Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Szymon Peres – żydowski przywódca, który wobec Polski czuł wdzięczność

EAST NEWS
Udostępnij

Orędował niestrudzenie za porozumieniem między narodami, był niezmordowanym negocjatorem, mistrzem zawierania sojuszy, marzycielem, który nie bał się wcielać swoich marzeń w życie.

28 września w Jerozolimie zmarł Szymon Peres – ostatni z legendarnych ojców założycieli państwa Izrael. Człowiek, który całym swoim życiem starał się udowadniać, że pokój jest możliwy.

Miał za sobą długą i owocną karierę polityczną: zasiadał w Knesecie nieprzerwanie od 1957 do 2007 roku, był ministrem w 12 różnych rządach, dwukrotnie pełnił urząd premiera, a w latach 2007–2014 był dziewiątym prezydentem Izraela. Jego działania na rzecz stabilizacji na Bliskim Wschodzie w 1994 roku docenił Komitet Noblowski, przyznając mu Pokojową Nagrodę Nobla (wraz z nim uhonorowani zostali ówczesny premier Izraela Icchak Rabin i przywódca Palestyńczyków Jasir Arafat).

Orędował niestrudzenie za porozumieniem między narodami, był niezmordowanym negocjatorem, mistrzem zawierania sojuszy, marzycielem, który nie bał się wcielać swoich marzeń w życie.

Mówiąc o fenomenie tego niezwykłego człowieka, nie sposób nie wspomnieć o miejscu jego pochodzenia. Szymon Peres urodził się w 1923 roku w maleńkim Wiszniewie na terenie II Rzeczypospolitej, kraju będącego tyglem kultur i języków. Sam przyznawał, że w jego domu mówiono głównie po żydowsku i hebrajsku, a on sam uczył się w hebrajskiej szkole.

Wiszniewo było miasteczkiem całkowicie żydowskim, ale oczywiście mały Szymon w sąsiedztwie stykał się z Polakami, Białorusinami, Rosjanami. To było jego pierwsze doświadczenie różnorodności, która nie musi oznaczać konfliktu. Jak pisała we wspomnieniu o nim Agnieszka Magdziak-Miszewska, była ambasador RP w Izraelu: „Jego prawdziwym polskim dziedzictwem była świadomość trudnej, ale możliwej koegzystencji narodów, religii i kultur. A także trauma Zagłady bliskich i całego żydowskiego świata – problem winy, zbrodni i kary. Wnioski, jakie wyciągnął z tego «polskiego» dziedzictwa, zdeterminowały całe jego życie i skłoniły do poszukiwania możliwości dialogu, porozumienia i wybaczenia. Wbrew doświadczeniu, często wbrew nadziei”.

W 2008 roku, gdy jako prezydenta Izraela na zaproszenie Lecha Kaczyńskiego brał udział w obchodach 65. rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim, wygłosił poruszające przemówienie w polskim Senacie. Mówił nie tylko o przeplatających się losach dwóch wielkich narodów – polskiego i żydowskiego, ale wspominał także swojego ukochanego dziadka, rabina Cwe Melzera, który był najważniejszą postacią jego dzieciństwa: „Pomimo mojego młodego wieku dziadek uczył mnie Talmudu, polecił mi też czytać Tołstoja i Dostojewskiego. Z Talmudu dowiedziałem się, że w życiu nie ma dróg na skróty, a «Zbrodnia i kara» Dostojewskiego odebrała mej młodej duszy spokój. Zarówno zbrodnia, jak i kara niepokoiły mnie bezustannie”.

Strony: 1 2

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail