Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Różaniec noszony na szyi. Tak czy nie?

Ryan Polei/Flickr
Udostępnij

Moda? Talizman? W czym gorszy jest różaniec-naszyjnik, od tak popularnych przecież różańców-bransoletek lub różańców-obrączek?

Różaniec noszony na szyi

Latynosa to nie zdziwi, nas owszem. W sumie trudno wytłumaczyć, dlaczego kieszeń miałaby być godniejszym miejscem na noszenie różańca niż szyja, czy pasek przy spodniach. Nosimy przecież na szyi symbole religijne, a w wielu zakonach różaniec zawieszony u paska habitu jest nieodzownym elementem stroju.

I w czym gorszy jest różaniec-naszyjnik, od tak popularnych przecież różańców-bransoletek lub różańców-obrączek?

Od dłuższego czasu różańce i inne symbole chrześcijańskie znaleźć można w sklepach popularnych marek odzieżowych wśród proponowanych dodatków do ubrań. Kto nie wierzy, niech zrobi sobie wycieczkę do najbliższej galerii handlowej i poszpera wśród bransoletek, naszyjników, wisiorków i kolczyków.

Czy to źle, że zamiast sówki, słonika, czy innych uroczych bzdetów ktoś kupi sobie i zawiesi na szyi krzyżyk, czy różaniec? Zasadniczo nie. Swoją drogą i moim skromnym zdaniem mają one często zdecydowanie lepszy design od tych ze sklepów jubilerskich, czy parafialnych składów pobożności.

Co jednak ma w głowie ten, kto kupuje i zakłada na szyję krzyżyk, albo różaniec kupiony w tym dość nietypowym jak na tego rodzaju asortyment miejscu? Modę, obsesyjną potrzebę podążania za trendami? Wątpię. Chrześcijańskie symbole nie są chyba aż tak bardzo w modzie. Chyba, że ten dodatek ma stanowić swego rodzaju biżuteryjno-tekstylną prowokację. Wtedy rzeczywiście sprawa staje się kłopotliwa.

 

Dla modlitwy czy szokowania

Zamiast jednak rwać włosy z głowy, warto może zrobić krótki rachunek sumienia – czy moje codzienne zachowania, słowa, sposób bycia nigdy nie stoją w bolesnym kontraście z noszonym na szyi znakiem wiary? Jeśli ktoś się uparł, że chce nosić, będzie nosił. Nic nie poradzimy.

Czasem może warto zapytać go tylko, czy koniecznie musi używać drogiego dla mnie znaku jako nietypowej błyskotki. Odwołać się do wrażliwości. To zadziała szybciej niż inkwizytorskie okrzyki o bluźnierstwie i świętokradztwie.

Dla nas różaniec na szyi jest czymś nietypowym. Dlaczego? Bo mamy chyba jeszcze takie dobre, głęboko wpojone przeświadczenie, że miejsce różańca jest zasadniczo nie na szyi, nie na ręce, nie przy pasku, ale w dłoni. Krótko mówiąc, chodzi o to, po co mi ten różaniec czy krzyżyk? Jeśli po to, by zszokować, to jest po prostu brak wrażliwości.

Za posiadanie krzyżyka czy różańca ludzie w wielu miejscach na świecie tracą życie. Może to kogoś obudzi. Ale jeśli ten różaniec służy Ci do modlitwy, to w porządku. Noś go gdzie chcesz.

Fanom różańców-naszyjników warto może tylko wspomnieć, że różaniec na szyi bywa traktowany w kulturze latynoskiej jako rodzaj talizmanu. Zdradza raczej pobożność typu powierzchowno-magicznego. Zdarza się też, że różańca zawieszonego na szyi jako znaku rozpoznawczego używają też gangi. A to chyba nienajlepszy wzór do powielania. Niepokalana ma już swoje Rycerstwo, gangi jej nie potrzebne.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail