Aleteia

Uwielbiam spowiadać! Tu kapłan jest jak Boży śmieciarz. Konfesjonał oczami księdza

AFP/EAST NEWS
Udostępnij
Komentuj

Boisz się spowiedzi? To normalne. Ale spójrz na nią oczami tego księdza, a zmienisz podejście do tego niezwykłego sakramentu.

Jechałem kiedyś autobusem z lotniska z grupą starszych ludzi. Zauważyli, że jestem księdzem i zaczęli zadawać pytania. „Czy wykonuje ksiądz wszystkie obowiązki kapłana?”. Potwierdziłem. „Spowiada też?” – dopytywali. Powiedziałem, że tak, cały czas.

Jedna ze starszych pań westchnęła ciężko. „Myślę, że to chyba najgorsze ze wszystkiego. To musi być bardzo przygnębiające słuchać o wszystkich ludzkich grzechach”.

 

Nie ma wspanialszego miejsca

Powiedziałem im, że jest na odwrót. Nie ma chyba wspanialszego miejsca, niż to, w którym człowiek wraca do Boga. „Gdybym musiał oglądać, jak ludzie odchodzą od Boga, to byłoby przygnębiające. Ja mogę być z nimi, gdy do Niego wracają” – powiedziałem.

Konfesjonał jest miejscem, gdzie ludzie pozwalają, by zwyciężyła Boża miłość. To najbardziej radosne, uczące pokory i inspirujące miejsce na świecie.

Co widzę podczas spowiedzi?

Myślę, że trzy rzeczy. Po pierwsze, widzę jak działa drogocenne Boże miłosierdzie. Mogę regularnie stawać twarzą w twarz z odmieniającą życie potęgą Bożej miłości. Mogę zobaczyć Bożą miłość z bliska i to przypomina mi stale o tym jak dobry jest Bóg.

Drugą rzeczą, którą widzę, jest ciągła troska konkretnych osób o to, by stawać się świętymi. Nie dbam o to, czy to trzecia spowiedź tego człowieka w tym tygodniu. Jeśli poszukuje sakramentu pojednania, oznacza to, że ta osoba się stara. Nic innego mnie nie obchodzi.

Ta myśl jest warta zastanowienia: pójście do spowiedzi to znak, że nie zrezygnowałeś z Jezusa. 

Konfesjonał nie jest miejscem od robienia wrażenia

Rozmawiam z ludźmi, którzy mówią: „nie chcę iść do spowiedzi, bo mój ksiądz naprawdę mnie lubi i myśli, że jestem dobrym człowiekiem”. W odpowiedzi na to mogę powiedzieć dwie rzeczy.

On nie będzie rozczarowany! Wasz kapłan zobaczy kogoś, kto się stara! Pokażcie mi świętego, którzy nie potrzebował Bożego miłosierdzia! (Nawet Maryja potrzebowała miłosierdzia Bożego; została obdarzona potężną łaską Bożą w chwili poczęcia. Bum! Sprawa zamknięta).

A nawet jeśli, to co z tego, że kapłan jest rozczarowany? Staramy się robić dobre wrażenie w tylu różnych sytuacjach w życiu. Konfesjonał nie jest miejscem, w którym mamy robić dobre wrażenie. Konfesjonał jest miejscem, gdzie umiera nasze pragnienie zaimponowania.

Pomyśl o tym: we wszystkich innych grzechach istnieje potencjał, który sprawia, że pędzimy do konfesjonału, ale pycha jest tym jedynym, który każe nam ukrywać się przed Bogiem, mogącym nas uzdrowić.

Czy pamiętam Twoje grzechy? Nie!

Tak często ludzie pytają, czy pamiętam grzechy penitentów. Rzadko, prawie nigdy nie zapamiętuję grzechów z konfesjonału. To może wydawać się niemożliwe, ale prawdą jest, że grzechy nie robią aż takiego wrażenia. Nie są jak niezapomniane zachody słońca lub deszcz meteorytów czy super intrygujący film – są raczej jak śmieci.

A jeśli grzechy są jak śmieci, to kapłan jest jak Boży śmieciarz. Jeśli zapytasz śmieciarza o najobrzydliwszą rzecz, jaką kiedykolwiek zawiózł na wysypisko, może będzie umiał ją sobie przypomnieć. Ale faktem jest, że gdy przywykniesz do wywożenia śmieci, to przestają być godne uwagi; przestają się wyróżniać.

Szczerze mówiąc, gdy zdasz sobie sprawę, że w sakramencie pojednania mniej chodzi o grzech, a więcej o to, że  śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa odnoszą zwycięstwo w życiu człowieka, grzechy tracą cały swój blask, a w centrum uwagi staje zwycięstwo Jezusa.

W spowiedzi spotykamy przemieniającą nasze życie drogocenną Bożą miłość, ofiarowaną nam za darmo, za każdym razem, kiedy o to prosimy. Spotykamy Jezusa, który nam przypomina, że jesteś wart, by za ciebie umrzeć. Nawet w swoich grzechach, jesteś tego wart. Gdy ktoś przychodzi do spowiedzi, widzę osobę, która jest ukochana przez Boga i która mówi, że też Go kocha.

W konfesjonale widzę moje własne słabości

Trzecią rzeczą, którą ksiądz widzi, kiedy słucha spowiedzi, jest jego własna dusza.

Nie umiem wam opowiedzieć, jaki czuję się mały, kiedy ktoś przychodzi po miłosierdzie Jezusa, które otrzymuje za moim pośrednictwem. Grzechy tego człowieka nie zawstydzają mnie za bardzo. Uderza mnie fakt, że on umiał rozpoznać grzech w swoim życiu, na który ja byłem ślepy w moim własnym. Słuchanie, jak ktoś pokornie wyznaje swoje grzechy, kruszy moją własną pychę. To jeden z najlepszych rachunków sumienia.

Arcybiskup Fulton Sheen powiedział kiedyś kapłanom, że z trudem zdajemy sobie sprawę z tego, co się dzieje, kiedy wyciągamy nasze ręce nad głową penitenta podczas rozgrzeszenia. Nie zdajemy sobie sprawy, powiedział, że prawdziwa Krew Chrystusa kapie wtedy z naszych palców na głowę penitenta, oczyszczając go.

Ręce kapłana i sakrament, który leczy

Dzień po moich święceniach mieliśmy małe przyjęcie. Mój tata wstał i wygłosił toast. Całe życie pracował jako chirurg ortopeda i był bardzo dobrym specjalistą. Od kiedy pamiętam, jego pacjenci przychodzą do mnie w różnych momentach i mówią mi, jak ich życie się zmieniło, ponieważ mój tata jest takim dobrym chirurgiem.

No więc mój tata stanął wśród ludzi obecnych na przyjęciu i powiedział: „Przez całe życie używam moich rąk, by leczyć złamane kości. Ale od teraz mój syn Michael … hm, ksiądz Michael … będzie używał swych rąk… będzie używał swych rąk, by leczyć złamane dusze. Jego ręce uratują jeszcze więcej istnień ludzkich niż moje”.

Spowiedź jest tak potężnym doświadczeniem. Muszę tylko zaoferować człowiekowi Boże miłosierdzie, miłość i odkupienie. Ale nie chcę wchodzić w drogę Jezusowi. Kapłan nikogo nie osądza. W konfesjonale jedynym, co mam do zaoferowania jest miłosierdzie.

Mogę poświęcić się dla Ciebie

Pewnego razu po college’u poszedłem do spowiedzi po długiej przerwie i z wieloma grzechami, a ksiądz po prostu dał mi jako pokutę coś w stylu „jedna Zdrowaś Maryjo”. Zawahałem się. „Eee, proszę księdza … Czy słyszał ksiądz wszystko co mówiłem?”. „Tak” – odpowiedział. Zapytałem: „nie uważa ksiądz, że powinienem dostać większą pokutę?„.

Spojrzał na mnie z wielką miłością i powiedział: „Nie. Ta niewielka pokuta to wszystko, o co Cię proszę”. Zawahał się, a potem kontynuował: „Ale powinieneś wiedzieć: będę za Ciebie pościł przez następne 30 dni„.

Byłem oszołomiony. Nie wiedziałem, co mam zrobić. Powiedział mi, że katechizm naucza, że kapłan musi czynić pokutę za wszystkich tych, którzy przychodzą do niego do spowiedzi. I oto on przyjmował ciężką pokutę za wszystkie moje ciężkie grzechy.

To dlatego spowiedź odkrywa przed księdzem jego własną duszę, objawia jego gotowość do poświęcenia swego życia razem z Chrystusem. Kapłan widzi nasze grzechy jako ciężar, który uniesie (wraz z Jezusem!) i ofiaruje Ojcu, jednocześnie oferując nam Boże miłosierdzie.

Spowiedź jest zawsze zwycięstwem

Niezależnie od tego, czy wyznałeś konkretny grzech po raz pierwszy czy po raz setny, każda spowiedź jest wygraną dla Jezusa.

Tak to właśnie jest. Mogę siedzieć i patrzeć przez cały dzień, jak Jezus odzyskuje swoje dzieci. To absolutnie niesamowite.

 

 

Autorem tekstu jest ks. Mike Schmitz – szef duszpasterstwa młodzieży i młodych dorosłych w diecezji Duluth oraz duszpasterz Newman Catholic Campus na Uniwersytecie Minnesoty w Duluth. W każdą niedzielę podczas mszy świętej jego homilie są rejestrowane i dostępne na bulldogcatholic.org lub iTunes. Ten artykuł ukazał się pierwotnie na Lifeteen.com, a tu przedrukowany jest za ich zgodą.

Tekst ukazał się w angielskiej wersji Aletei.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail