Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Inspirująca rodzinka z YouTube

Udostępnij

Potrzebujecie "kopa do działania" w rodzinie? Poznajcie cudowne małżeństwo Shaya i Colette, którzy - choć jeszcze nie dobili do 40-stych urodzin - mają piątkę dzieciaków!

Vlogi rodzinne w Polsce są niezbyt popularne i chyba nie za bardzo pożądane (ciągle motamy się pomiędzy tzw. prywatnością a chęcią wyjścia z ogrodzonych osiedli i postkomunistycznej nieufności). Ale na Wyspach i za Wielką Wodą to sposób sporej grupy rodzin na zmniejszenie dystansu pod tytułem „ja vs świat” oraz dzielenie się swoim codziennym szczęściem z innymi. I ja to kupuję! Uwielbiam te rodziny! Inspirują mnie i dają fajnego kopa do działania.

To na YouTubie poznałam cudowne małżeństwo Shaya i Colette, którzy – choć jeszcze nie dobili do 40-stych urodzin – mają piątkę dzieciaków! Shay, zanim zaczął vlogować, był radiowcem w podrzędnej nocnej audycji, a Colette była instruktorką fitnessu.

Oboje są bardzo zaangażowani w swoją wiarę. W każdą niedzielę ubierają się w odświętne outfity. Męska część rodziny wrzuca na siebie marynarki, krawaty, wypastowane buty, a damska śliczne sukienki. W domu prowadzą dzieciom katechezę. Angażują się w akcje chrześcijańskie, nagrywają płyty, bo Colette ma cudny głos i pochodzi z niezwykle umuzykalnionej rodziny. Jej zmarła na raka mama jest bohaterką wielu chwytających za serce piosenek.

Shay od wielu lat walczył z chorobliwą otyłością. W końcu powiedział „stop” i na oczach milionów ludzi, dzień po dniu, dzielił się swoimi sukcesami i porażkami. Dopiął swego, schudł, wagę utrzymuje od kilku lat, a przy okazji natchnął do zmian wielu swoich fanów.

Parę lat temu, kiedy udało im się spłacić spore zadłużenie, a w kieszeni mieli kilkaset dolarów, postawili wszystko na jedną kartę, wzięli – jeszcze wtedy – troje swoich dzieciaków pod pachy, spakowali cały dobytek do samochodu i ruszyli po lepsze życie do Kalifornii.

Tam, wraz z kilkoma innymi youtuberami, założyli firmę i jak na trampolinie wzbili się wysoko. Bardzo wysoko. Tak wysoko, że w 2014 roku utworzone przez nich Maker Studios kupił za ponad 500 milionów dolarów Disney, a oni mogli wrócić na swoją ukochaną farmę, do Idaho. Bo jak sami mówią, nie chcą, żeby ich dzieci żyły jak celebryci. Chcą nauczyć je normalności, więc zajmują się kurami, krowami, pomagają w codziennych pracach przy domu. 

Bardzo fajnie móc choć w maleńkim procencie napromieniować się ich sposobem przeżywania Świąt Bożego Narodzenia. Ujmuje mnie tradycja dawania dzieciom w prezencie obrazków z Jezusem. Każdy maluch przytula się do nich i pilnuje jak skarbu. Budujące jest obserwowanie, że świętowanie rocznicy ślubu w hotelu, z dostawką dla niemowlaka, może być naprawdę fajne. Dobrze widzieć małżeństwo, które jest w sobie zakochane i wcale nie znudzone wychowywaniem dzieci.

A to wszystko dzięki codziennym (!) vlogom, od ponad siedmiu lat! I choć upublicznione 20 minut jest kroplą z całych 24 godzin, to możemy być pewni, że tu nie ma miejsca na podróbki, fałsze, kreowanie i udawanie.

Shaytardzi inspirują, bez dwóch zdań. Jedną z ważniejszych dla mnie lekcji była ich ostatnia, niespodziewana decyzja o zakończeniu codziennego vlogowania, aż na rok. Nie jest łatwo przerwać coś, w co włożyło się 100% siebie, co okupione było codziennym trudem i niejedną rezygnacją, co wreszcie przyniosło ogrom pozytywnych doświadczeń i relacji.

Co więc jest ważniejsze od prawie 5 milionów (!) subskrybentów, od tych kilku długich lat codziennej pracy? Ich małżeństwo. 

To nad nim chcą popracować i wzmocnić swoją jedność, popatrzeć na siebie i ocenić swoje motywacje, bez publiczności. Nie zachłysnąć się lajkami, statystykami, rosnącymi zerami na koncie. Umieć odpuścić, zdystansować się. Mieć stale przed oczami siebie nawzajem, by nie zaniedbać najważniejszego powołania, do bycia żoną lub mężem.

Oto życiowa mądrość. Z YouTube’a.

 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail