

 

Otocz się pięknem

Witamina D uzupełniona, a nastrój nadal kiepski? Czas rozjaśnić i ubarwić przestrzeń wokół nas. Ks. Pawlukiewicz mówił kiedyś, że trzeba otaczać się pięknem. Popatrzmy na swoje mieszkanie, pokój, dom, balkon. Czy zalegają tam jedynie relikty wspomnień po wakacjach w postaci upchniętych wysoko na szafie walizek, które czekają na kolejny urlop za rok, sterty wakacyjnych ubrań w torbie do wyniesienia na strych?

Nie wspominając już o graciarni typu parasol plażowy, zakurzony rower czy hulajnoga na balkonie. Uważam, że nie ma lepszego „antydepresanta” niż kwiaty, dlatego staram się otaczać toną roślin o każdej porze roku. Zimą jest trudniej, ale żywa choinka w doniczce to też dobry pomysł. Jesienią natomiast możemy przebierać. Kwiaty o tej porze roku w niczym nie ustępują tym letnim i wiosennym.

W każdym sklepie ogrodniczym, a nawet w kwiaciarni za rogiem, dostaniemy kolorowe wrzosy, mchy, begonie, no i zioła. Szczególnie urokliwy jest wrzos – piękny, kolorowy, można poczuć, jakby się przyniosło do domu kawałek lasu. W moim sercu robi się od razu kolorowo i pozytywnie, jeśli na balkonie czy w domu postawię drewnianego bociana czy czaplę, a na stole udekorowanym pięknym obrusem staną kolorowe świeczki.

 

Jak najmniej malkontentów!

Skoro przedmioty, którymi się otaczam, mogą wpływać na mnie pozytywnie, to dlaczego nie przenieść tej zasady na nasze relacje z ludźmi? Czasem w naszym otoczeniu są osoby ciągle narzekające, zdołowane, nastawione zawsze „na nie”. O ile to możliwe, należy ich unikać. Ktoś może zapytać: „Co, jeśli pracuję z takimi ludźmi – mam się zwolnić?”. Ależ skąd, nie namawiam! Sposób jest prosty – nie wdawać się w dyskusje z takimi osobami, rozmawiać z nimi tylko tyle, ile jest konieczne.

Malkontenci zawsze podetną skrzydła albo zdołują z samego z rana, nastrajając negatywnie na cały dzień. Bo przecież „takie korki, smog i plucha…”. Zawsze znajdą powód, by ponarzekać. A na koniec, jeśli przypadkiem zobaczą na twojej twarzy uśmiech, dorzucą, że nie rozumieją, skąd taka radość u ciebie, i że to takie niedorzeczne. W miejsce spotkań z narzekaczami spędzaj jak najwięcej czasu z przyjaciółmi, rodziną. Wyjdź na spacer do parku, nakarm kaczki, zrób wycieczkę rowerową do lasu. Albo choćby bitwę na poduszki.

 

Pokoloruj swoje wnętrze

Kolorowe otoczenie, uśmiechnięci ludzie, a co z nami? O ciało już zadbaliśmy – witamina D łyknięta, warto do tego dodać dużą dawkę jesiennych owoców i warzyw oraz dobrą herbatę z malin. A co z naszym wnętrzem? Jak je pokolorować?

Można to zrobić na różne sposoby – np. posłuchać rekolekcji o. Szustaka czy innego kaznodziei albo pozytywnej muzyki, poczytać wartościowe lektury (ja ostatnio połykam całą serię książek Reginy Brett) i chyba najważniejsze – pomodlić się. Nie ma lepszego sposobu na oczyszczenie wnętrza niż rozmowa z Kimś z Góry.

Uznasz moje sposoby za banały? Ok, może są proste, ale zachęcam cię do zastosowania ich choćby przez kilka dni. Być może za tydzień, choć za oknem szaro i buro, w twoim sercu zagości wiosna, a jesień stanie się bardziej kolorowa.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail