Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Ciągle nam kogoś brakowało… Słodko-gorzka opowieść o adopcji

Udostępnij

Rick i Teresa Kaepernick stracili dwóch synów. Nie załamali się jednak i zdecydowali się na adopcję. Dziś ich dorosły syn stara się oddać światu to, co dostał od rodziców.

Świat nie jest czarno-biały. Mało kto może wiedzieć o tym lepiej niż mały chłopiec o brązowym kolorze skóry, wychowujący się w dzielnicy pełnej białych rodzin. Tak Colin Kaepernick – bo o nim m.in. będzie ten tekst – zaczął dostrzegać różnorodność otaczającej go rzeczywistości. Co więcej, dziecko widziało również, że barwa jego dłoni i twarzy różniła się także od rodziców i rodzeństwa.

„To niesprawiedliwe, że masz taką ładną brązową skórę, a ja jestem taka blada” – mówiła Colinowi mama, aby dodać chłopcu pewności siebie.

Colin jest adoptowanym synem Ricka i Teresy Kaepernick, których życia również nie można opisać w prosty, czarno-biały, sposób. Rick i Teresa poznali się w szkole średniej. Niedługo po zakończeniu edukacji pobrali się i planowali założenie dużej rodziny. Szybko urodził się im też pierwszy syn – Kyle. Niestety później rodzinę Kaepernicków dotknęły dwie tragedie: dwaj następni synowie zmarli w pierwszych dniach życia na skutek wrodzonych wad serca.

„Gdy w wieku 25 lat pochowałeś dwóch synów, wtedy szybko dorastasz. Dostrzegasz również, co jest naprawdę ważne w życiu” – wspominał po latach Rick Kaepernick.

Rick i Teresa postanowili jeszcze raz postarać się o dziecko. Szczęśliwie urodziła się córka Devon. Jednak po konsultacjach z lekarzem małżonkowie uznali, że już nie będą starali się o kolejne dzieci. Ryzyko urodzenia się następnego potomka z wadą serca było zbyt duże.

Brakujący element…

Po sześciu latach od narodzin córki, małżeństwo Kaepernicków nadal czuło, że rodzina nie jest jeszcze kompletna. Pojawił się pomysł adopcji. Do rodziny trafił kilkutygodniowy Colin, oddany przez 19-letnią kobietę, porzuconą przez biologicznego ojca dziecka.

„Gdy Colin pojawił się w naszym domu poczułam, że rodzina jest nareszcie w komplecie. To było jak odnalezienie brakującego puzzla układanki” – wspomina Teresa Kaepernick.

W tym momencie życie Kaepernicków uspokaja się. Staje się wolne od kolejnych dramatów i wielkich dylematów. Małżonkowie koncentrują się na wychowaniu trójki dzieci. Czerpią z tego wielką radość. W międzyczasie okazuje się, że Colin jest utalentowanym sportowcem. Gdy dorasta, zostaje zawodnikiem jednej z najbogatszych lig na świecie – NFL. Po podpisaniu wielomilionowego kontraktu, pierwsze co robi, to dotuje fundację pomagającą dzieciom z wadami serca.

„Dla mnie było to coś, co musiałem zrobić. Wiem przez jakie cierpienia przeszli moi rodzice i ta sprawa powinna być ważna również i dla mnie” – argumentuje Colin.

„Naturalnie nie jestem szczęśliwy, że moich rodziców spotkała tragedia utraty dwóch synów i tak wielkie cierpienie. Ale z drugiej strony jestem wdzięczny, że miałem możliwość zostania adoptowanym przez tak wspaniałą rodzinę, która dała mi świetne życie. To taka słodko-gorzka opowieść” – dodaje.

Dostrzec złożoność świata

Colin Kaepernick nie jest już dzieckiem, lecz nadal nie postrzega otaczającej rzeczywistości w czarno-białych barwach. Jako znany sportowiec wspiera wiele kampanii społecznych oraz  angażuje się także w różne trudne społeczno-polityczne sprawy. Często wywołuje przy tym spore kontrowersje. Nie chce jednak pozostać bierny wobec cierpienia innych. Tak, jak jego rodzice.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail