Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Powstanie Warszawskie nie skończyło się 2 października…

Zbigniew Świderski
Udostępnij

Warto przypomnieć losy jednego z najbardziej walecznych i liczebnych zgrupowań, które walczyły w Powstaniu Warszawskim do samego końca, czyli do 5 października.

Tytuł może wydać się niektórym zaskakujący. We wszelkich podręcznikach od lat jako datę końcową Powstania Warszawskiego podaje się 2 października. Faktycznie, tego dnia nastąpiła kapitulacja. Akt podpisano w Ożarowie, w tymczasowej siedzibie von dem Bach-Zalewskiego.

 

Zgrupowanie Chrobry II

Warto przypomnieć losy jednego z najbardziej walecznych i liczebnych zgrupowań, które walczyły w Powstaniu do samego końca, czyli właśnie do 5 października. Mam na myśli zgrupowanie Chrobry II, ale też całe środowisko Narodowych Sił Zbrojnych, walczące podczas zrywu stolicy.

Dlaczego pamięć o zgrupowaniu i jego najdłuższej walce była tak długo skrywana? Może nie jest to wielką niespodzianką, ale przyczyna tkwi m.in. w składzie osobowym Chrobrego II, który nie był „na rękę” komunistycznym władzom.

Zgrupowanie walczyło na terenie tzw. Twardego Frontu, który obejmował dwie strategiczne reduty: Dworzec Pocztowy i Dom Kolejowy. Zasługi walczących tam żołnierzy nigdy nie zostały odpowiednio zaakcentowane. Problem tkwił w NSZ-owskim rodowodzie Chrobrego II. Władza, utrwalając swoją pozycję i pisząc historię na nowo, nie mogła wspominać o obrońcach z Al. Jerozolimskich i ul. Twardej, jednocześnie prowadząc polowania na „zaplutych karłów reakcji”. Nie zgadzało się to z linią propagandy, według której NSZ to hitlerowcy czy faszyści.

 

„Chrobry II nie oddał Niemcom ani piędzi terenu”

Chrobry II był najliczniejszym zgrupowaniem. Przez jego szeregi przewinęło się ponad 3 tys. ochotników. Wyróżniało się też na tle innych kadrą, która przeszła szkolenia w podchorążówce. To mocno zaprocentowało w rozsądnych, a zarazem brawurowych działaniach podczas Powstania Warszawskiego. Młodzi elewi potrafili w krótkim czasie przeszkolić innych w zakresie obsługi broni, rozpoznania materiałów wybuchowych oraz, jak powiedzielibyśmy dzisiaj, miejskiego survivalu.

W wielu raportach pojawiają się wzorowe opinie o dowództwie NSZ. Warto też wspomnieć, że NSZ-owcy obejmowali znaczące stanowiska w innych zgrupowaniach i oddziałach (Radosław, Kryska, Barry, akcje przy zdobyciu PAST-y, Pułk „Sikory”). Sam Antoni Chruściel „Monter” stwierdził:

Co tu gadać, jedynie Chrobry II nie oddał Niemcom przez cały czas trwania akcji ani piędzi terenu.

Choć z politycznego punktu widzenia NSZ miał inne plany i na pewno nie było to wywołanie Powstania, oddziały NSZ-owskie zdołały w krótkim czasie zorganizować broń i przeszkolić ochotników. Stworzono dwa główne bataliony – Lecha „Grzybowskiego” i Lecha „Żelaznego”. Swoje miejsce znaleźli w nich ci wszyscy, którzy nie trafili do macierzystych oddziałów na czas, a także ci, którzy chcieli przyłączyć się do walki.

 

W szeregach Chrobrego II walczył Witold Pilecki

Zgrupowanie Chrobry II charakteryzował szeroki wachlarz środowisk – od AK, przez PAL, AL aż po NSZ. Byli też Żydzi. To kolejny dowód na to, że NSZ nie było antysemickie, jak chciała tego czerwona propaganda. Mało tego, warto przypomnieć przedwojenne powiedzenie, że „każdy oenerowiec miał swojego Żyda”. To przecież nikt inny, jak narodowcy przygotowywali na wykradzionych papierach metryki chrztu Żydom, co całkiem przeczy rzekomej fali programowej „nienawiści” i antysemityzmu. W szeregach Chrobrego II walczył też Witold Pilecki (magazyny Hartwiga przy Towarowej), więzień Auschwitz.

Chrobry II przeszedł ciężki szlak bojowy. Może nie przetrwał tyle bombardowań, co oddziały z innych części stolicy, jednak pozycja strategiczna, łącząca zachód ze wschodem, wymagała ofiary i niezwykłego planu działań, by przetrwać, i to najdłużej.

Szczęściem w nieszczęściu było bliskie usytuowanie browarów (źródło zboża), co dawało zgrupowaniu szanse aprowizacyjne. Pobliska kolej średnicowa i jeżdżące nią niemieckie pociągi z zaopatrzeniem na front wschodni także były celem eskapad. Zbigniew Kuciewicz, żołnierz Chrobrego II, wspominał, że w Domu Kolejowym żołnierze Kompanii Warszawianka (I Baon Lecha „Żelaznego”) mieli nawet konia, którego przechowywali na którymś piętrze budynku. Oczywiście, w końcu został skonsumowany.

 

 

Kapitulacja Powstania Warszawskiego 

Najciężej jednak było z bronią i amunicją. NSZ nie znało rozmieszczenia magazynów AK. Broń ze zrzutów była często połamana lub trafiała w ręce wroga. Na tym tle zawsze panowały kłótnie i utarczki między zgrupowaniami, a nawet wewnątrz nich.

Lech „Żelazny” pod koniec września sam udał się na Dworzec Pocztowy (obroną dowodził tam słynny Brym-Zdunin). Wybuchł bunt o zasobniki. „Żelazny” napotkał śpiącego wartownika, który po przebudzeniu zamiast strzelać (właściwa reakcja wynikająca z rozkazów), przeprosił dowódcę I baonu. Ten, po udzieleniu wartownikowi należnej reprymendy, uśmiechnął się. Niemcy nie potrafili zdobyć reduty przez tyle czasu, a on to zrobił sam, w dodatku bez broni.

Kapitulacja Powstania została przyjęta przez żołnierzy Chrobrego II z oburzeniem. Byli pełni zapału i sił (także ze względu na mniejsze obciążenie działaniami hitlerowców niż w innych obwodach Warszawy). Mieli wreszcie dużo broni, a tu… koniec. Zawieszenie broni nie oznaczało jednak końca walk, a 3 października zginęła sanitariuszka zgrupowania.

 

Żołnierze do końca

4 października rozpoczęto przygotowania do wymarszu z Warszawy. Lepiej zachowaną broń skrzętnie ukryto, podobnie jak dokumentację oraz sztandar Chrobrego II. NSZ od początku walczyły z dwoma wrogami – hitlerowskimi Niemcami i ZSSR. NSZ-owcy nie mieli złudzeń co do komunistów, co nie podobało się dowództwu AK oraz rządowi londyńskiemu.

Żołnierze NSZ, którzy nie zginęli w Powstaniu, trafili do niemieckich obozów. Z pozostałymi rozprawił się aparat enkawudowskiego terroru, którego symbolami stały się „Toledo”, Pawilon X czy piwnice budynku MBP.

Z Warszawy wymaszerowali w kolumnach czwórkowych. Jak prawdziwy oddział, a nie grupka cywilów. Wielu niemieckich żołnierzy im salutowało. Nie mogli uwierzyć, że w tym mieście-ruinie, pod gruzami, przetrwali ludzie. Powstańcy złożyli broń na pl. Kercelego. Niemcy dziwili się – jak to, tak mało? A oni tylko tyle mieli. Wychodzili mundurach i z podniesiona głową. Żołnierze do końca!

 

 *Pamięci Zbigniewa Kuciewicza…

**Korzystałam z:

Bojemski Sebastian, „NSZ w Powstaniu Warszawskim”, Fronda, 2009;

Kownacki Andrzej, „Jak powstało i walczyło Zgrupowanie Chrobry II”, nakład własny, 1993;

Rozmysłowicz Adam, „Żelazna Twierdza – Dworzec Pocztowy w PowstaniuWarszawskim 1944″, Skarpa, 2013;

Utracka Katarzyna, „Zgrupowanie AK Chrobry II”, Bellona, 2002.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail