Aleteia

Jak 71 lat temu diakon Karol Wojtyła został księdzem

EAST NEWS
Udostępnij

Dziś w kaplicy, w której w geście pokory leżał krzyżem, znajdują się jego relikwie, umieszczone w srebrnym relikwiarzu w kształcie otwartej księgi.

Dokładnie 71 lat temu w kaplicy rezydencji Arcybiskupów Krakowskich przy Franciszkańskiej 3 młody diakon ks. Karol Wojtyła otrzymał z rąk księcia kard. Sapiehy święcenia kapłańskie. Dziś w kaplicy, w której w geście pokory leżał krzyżem, znajdują się jego relikwie, umieszczone w srebrnym relikwiarzu w kształcie otwartej księgi.

Decyzja o wstąpieniu w szeregi seminarzystów w okupowanym przez Niemców kraju nie była łatwa. Władze nie zgodziły się na kształcenie kolejnych kapłanów, dlatego studia i formacja musiały odbywać się w tajemnicy. Nie wszystkim udało się zresztą przeżyć ten trudny czas – np. kleryk Jerzy Zachuta został aresztowany przez Gestapo i rozstrzelany.

Swoją drogę życiową, powołanie i osoby, dzięki którym stał się księdzem, Jan Paweł II opisał w książce „Dar i tajemnica”, wydanej w roku 50. rocznicy przyjęcia sakramentu kapłaństwa.

Dzień, w którym stał się księdzem, wspomina tak:

Moje święcenia kapłańskie miały miejsce w dniu, w którym zwykle tego sakramentu się nie udziela: 1 listopada obchodzimy bowiem Uroczystość Wszystkich Świętych i cała liturgia Kościoła jest nastawiona na przeżycie tajemnicy Świętych Obcowania i przygotowanie do Dnia Zadusznego. Jednakże Książę Metropolita wybrał ten dzień ze względu na to, że miałem wkrótce wyjechać do Rzymu na dalsze studia. Przyjmowałem święcenia sam, w prywatnej kaplicy Biskupów Krakowskich. Moi koledzy mieli otrzymać święcenia dopiero następnego roku w Niedzielę Palmową”.

Wracając na kartach „Daru i tajemnicy” do tamtego dnia, papież w sposób szczególny pochyla się nad momentem, w którym diakon leży na posadzce. Pisze: „w tej postawie zawiera się wyznanie jakiejś całkowitej gotowości do podjęcia służby, jaka zostaje mu powierzona”. (…) W tej postawie leżenia krzyżem przed otrzymaniem święceń wyraża się najgłębszy sens duchowości kapłańskiej: tak jak Piotr, przyjąć we własnym życiu krzyż Chrystusa i uczynić się „posadzką” dla braci” – pisze dalej Jan Paweł II.

Także prymicje przyszłego papieża były niezwykłe. Pierwszą mszę św. sprawował ks. Karol Wojtyła następnego dnia na Wawelu, w romańskiej krypcie św. Leonarda, jednej z najstarszych, bo XI-wiecznej części zachowanych zabudowań wzgórza wawelskiego.

Kaplica, stanowiąca miejsce  ostatniego spoczynku m.in. króla Jana III Sobieskiego, Michała Korybuta Wiśniowieckiego i ks. Józefa Poniatowskiego, także nie była miejscem przypadkowym:

„Wybierając tę kryptę na miejsce pierwszych Mszy św., chciałem dać wyraz szczególnej więzi duchowej z wszystkimi, którzy w tej Katedrze spoczywają. Katedra Wawelska jest niezwykłym fenomenem. Jest bowiem, tak jak żadna inna świątynia w Polsce, nasycona treścią historyczną, a zarazem teologiczną. Spoczywają w niej królowie polscy, poczynając od Władysława Łokietka. W tej świątyni byli oni koronowani i tu składano później ich doczesne szczątki. Ten, kto nawiedza Katedrę Wawelską, musi stanąć twarzą w twarz wobec historii Narodu”.

Posadzka tego miejsca katedry wawelskiej była niezwykła. W 1938 roku podczas prac konserwatorskich odkryto tu grób, a w nim kielich, patenę, pierścień biskupi i ołowianą tabliczkę z Credo oraz napisem „Maurus EPC”, świadczącej, że spoczywa w nim biskup, zapomniany przez 800 lat.

Była to postać tajemnicza. Przydomek „maur”, biskup zawdzięczał zapewne nietypowej dla Europy środkowej karnacji skóry, co stało się na wiele lat źródłem domysłów i dociekań na temat jego  pochodzenia.

W osiem lat po odnalezieniu grobu pamięć o tym wydarzeniu musiała być zapewne żywa wśród kandydatów do kapłaństwa, zapewne działała także na młodego księdza, który tak opisuje te chwile 50 lat później:

„Ci ludzie, których sarkofagi znajdują się w Katedrze Wawelskiej, także czekają tam na zmartwychwstanie. Cała Katedra zdaje się powtarzać słowa Symbolu apostolskiego: „Wierzę w ciała zmartwychwstanie i żywot wieczny”. A ludzie, którzy w niej spoczywają, są wielkimi „Królami-Duchami”, którzy prowadzą Naród poprzez stulecia. Są to nie tylko koronowani władcy i ich małżonki, czy też biskupi i kardynałowie, są to także wieszczowie, wielcy mistrzowie słowa, którzy tak ogromne znaczenie posiadali dla mojej chrześcijańskiej i patriotycznej formacji„.

Jak dalej pisze papież, w prymicjach uczestniczyło niewiele osób. Obecna była jego matka chrzestna, a do mszy św. służył Mieczysław Maliński, „znak łączności ze środowiskiem Jana Tyranowskiego, który wtedy już był ciężko chory”.

Pragnieniem ks. Wojtyły było odprawienie mszy św. w pięćdziesięciolecie święceń kapłańskich właśnie w krypcie św. Leonarda. I co niezwykłe, pragnienie to ziściło się 9 czerwca 1997, kiedy ks. Wojtyła od 19 lat był papieżem.