Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

2019 bez Aletei? Z Tobą damy radę!      WESPRZYJ NAS

Aleteia

Św. José Sanchez del Rio i zakulisowe spojrzenie na nowo kanonizowanego

Udostępnij

Storyboard przedstawiający ostatnie chwile życia młodego Cristeros.

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

„Droga Mamo, dostałem się dziś do niewoli. Wierzę, że wkrótce umrę. Ale to nie ma dla mnie znaczenia. Pogódź się z wolą Bożą. Będę umierał szczęśliwy, ponieważ zginę w szeregach żołnierzy Boga. Nie zamartwiaj się moją śmiercią”.

Były to jedne z ostatnich słów, jakie św. José Sanchez del Río napisał w liście z więzienia na krótko przed śmiercią. Inny list, napisany do ciotki, José kończy słowami: „Chrystus żyje, Chrystus króluje, Chrystus panuje. Niech żyje Chrystus Król i Matka Boża z Guadalupe! – José Sánchez del Río, który zginął w obronie wiary„.

Młodemu chłopakowi zaproponowano kilka możliwości ucieczki. Warunkiem było odejście od powstańców Cristiady. Jednak 14-latek, podtrzymywany przez mocną wiarę oraz miłość do Jezusa i Maryi, nie stchórzył. Torturowany przez żołnierzy nie zawahał się złożyć swojego życia w ofierze, osiągając chwalebne męczeństwo.

Nawet po pobiciu, obrzucany obelgami, z pociętymi podeszwami stóp, zmuszany do tego, aby samodzielnie dojść do własnego grobu, nie przestawał krzyczeć: „Niech żyje Chrystus Król! Viva Cristo Rey!” Następnie Jose odszedł do Boga otrzymawszy strzał w głowę.

Wiele osób poznało już historię młodego męczennika, oglądając film z 2012 roku zatytułowany „Cristiada”. Warto też zobaczyć rzadki obraz zza kulis filmu: oto storyboard końcowych ujęć męczeństwa chłopca. Storyboard, zaprojektowany przez Manuela de Teffé, jest prezentowany z muzyką włoskiego kompozytora Gabriele Croci.

Libby Reichert

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!