Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Autyzm dziecka. „Jesteś dla naszej rodziny i świata wspaniałym darem”

Ashleigh Raddatz, Studio La Muse / Facebook
Udostępnij

Ashleigh jest fotografką. Kiedy dowiedziała się, że jej synek cierpi na autyzm, postanowiła robić mu zdjęcia. Tak powstała niezwykła kronika małego Augusta [galeria].

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Ashleigh Raddatz od początku przeczuwała, że z jej małym synkiem coś jest nie tak. Jako malec był nadwrażliwy, a najdrobniejsze zmiany powodowały u niego dyskomfort. August niewiele mówił, więc rodzina zaczęła podejrzewać, że chłopiec nie słyszy. Ostatecznie zdiagnozowano u niego autyzm.

Kobieta, która zawodowo zajmuje się fotografią rodzinną, postanowiła robić synkowi zdjęcia. Uwieczniać rytuały, które stanowią bardzo ważny element jego codzienności. Tak powstała wyjątkowa kronika życia Augusta. Na zdjęciach widzimy więc chłopca w stroju Batmana, układającego klocki czy też bawiącego się z młodszym bratem.

Kobieta mieszka w Niemczech, ale pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. Kiedy u jej synka stwierdzono autyzm, czuła się odizolowana – nie miała w pobliżu nikogo z rodziny, do kogo mogłaby się zwrócić o wsparcie. Fotografowanie chłopca stało się dla niej elementem akceptacji jego choroby.

„Ten projekt otworzył mi oczy na wiele spraw. Przypomina mi jak wspaniałym darem August jest dla mnie, naszej rodziny i świata” – przyznaje Ashleigh. I dodaje, że zaczęła godzić się z tym, iż przyszłość synka może wyglądać zupełnie inaczej niż to, jak ją sobie wyobrażała, kiedy malec był jeszcze w brzuchu.

Wspomina, że pierwsze chwile po usłyszeniu diagnozy były trudne. Przyszło załamanie. Ale po nim olśnienie. „Bez względu na wszystko to zawsze będzie nasze dziecko” – mówi w rozmowie z „Huffington Post”.

Właściwa diagnoza umożliwiła podjęcie terapii. Po ćwiczeniach August wreszcie zaczął wypowiadać pojedyncze słowa. Ashleigh wspomina, jak wielką radością były dla niej słowa „Mamo, jestem tutaj” wypowiedziane w odpowiedzi na to, jak zawołała chłopca po imieniu. „To najważniejsze słowa w moim życiu” – zapewnia.

Jej największą troską jest to, by August był traktowany z szacunkiem i empatią.

Tekst powstał na podstawie wypowiedzi, jakich Asleigh udzieliła „Huffington Post”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail