Aleteia
niedziela 25/10/2020 |
Św. Chryzanta i św. Darii
Duchowość

Czego jako ksiądz nauczyłem się na misjach w Boliwii?

Ks. Wojciech Błaszczyk - publikacja 12.10.16

Intuicyjnie czuję, że moja krótka misja w Boliwii (2010-2015) miała dla mnie znaczenie przede wszystkim jako szkoła budowania relacji.

Kiedy znalazłem się na ziemi boliwijskiej, na lotnisku w mieście Cochabamba przywitał mnie arcybiskup miasta. Pierwsze miesiące pobytu w domu biskupa pozwoliły mi zbudować relację, która do tamtej pory była dla mnie pewnym tabu. W Polsce z biskupem spotykałem się, rozmawiałem, jadłem z nim przy jednym stole w czasie uroczystości, wspólnie celebrowaliśmy Eucharystie. Ale czy miałem z nim osobistą relację? Chyba ani on, ani ja tego nie szukaliśmy. Było to pewnym tabu.

Rozumiem, że nie każdy, nawet w Boliwii, ma taką możliwość, żeby przez 2 miesiące spotykać się ze swoim biskupem rano w kaplicy na mszy św., wieczorem przy wspólnym stole grać z nim czasami w karty. A przede wszystkim uczyć się od niego świętości oraz pokory w sytuacjach misyjnych, gdzie ani władze państwowe, ani własne duchowieństwo nie czynią życia zbyt łatwym.

Kiedy już po tym okresie probacji w domu biskupa trafiłem na parafię, mój kontakt z hierarchą nie był częstszy czy bardziej uprzywilejowany niż kontakty innych księży. Niemniej w moim sercu pozostało uczucie pewnej bliskości, współodpowiedzialności, którą Boliwijczycy określają trochę przewrotnie słowem cómplice, co oznacza wspólnik, również wspólnik w przestępstwie. Nie chodzi oczywiście o współdziałanie w jakimkolwiek przestępstwie, ale o pewne zgranie, solidarność, jedność, którą się przeżywa, bez potrzeby zbytniego mówienia o niej.

Drugim wymiarem nauki budowania relacji była parafia. Kim są ci ludzie? Czy mnie zrozumieją? Czego oczekują? Pytałem siebie, ich i nie przestawałem się dziwić moim odkryciom aż po ostatni dzień pobytu. Muszę przyznać, że w tym wymiarze budowania relacji chyba nie zdałem dobrze egzaminu. Pod koniec niektórzy pytali mnie: dlaczego wyjeżdżasz? Jednej rodzinie powiedziałem prawdę. Wiedziałem, że nie zrozumieją tego opacznie. Powiedziałem im, że nie umiem jeszcze ich kochać wystarczająco.

Tak, nie potrafiłem im powiedzieć, że mogę z nimi zostać, jak długo będzie potrzeba. Mój kontrakt misyjny się skończył. Wypełniłem czas, do którego się wewnętrznie i formalnie zobowiązałem. Nie potrafiłem zdobyć się na więcej hojności i powiedzieć im: jestem do waszej dyspozycji. Dziś mam poczucie, że nie spłaciłem do końca mojego misyjnego długu, nie odwdzięczyłem się dobrze za to wszystko czego mnie nauczyli moi parafianie.

SONY DSC
Boliwijczycy mają bardzo bliskie relacje ze świętymi.

A czego mnie nauczyli? Nieustannie ćwiczyli mnie w cierpliwości. Spóźnianie się jest domeną Latynosów. Ale zarażali mnie entuzjazmem. Miałem szczęście trafić do parafii prowadzonej wcześniej przez ojców jezuitów. Oni nauczyli ludzi odpowiedzialności za parafię. Ekipa ponad 40 osób pracowała na rzecz parafii na zasadzie wolontariatu.

Słodką ceną za tę pomoc było ich prawo do plebanii. Mogli tam wchodzić o każdej porze dnia. Klucze nie były potrzebne, bo wszystko pozostawało otwarte.  Kiedy na placu przed kościołem komuś wpadło do głowy, żeby wyzywać proboszcza od „ch..,” i od „k…”, bo był obcokrajowcem i nie pozwalał manipulować parafią dla celów politycznych, od razu podniosła się grupa osób, które grzecznie, choć zdecydowanie odprowadziły agresorów do kąta.

Kiedy w innej sytuacji, aczkolwiek z podobnych powodów, dostałem pozew do sądu, nie brakowało adwokatów, którzy skutecznie mnie wybronili. To były piękne relacje, piękne przyjaźnie, wyjątkowe chwile. Nie brakowało też momentów sprzeciwu ze strony parafian. Nigdy w Polsce nie usłyszałem tak nokautującej krytyki od najbliższych współpracowników jak w Boliwii. Czasami była to krytyka zasłużona, a niekiedy tylko urażona duma. W każdym razie miałem poczucie, że nasze relacje są prawdziwe, niemalowane.

  • 1
  • 2
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
Ameryka PołudniowaBoliwiamisjemisjonarzenaukapodróżerelacje
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Katolicka Agencja Informacyjna
Papież: „To najgorsza zniewaga, jaką można wy...
BEZDOMNY JEZUS
Katolicka Agencja Informacyjna
Wezwali policję do bezdomnego, a tam Jezus
Philip Kosloski
5 świętych, których ciała nie uległy rozkłado...
OJCIEC SERAFIM
Łukasz Kobeszko
Przepięknie śpiewa i modli się w języku Jezus...
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
GIULIA MICHELINI
Silvia Lucchetti
Świadectwo włoskiej aktorki, która urodziła j...
Mathilde de Robien
Imiona, które noszą w sobie pieczęć Boga. Moż...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail