Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
piątek 05/03/2021 |
Św. Jana Józefa od Krzyża
home iconDuchowość
line break icon

„Oświadczam, że mnie wystarcza Ewangelia”. Historia niezwykłego ks. Jana Ziei

KSIĄDZ JAN ZIEJA

EAST NEWS

Anna Wojtas - 14.10.16

Radykalizm to drugie imię ks. Jana Ziei. Fundamentem była mu Ewangelia. Dziś rocznica śmierci tego niezwykłego kapłana.

Nic i nigdy aż tak go nie inspirowało, jak ona. Żadne pobożne rozważania, tylko czysta Ewangelia – realna propozycja przemiany życia osobistego, a w konsekwencji społecznego.

Dla jednych prorok, dla innych „uciążliwy obywatel”. Święta Urszula Ledóchowska, z którą współpracował, zapisała w kronice swego zgromadzenia: „Ksiądz Zieja to szaleniec Boży! Cudownie pracuje – tylko trzeba go powstrzymywać, by się nie zamęczał”.

Ks. Jan Zieja. Zaczęło się od Ewangelii

Zieijino, to dziecko trzeba uczyć na księdza” – stwierdził proboszcz odrzywolski ks. Antoni Aksamitowski, który miał w zwyczaju podczas kolędy odpytywać dzieci z pacierza i katechizmu. Cztero-, może pięcioletni Jan Zieja odpowiadał proboszczowi tak trafnie, że ten polecił matce przyjść na plebanię po zeszyty, by uczyć chłopca czytania.

Pierwszą książką, jaką w domu rodzinnym czytał pięciolatek, było wileńskie wydanie „Życia Jezusa Chrystusa według św. Bonawentury”. „To bardzo piękne i wzruszające rozmyślania, ale Ewangelia to coś więcej!” – powiedział po latach.

Któregoś razu, gdy mieszkał już w Warszawie, idąc do katedry, aby słuchać niedzielnych kazań, zauważył w witrynie sklepowej Ewangelię. „Nabyłem ją. Stąd się zaczęło. Ewangelię czytałem tak, że potem już nie widziałem nic wyższego ponad nią i do tej pory nie widzę” – powiedział w wywiadzie udzielonym Jackowi Moskwie w 1985 r.

Jako osiemnastolatek, w 1915 r. wstąpił do seminarium duchownego w Sandomierzu, cztery lata później przyjął święcenia kapłańskie i został wysłany przez biskupa na studia teologiczne na Uniwersytecie Warszawskim. Doktoratu jednak nie zrobił.

Podczas spotkania w konwikcie z młodym księdzem, świeżo upieczonym doktorem po studiach rzymskich, rozmowa zeszła na Mussoliniego. Ks. Zieja i jego kolega nie podzielali zachwytów rzymskiego gościa. „Ewangelia inaczej o tych sprawach mówi” – zauważył kolega ks. Ziei. Na to gość odparł: „Ewangelią można było żyć w I wieku po Chrystusie, w czasach entuzjazmu chrześcijańskiego, a nie dziś”. Słowa te tak wstrząsnęły ks. Zieją, że następnego dnia napisał do promotora i biskupa: „Oświadczam, że mnie wystarcza Ewangelia. Zrzekam się pisania pracy doktorskiej i kariery naukowej„.

Nie zabijaj nigdy, nikogo

W 1920 r. ks. Zieja brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej jako kapelan 8. Pułku Piechoty Legionów. „Nauczyłem się patrzeć na wojnę jako na coś niemoralnego, nie do pogodzenia z chrześcijaństwem. Widziałem, czym jest wojna. Całkowicie się wtedy nawróciłem na przekonanie, że boskie przykazanie nie zabijaj znaczy nigdy nikogo, i że udział w wojnie jest przeciwny woli Bożej” – mówił.

W listopadzie 1920 r. ks. Zieja wygłosił kazanie na pogrzebie dwóch żołnierzy z pułku, którego był kapelanem. „Przez tyle wieków wychowywano nas w duchu Ewangelii, teraz chwyciliśmy za broń, bo nas napadnięto, ale żołnierz polski wziął karabin do ręki po to, aby już nigdy go nie brać”. Po mszy podszedł do niego dowódca pułku i mówi: „Księże kapelanie, myślałem, czy nie aresztować księdza za to kazanie”.

Ks. Jan Zieja zawsze naruszał ustalone schematy

Jako młody kapłan, zainspirowany ubóstwem św. Franciszka, ks. Zieja udał się pieszo, bez pieniędzy i paszportu do Rzymu. Jego przepustką były słowa „niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Jak to nie ma paszportu? – pytali w 1926 r. zdziwieni pogranicznicy. Dotarł aż do Wiednia. Rzym odwiedził kilka lat później. Sutannę duchownego zamienił na czas pielgrzymki do Wiecznego Miasta na łachmany żebraka i w nich przekroczył próg bazyliki św. Piotra.

Z perspektywy czasu widać, że dla niego nie było żadnych granic.

Ks. Jan Zieja zawsze naruszał ustalone schematy, zaskakiwał jednych, gorszył drugich. Patrzono na niego, jak na szaleńca Bożego, a okazało się, że on był wcześniej tam, gdzie my dotarliśmy znacznie później – zauważył ks. Jan Twardowski, dzieląc się przed laty swoim wspomnieniem o kapłanie, który stał się moralnym autorytetem i przewodnikiem wielu.

Według Jerzego Turowicza, redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”, wszystko, co robił ks. Jan Zieja, było służbą Ewangelii, a więc służbą człowiekowi i prowadzeniem go do Boga. Parafia była dla niego fundamentem życia chrześcijańskiego. Chciał ją przemienić we wspólnotę związaną węzłem miłości, w społeczność apostolską, aby przekształcać świat.

Niezrównany kaznodzieja, pasterz dusz

Był kimś więcej niż gorliwym kapłanem i organizatorem życia chrześcijańskiego. Jako spowiednik i niezrównany kaznodzieja był pasterzem dusz, zawsze gotowy do służby każdemu człowiekowi, bez względu na jego wyznanie, przynależność czy przekonanie. Człowiek charyzmatu, wielkiej, profetycznej wizji, a zarazem modlitwy i kontemplacji – twierdził Turowicz.

Odwagą, bezkompromisowością życia chrześcijańskiego wywierał wielki wpływ na mieszkańców stolicy. Po kazaniu, wygłoszonym w pierwszą niedzielę po aresztowaniu we wrześniu 1953 r. prymasa Stefana Wyszyńskiego, władze zażądały usunięcia go z Warszawy jako „uciążliwego obywatela”.

Ostatnie lata swego życia spędził u sióstr urszulanek na Powiślu, oddając się pracy pisarskiej. By przetłumaczyć „Drogowskazy” Daga Hammarskjolda, nauczył się języka szwedzkiego. W ten sposób oddał hołd tragicznie zmarłemu w Kongo sekretarzowi generalnemu ONZ oraz idei pokoju.

Był tak radykalny, że niewiarygodne, że ktoś taki żył wśród nas. Na jego pogrzebie nie było przemówień. Zgodnie z jego życzeniem była tylko modlitwa za niego i o pokój, a szczególnie o jedność braterską Polaków, Litwinów, Białorusinów i Ukraińców (wśród nich przecież pracował jako kapłan) oraz za zbawienie wszystkich ludzi.


FILM O KSIĘDZU JANIE ZIEI

Czytaj także:
Powstaje film o ks. Ziei. Scenograf: To była wymagająca praca [wywiad]


DYING SOLDIER,PRIEST

Czytaj także:
Bohaterowie w sutannach. Z jakiej gliny ulepieni są nasi księża?




Czytaj także:
Wokaliści w koloratkach i habitach. Wznoszą do Boga duszę i głos!

Tags:
ewangeliaksiądz
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
Małgorzata Bilska
Wydarzenie o znamionach cudu eucharystycznego w Legnicy. Czy to t...
2
Redakcja
12 znanych osób, które nawróciły się jako dorośli
3
MEXICO
Redakcja
„Na swą mszę pogrzebową przybył o własnych nogach”. Historia niez...
4
ANGEL,CHILD,STATUE
Philip Kosloski
Mamo, martwisz się o swoje dzieci? Módl się tą modlitwą do ich an...
5
BLESSED ALEXANDRINA MARIA DA COSTA,DE BALAZAR
Esprit
Bł. Aleksandrina Maria da Costa: mistyczka, która ratowała księży...
6
Redakcja
Wasze anegdoty z dziećmi w kościele, po których redakcja płakała ...
7
Jean-Michel Castaing
Trzy gesty Maryi wobec św. Bernadety Soubirous
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail